Wizyta w restauracji potrafi być dziś naprawdę kosztowna. Nawet zwykły obiad dla dwóch osób coraz częściej oznacza wydatek, który mocno czuć w portfelu. Do tego dochodzą napoje, a właśnie one potrafią zaskoczyć najbardziej. Szklanka wody, mała butelka napoju albo karafka potrafią kosztować kilka, kilkanaście, a czasem nawet więcej złotych.

Dlatego informacja o darmowej wodzie w lokalach gastronomicznych od razu wzbudziła duże zainteresowanie. Według projektu przygotowywanego przez rząd klienci restauracji, barów i kawiarni mają otrzymywać na życzenie do 0,5 litra wody z kranu na osobę. Nie chodzi więc o wodę butelkowaną, ale o kranówkę podawaną w naczyniach wielokrotnego użytku lub wielokrotnego napełniania. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać już 12 sierpnia 2026 roku, jeśli projekt zostanie przyjęty. 

Zobacz także:

Moja ciocia już zaciera ręce. Jest częstą bywalczynią restauracji

Kiedy powiedziałam o tych planach mojej cioci, od razu się ucieszyła. Ona naprawdę często bywa w restauracjach. Nie zawsze są to wielkie wyjścia z okazji urodzin czy rocznicy. Czasem wpada na lunch z koleżanką, czasem zamawia obiad podczas zakupów, a czasem po prostu lubi wyjść na kawę i coś małego do jedzenia. 

Zawsze śmieje się, że najbardziej denerwuje ją rachunek za napoje. Mówi, że jedzenie jeszcze jest w stanie zrozumieć, bo ktoś je przygotował, podał i zadbał o całą obsługę. Ale gdy za zwykłą wodę trzeba zapłacić niemal tyle, co za małą przekąskę, zaczyna się irytować. Dlatego dla niej darmowa kranówka do posiłku to nie drobiazg, ale realna ulga. Przy częstych wizytach w lokalach nawet kilka złotych oszczędności za każdym razem robi różnicę. Zwłaszcza że mówimy o wodzie, czyli czymś podstawowym, a nie luksusowym dodatku. Taka oszczędność ma znaczenie, zwłaszcza, że w 2027 roku zapłacimy więcej za abonament RTV

fot. Adobe Stock | AnnaStills

Co dokładnie ma się zmienić? To nie będzie butelkowana woda gratis

Nowe przepisy mają dotyczyć lokali gastronomicznych, w których posiłki i napoje podawane są klientom w salach z miejscami siedzącymi. Chodzi więc przede wszystkim o restauracje, bary, kawiarnie i podobne miejsca. Klient będzie mógł poprosić o wodę z kranu, a lokal będzie musiał ją udostępnić bezpłatnie. Ilość ma wynosić 0,5 litra na osobę. Woda ma być podawana na życzenie klienta do stolika albo w innym miejscu podawania posiłków. Ważne jest też to, że ma być serwowana w naczyniach wielokrotnego użytku lub wielokrotnego napełniania. To oznacza, że nie będzie chodziło o rozdawanie plastikowych butelek. Celem przepisów jest nie tylko ułatwienie klientom dostępu do wody, ale też ograniczenie odpadów opakowaniowych. Zachęciłam też moją ciocię do tego, żeby przejrzała papiery, bo może zyskać nawet o 1000 zł wyższą emeryturę

Wiele osób może błędnie zrozumieć nowe zasady. Darmowa woda nie oznacza, że restauracja będzie musiała postawić na stole butelkę wody mineralnej ze sklepowej półki. Projekt dotyczy wody z kranu. To ważna różnica. Lokale mają udostępniać kranówkę, czyli wodę wodociągową, a nie komercyjne napoje sprzedawane w butelkach. Dla klientów nadal będzie to jednak spora zmiana. W wielu miejscach w Polsce poproszenie o wodę z kranu bywa dziś niezręczne. Niektórzy kelnerzy podają ją bez problemu, inni odmawiają, a jeszcze inni proponują wyłącznie płatną wodę butelkowaną. Po wejściu nowych przepisów sytuacja ma być jasna: klient prosi, lokal podaje. Moja ciocia mówi, że najbardziej cieszy ją właśnie koniec tej niezręczności. Nie będzie musiała zastanawiać się, czy wypada zapytać o kranówkę i czy obsługa nie spojrzy na nią krzywo.

