Kiedy za oknem temperatura przekracza 25 stopni, coraz częściej szukam prostych sposobów na poprawę komfortu w mieszkaniu, ponieważ momentalnie robi się w nim duszno, a zapach jest daleki od przyjemnego. Przez długi czas ratowałam się świecami zapachowymi, elektrycznymi odświeżaczami i dyfuzorami. Problem w tym, że wiele z nich szybko traci intensywność albo wymaga regularnego kupowania wkładów. Kilka tygodni temu trafiłam jednak na patent, który nie kosztuje praktycznie nic, a efekt jest naprawdę zaskakujący. Teraz salon pachnie lawendą niczym wakacje w Prowansji.

Przetestowałam świece, patyczki i odświeżacze. To były moje ulubione sposoby na piękny zapach w domu, dopóki nie wpadłam na ten domowy trik

Nie znam chyba osoby, która nie lubiłaby wracać do pachnącego mieszkania. Nic dziwnego, że sklepowe półki uginają się dziś od różnego rodzaju odświeżaczy powietrza, dyfuzorów, świec zapachowych czy elektrycznych wkładów do kontaktu.

Zobacz także:

Przez lata korzystałam właściwie ze wszystkiego. Zimą najczęściej wybierałam świece o zapachu wanilii, cynamonu lub pieczonych ciastek. Wiosną i latem stawiałam na lekkie, kwiatowe aromaty oraz cytrusy.

Bardzo lubiłam także klasyczne patyczki zapachowe, które potrafią pięknie wyglądać jako dekoracja salonu. Problem pojawiał się jednak wtedy, gdy zapach po kilku dniach stawał się niemal niewyczuwalny. Podobnie było z wieloma gotowymi odświeżaczami. Początkowo działały intensywnie, ale ich regularne kupowanie zaczynało być coraz bardziej kosztowne.

Coraz częściej szukałam więc rozwiązania, które byłoby tańsze, bardziej naturalne i jednocześnie skuteczne. Zupełnie przypadkiem odkryłam domowy trik, który dziś stosuję niemal codziennie podczas upałów.

Odkryłam genialny patent z wentylatorem i olejkiem eterycznym. W domu pachnie jak w Prowansji

Kilka tygodni temu trafiłam na prosty domowy sposób, który doskonale sprawdza się w szczególności podczas gorących dni. Wystarczy wentylator, kilka wacików kosmetycznych, ulubiony olejek eteryczny i niewielki woreczek, najlepiej z organzy.

Najpierw nasączam waciki kilkoma kroplami olejku eterycznego. Najczęściej wybieram lawendowy, ponieważ kojarzy mi się z wakacjami na południu Francji i działa wyjątkowo relaksująco. Następnie wkładam waciki do małego woreczka. Tak przygotowany woreczek można zawiesić w pobliżu wentylatora albo po prostu położyć tuż przed nim. Gdy urządzenie zaczyna pracować, powietrze rozprowadza aromat po całym pomieszczeniu. Efekt jest znacznie subtelniejszy niż w przypadku wielu chemicznych odświeżaczy, ale jednocześnie bardziej naturalny i przyjemny.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak szybko zapach rozchodzi się po salonie. Już po kilku minutach można wyczuć delikatną lawendową nutę, która utrzymuje się przez długi czas. W sypialni i gabinecie wykorzystuję z kolei niewielki wentylatorek biurkowy. W mniejszych pomieszczeniach sprawdza się równie dobrze jak duży model w salonie. Dzięki temu nie muszę kupować kilku różnych odświeżaczy do każdego pokoju.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Mam też wrażenie, że podczas największych upałów taki trik daje dodatkowe poczucie świeżości. Oczywiście nie zastąpi klimatyzacji, ale przyjemny zapach i ruch powietrza sprawiają, że wnętrze wydaje się znacznie bardziej komfortowe.

Olejki eteryczne mają więcej zastosowań. Wykorzystuję je w całym domu

Odkąd zaczęłam częściej używać olejków eterycznych, odkryłam, że mogą przydać się nie tylko przy wentylatorze. Jednym z moich ulubionych sposobów jest dodawanie kilku kropli do wody podczas mycia podłóg. Dzięki temu po sprzątaniu mieszkanie pachnie świeżo jeszcze przez wiele godzin.

Czasami nasączam olejkiem także niewielkie woreczki umieszczane w szafie. To prosty sposób na przyjemny zapach ubrań i pościeli. Szczególnie dobrze sprawdzają się lawenda, cytryna oraz eukaliptus. Wiele osób dodaje kilka kropli olejku również do odkurzacza. Wystarczy nasączyć mały kawałek waty i umieścić go w pojemniku lub przy filtrze. Podczas sprzątania urządzenie rozprowadza przyjemny aromat po całym mieszkaniu.

Ten domowy sposób również może ci się spodobać: „Wypaćkane" lustra czyszczę na błysk tym, co ląduje zwykle w zlewie. Za darmo i skutecznie

Latem chętnie sięgam także po olejek miętowy i cytrusowy. Dają uczucie świeżości i lekkości, które podczas upałów jest wyjątkowo przyjemne. Z kolei lawenda pozostaje moim numerem jeden wieczorem. To właśnie dzięki niej salon pachnie jak prowansalski domek otoczony polami kwitnącej lawendy, a ja już praktycznie przestałam kupować gotowe odświeżacze powietrza.