Latem zawsze mam ten sam problem — chcę otwierać balkon przez cały dzień, ale po kilku minutach w mieszkaniu pojawiają się muchy, komary i cała reszta nieproszonych gości. Od dłuższego czasu szukałam moskitiery, ale większość wyglądała po prostu źle. Typowe siatki na drzwi kojarzą mi się raczej z czymś praktycznym niż estetycznym. I właśnie dlatego ta z Sinsay od razu zwróciła moją uwagę.

W Sinsay kosztuje mniej niż pizza. A wygląda dużo lepiej niż klasyczna moskitiera

Moskitiera z Sinsay kosztuje dokładnie 19,99 zł i szczerze mówiąc, właśnie cena sprawiła, że kliknęłam produkt z ciekawości. Nie spodziewałam się niczego wyjątkowego, a tymczasem dostałam coś, co naprawdę dobrze wygląda przy drzwiach balkonowych. Model ma wymiary 96 x 220 cm, więc pasuje do standardowych drzwi balkonowych albo tarasowych.

Zobacz także:

fot: sinsay.com

Największy plus? Nie wygląda jak typowa, ciężka siatka zawieszona „na szybko” na lato. Materiał jest lekki, jasny i z daleka przypomina bardziej delikatną firankę niż moskitierę. Dzięki temu nie rzuca się mocno w oczy i nie psuje wyglądu wnętrza. U mnie to był kluczowy argument, bo naprawdę nie chciałam montować czegoś, co będzie wyglądało jak prowizorka.

To jeden z tych produktów, które są bardzo proste, ale dobrze wpisują się w modny, naturalny styl mieszkań. Jasny kolor, subtelny materiał i brak zbędnych elementów robią robotę. Zwłaszcza jeśli ktoś lubi wnętrza w klimacie soft boho, japandi albo po prostu jasne, minimalistyczne dodatki.

W końcu znalazłam moskitierę, która dobrze wygląda. Nie spodziewałam się, że to będzie Sinsay

Mam wrażenie, że większość moskitier projektowana jest wyłącznie z myślą o funkcji. Mają działać i tyle. Efekt jest taki, że często wyglądają dość topornie i kompletnie nie pasują do wnętrza. Ta z Sinsay jest inna, bo producent ewidentnie pomyślał też o tym, żeby po prostu dobrze się prezentowała.

Od razu zwróciłam uwagę na to, że materiał jest lekko transparentny i miękko układa się przy drzwiach. Dzięki temu całość wygląda bardziej jak tekstylna dekoracja niż typowe zabezpieczenie przed owadami. Nawet kiedy balkon jest otwarty przez pół dnia, ta moskitiera nie robi efektu „campingu w salonie”, którego bardzo chciałam uniknąć.

Podoba mi się też to, że wpuszcza dużo światła i nie przyciemnia pomieszczenia. To ważne szczególnie latem, kiedy chce się mieć otwarte drzwi i jednocześnie zachować jasne wnętrze. W praktyce działa dokładnie tak, jak powinna — zatrzymuje owady, ale nie przeszkadza w codziennym korzystaniu z balkonu.

Na muchy przyda się wam również to: Zrobiłam pułapkę za 2 zł i muchy już nie zbliżają się do kuchni. Przy okazji w domu pięknie pachnie

Myślę, że to dobra opcja dla osób, które mieszkają w bloku i nie chcą inwestować w drogie systemy montowane na stałe. Tutaj efekt jest prosty, szybki i naprawdę wystarczający na cały sezon.

Montaż jest banalnie prosty. Raz, dwa i moskitiera już na oknie

Tego typu moskitiery montuje się bardzo łatwo — zazwyczaj przy pomocy taśmy lub rzepów mocowanych do framugi drzwi balkonowych. Nie trzeba wiercić ani używać żadnych narzędzi, więc spokojnie można założyć ją samodzielnie w kilka minut. To rozwiązanie szczególnie wygodne w wynajmowanych mieszkaniach albo wtedy, kiedy po sezonie chcemy wszystko po prostu zdjąć.

Dużym plusem jest też magnetyczne zamknięcie pośrodku. Dzięki temu można swobodnie przechodzić na balkon, a materiał sam wraca na miejsce. To drobiazg, ale w codziennym używaniu naprawdę robi różnicę — szczególnie kiedy ciągle wychodzi się z kawą, praniem albo do podlewania roślin.

Warto też pamiętać, że ta moskitiera z Sinsay jest dostępna wyłącznie online. Jeśli ktoś chce ją kupić, trzeba zamówić ją przez sklep internetowy marki, bo nie znajdziemy jej stacjonarnie. Patrząc jednak na cenę i to, jak wygląda na żywo, mam wrażenie, że może szybko zniknąć przed środkiem lata.

Sama długo odkładałam zakup moskitiery właśnie dlatego, że większość modeli kompletnie mi się nie podobała. Ta z Sinsay jest pierwszą, przy której miałam poczucie, że nie wybieram między wyglądem a praktycznością. I chyba właśnie dlatego tak dobrze wpisuje się w letni klimat mieszkań, w których chcemy po prostu mieć świeże powietrze bez walki z muchami i komarami.