Kiedy zaczynają się upały, zawsze szukam prostych sposobów na to, żeby w domu było choć trochę przyjemniej. Do tej pory ratowałam się głównie wiatrakiem, zasłanianiem okien i zimnymi napojami, dlatego nie spodziewałam się, że niewielki klimatyzator może zrobić aż taką różnicę. A jednak – ten niepozorny sprzęt szybko stał się jednym z moich ulubionych letnich pomocników. Nie zajmuje dużo miejsca, nie kosztuje fortuny, a podczas gorących dni naprawdę potrafi poprawić komfort.

Kosztuje niewiele. A przydaje się bardziej, niż myślałam

Przyznam, że zakup tego urządzenia był całkowicie przypadkowy. Mąż wybrał się do Jula po śrubki i kilka rzeczy potrzebnych do domu, a wrócił również z mini klimatyzatorem. Takie spontaniczne zakupy zwykle traktuję z lekkim przymrużeniem oka, ale tym razem okazało się, że był to bardzo trafiony wybór.

Zobacz także:

Początkowo podeszłam do tego z dystansem. Nigdy wcześniej nie miałam podobnego urządzenia i wydawało mi się, że będzie działało podobnie do zwykłego wiatraka. Już po kilku dniach użytkowania zauważyłam jednak, że różnica jest odczuwalna. Podczas pracy przy komputerze czy wieczornego odpoczynku w salonie daje przyjemne uczucie chłodu i sprawia, że łatwiej znieść upalne dni. Dużym plusem jest cena. W Jula ten klimatyzator kosztuje 129 zł, więc nie jest to zakup, który mocno obciąży domowy budżet. 

Ten klimatyzator z Jula od razu mnie zaskoczył. Jest mały i bardzo wygodny

Jedną z jego największych zalet są kompaktowe rozmiary. Urządzenie ma tylko 13,8 x 18 x 16,1 cm, dzięki czemu bez problemu mieści się na biurku, stoliku kawowym czy szafce nocnej. Nie zajmuje dużo miejsca i nie trzeba specjalnie reorganizować wnętrza, żeby znaleźć dla niego odpowiednią przestrzeń.

fot: jula.pl

Spodobał mi się również jego wygląd. Ma prostą, nowoczesną formę i jasną kolorystykę, dzięki czemu dobrze wpisuje się w domową przestrzeń. To jeden z tych sprzętów, które nie rzucają się przesadnie w oczy, ale też nie psują wystroju pomieszczenia.

Na co dzień bardzo przydaje się uchwyt do przenoszenia. Mogę bez problemu zabrać klimatyzator do innego pokoju, zależnie od tego, gdzie akurat spędzam czas. Rano często stoi obok komputera, a wieczorem trafia do sypialni. Ta mobilność sprawia, że urządzenie jest naprawdę wygodne w codziennym użytkowaniu.

Na upały jest w sam raz. Kilka funkcji robi różnicę

Klimatyzator oferuje trzy poziomy nawiewu – niski, średni i wysoki. Dzięki temu można łatwo dopasować jego działanie do aktualnej temperatury oraz własnych preferencji. W chłodniejsze dni wystarcza delikatny nawiew, a podczas największych upałów można wybrać mocniejsze ustawienie.

Urządzenie wyposażono również w wyjmowany zbiornik na wodę o pojemności 260 ml. To właśnie dzięki niemu powietrze jest przyjemniejsze i bardziej odświeżające niż w przypadku zwykłego wiatraka. Producent podaje, że przy niższych ustawieniach zbiornik wystarcza nawet na kilka godzin pracy, co w codziennym użytkowaniu jest bardzo wygodne.

W Jula świetny jest również ten stolik: Balkon mam wielkości znaczka pocztowego, a ten stoliczek się mieści. Wiszący, solidny i drewniany

Praktycznym rozwiązaniem jest także regulowana kratka nawiewu. Można skierować strumień powietrza dokładnie tam, gdzie jest potrzebny, bez konieczności ciągłego przestawiania całego urządzenia. To mały szczegół, ale szybko okazuje się bardzo przydatny.

Na plus zaliczam również zasilanie USB-C, które ułatwia korzystanie ze sprzętu i eliminuje konieczność stosowania nietypowych przewodów. Wszystko jest proste i intuicyjne, co dla wielu osób będzie dodatkową zaletą.

Jeszcze niedawno nie przypuszczałam, że taki mały klimatyzator będzie tak często używany w naszym domu. Dziś wiem, że podczas upałów sprawdza się naprawdę dobrze i może być świetnym rozwiązaniem dla osób, które szukają niedrogiego sposobu na poprawę komfortu bez inwestowania w pełnowymiarową klimatyzację.