Mam niewielką loggię w bloku, a na niej drewniane krzesełka, kolorowe narzuty i stolik. Miejsce idealne, aby rano przed wyjściem z domu wypić kawę, a wieczorem po pracy chłodną lemoniadę. Problem w tym, że nawet najładniejsze meble i najbardziej kolorowe dodatki nie robią klimatu bez roślin, a rośliny... No cóż, nie są w stanie na tym moim balkonie się utrzymać. Jego położenie jest bowiem niekorzystne - usytuowany od południowej strony od wiosny do jesieni jest zalany słonecznym światłem, a temperatury panujące na nim są iście tropikalne. Każda roślina, którą próbowałam hodować, usychała. Wystarczyło zapomnieć o podlewaniu przez dwa dni lub wyjechać na weekend, o dłuższych wakacjach nie wspomnę. Pelargonie padły, ozdobne trawy - padły, łatwe w pielęgnacji koleusy też. Zdesperowana sięgnęłam po gruboszowate i kaktusy, ale nawet one nie przetrwały. 

Ogromny wybór takich roślin w sklepach z domowymi akcesoriami. Każdy znajdzie coś dla siebie

To babcia Marysia podpowiedziała mi, czym zastąpić żywe rośliny. Babcia bowiem od lat zawozi na groby bliskich nie doniczki z żywymi chryzantemami tylko stroiki ze sztucznych kwiatów, które kupuje na targu. Co więcej, kompozycje z takich kwiatów zaczęła eksponować na zewnętrznych parapetach w swoim mieszkaniu, które podobnie jak mój balkon są bardzo słoneczne. Widziałam je, wyglądały wspaniale i realistycznie. Postanowiłam za radą babci spróbować tego rozwiązania w domu. Szybko się okazało, że wybór sztucznych kwiatów w sklepach jest ogromny - każdy znajdzie coś dla siebie.

Zobacz także:

Kilka wycieczek po sklepach i stworzyłam autorską kompozycję. Jest pięknie i po mojemu

Sztuczne drzewka, paprocie, bluszcz, rośliny kwitnące czy imitacje bukietów w ofercie ma niemal każdy sklep z domowymi akcesoriami. Znajdziemy je zatem zarówno w Pepco, jak i w Ikei, w Action, ale także w Jysku. Duża konkurencja wpływa na przystępne ceny - sztuczną roślinę można kupić już za kilka złotych. Ja zdecydowałam się na mix. W Ikei kupiłam imitację wysokiego drzewka bambusa do samodzielnego złożenia oraz zwisający bluszcz do podwieszanych doniczek. W KIK znalazłam rozłożystą dieffenbachię za 25 zł, idealną na parapet, a w Leroy Merlin pelargonie.

Jeśli lubisz lampki solarne, to mam dla ciebie kolejna gratkę: To najpiękniejsza dekoracja mojego balkonu. Kwieciste solary z Sinsay po zachodzie słońca tworzą prawdziwą magię

fot. kik.pl

Ze sprzedawanych na sztuki kwiatów polnych w Jysku i Sinsay ułożyłam bukiet, który wstawiłam do starego, wiklinowego kosza znalezionego w piwnicy. Nasypałam do środka kamieni, aby kosz dociążyć i postawiłam na podłodze balkonu, do środka wetknąwszy jeszcze solarną lampkę. Wygląda ekstra! Na koniec kupiłam babci w podziękowaniu za inspirację kwiatową kompozycje w okrągłym pudełku w Pepco za 30 zł. Pasuje zarówno na balkon, jak i do mieszkania.

fot. pepco.pl

Sztuczne rośliny są wygodne i tanie w pielęgnacji, no i nie chorują!

Jednorazowy wydatek na wszystkie rośliny zmieścił się w zakładanym przeze mnie budżecie 350 zł, przy czym gdybym te same okazy kupowała żywe, wydałabym dwa razy tyle. Poza tym, sztuczna roślina jest nie tylko trwalsza od żywej, jest też dużo tańsza w utrzymaniu. Nie trzeba jej podlewać, przesadzać, nawozić, nie trzeba też zwalczać szkodników. Nie zdziczeje ani nie rozrośnie się w niekontrolowany sposób, tracąc urodę.

Wystarczy, że podczas cotygodniowych porządków, kiedy odkurzam balkon, odkurzam także rośliny - te o szerokich liściach przecieram suchą ściereczką, te o gęstszym pokroju elektrostatyczną miotełką. Za radą babci po sezonie zimowym kwiaty, które mają materiałowe płatki, wypiorę w pralce w 30 st. C i na niskich obrotach, aby się nie zniszczyły. Ona tak robi i mówiła, że świetnie się dopierają - kurz, brud i plamy znikają bez śladu.

Teraz mój balkon tonie w zieleni i kwiatach, a ja wreszcie mogę na nim odpocząć czy zaprosić gości. W tym roku mogę także bez strachu pojechać na urlop. Gdy wrócę do domu po dwóch tygodniach, mój balkon nadal będzie zielony i doskonale piękny.