Dla rodzin to może być konkretna oszczędność. Zwłaszcza rodzin z dziećmi

Największą różnicę mogą odczuć rodziny z dziećmi. Wystarczy wyobrazić sobie obiad dla czterech osób. Jeśli każdy zamawia osobny napój, rachunek szybko rośnie. Darmowe 0,5 litra wody na osobę nie sprawi oczywiście, że jedzenie w restauracjach nagle stanie się tanie. Może jednak ograniczyć koszt wizyty, zwłaszcza gdy ktoś chce po prostu napić się wody do posiłku. To ważne także latem, kiedy podczas upałów pijemy więcej. W czasie wakacyjnych spacerów, zwiedzania czy wyjść na miasto dostęp do wody jest po prostu potrzebny. Moja ciocia często mówi, że kiedy wychodzi z wnukami, najwięcej pieniędzy ucieka właśnie na „drobiazgi”: napoje, lody, przekąski. Darmowa woda w restauracji nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może sprawić, że taki rodzinny obiad będzie trochę mniej obciążający.

Restauratorzy mogą mieć mieszane odczucia. Polska idzie dalej niż wymagania Unii

Z perspektywy klientów zmiana brzmi bardzo dobrze. Z perspektywy restauratorów sprawa może być bardziej skomplikowana. Lokale będą musiały zadbać o podawanie wody, naczynia, obsługę i organizację. Choć sama kranówka nie jest droga, to czas pracowników, mycie szklanek czy dzbanków oraz dodatkowa logistyka też mają swoją cenę.

Można więc spodziewać się dyskusji. Część restauratorów zapewne uzna nowe przepisy za rozsądne i proklienckie. Inni mogą narzekać, że państwo dokłada branży kolejny obowiązek. Z punktu widzenia zwykłego klienta najważniejsze będzie jednak to, żeby zasady były jasne i jednakowe. Dziś w jednej restauracji woda z kranu pojawia się na stole bez problemu, a w drugiej klient słyszy, że może zamówić tylko płatną butelkę.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, projekt nie wynika wprost z obowiązku narzuconego przez Unię Europejską. UE zachęca państwa do promowania podawania kranówki w gastronomii, ale pozostawia krajom wybór konkretnych rozwiązań. Polska propozycja idzie więc dalej, bo zakłada obowiązek bezpłatnego podawania wody na życzenie klienta.

Podobne rozwiązania działają już w niektórych krajach. Przykładem jest Francja. W Anglii i Walii bezpłatna woda musi być podawana w lokalach, w których serwowany jest alkohol. Dla wielu osób podróżujących po Europie darmowa kranówka w restauracji nie jest niczym dziwnym. W Polsce wciąż bywa różnie. Dlatego nowe przepisy mogą zmienić nie tylko rachunki, ale też restauracyjne zwyczaje.

Czy od 12 sierpnia woda na pewno będzie darmowa? Dalszy przebieg prac

Tu trzeba zachować ostrożność. Według dostępnych informacji projekt ustawy nadal jest procedowany przez rząd. Oznacza to, że przepisy nie są jeszcze ostatecznie przyjęte. Jeśli jednak zostaną uchwalone w obecnym kształcie, nowe obowiązki dla gastronomii miałyby wejść w życie 12 sierpnia 2026 roku.

W praktyce oznacza to, że data jest możliwa, ale zależy od dalszego przebiegu prac legislacyjnych. Warto więc śledzić temat, zwłaszcza że zmiana dotyczy milionów klientów i tysięcy lokali w całym kraju. Jedno jest pewne: sam pomysł wywołał już duże emocje. Wielu klientów mówi wprost, że darmowa woda do posiłku powinna być standardem od dawna.

Mała szklanka, duża zmiana. Ciocia zaciera ręce

Na pierwszy rzut oka pół litra wody może wydawać się drobiazgiem. Ale właśnie takie drobne zmiany najbardziej odczuwamy w codziennym życiu. Dla jednej osoby to kilka złotych oszczędności. Dla rodziny z dziećmi — zauważalnie niższy rachunek. Dla seniorów i osób często jedzących poza domem — koniec niezręcznego pytania, czy można dostać wodę z kranu.

Moja ciocia już zapowiedziała, że jeśli przepisy rzeczywiście wejdą w życie, będzie z nich korzystać. Nie dlatego, że chce oszczędzać na wszystkim za wszelką cenę, ale dlatego, że uważa wodę za coś podstawowego. I trudno jej nie przyznać racji. Restauracja nadal będzie mogła sprzedawać kawę, herbatę, soki, lemoniady czy wodę butelkowaną. Ale zwykła kranówka do posiłku ma stać się dostępna bez dodatkowej opłaty. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie w sierpniu, będzie to jedna z tych zmian, które szybko zauważymy przy stoliku. Niby mała rzecz, a może sprawić, że wyjście do restauracji stanie się trochę bardziej przyjazne, tańsze i zwyczajnie bardziej ludzkie.