Jeszcze do niedawna myślałam, że efektowne oświetlenie ogrodu to spory wydatek i konieczność prowadzenia kabli przez pół działki. Wszystko zmieniło się, kiedy na TikToku zaczęły mi wyskakiwać filmiki z prostymi metamorfozami ogrodów. W niemal każdym z nich pojawiały się niewielkie lampy w kształcie reflektorów, które wieczorem robiły naprawdę świetny efekt. Postanowiłam sprawdzić, o co tyle zamieszania. Nie spodziewałam się jednak, że podobny model znajdę w tak niskiej cenie.
Solarne reflektory podbijają TikToka. Ich cena zaskoczyła mnie najbardziej
To właśnie media społecznościowe sprawiły, że zaczęłam interesować się takim oświetleniem. Widziałam mnóstwo filmów, na których ludzie pokazywali, jak za pomocą kilku niewielkich lamp całkowicie zmieniają wygląd swoich ogrodów. Ścieżki, rabaty, ozdobne trawy czy elewacje domów po zmroku wyglądały jak z katalogów wnętrzarskich. Nic dziwnego, że solarne reflektory zrobiły taki szał. Zaczęłam więc szukać podobnych modeli.
Zobacz także:
fot: home.biedronka.pl
Bardzo podobny reflektor znalazłam w Biedronce – model z 7 diodami LED kosztuje obecnie 29 zł (wcześniej 49 zł). Kiedy później trafiłam na reflektor Volteno w Leroy Merlin za 16,99 zł, naprawdę się zdziwiłam. Różnica w cenie jest spora, a oba produkty są utrzymane w bardzo podobnym stylu i mają podobne zastosowanie.
fot: leroymerlin.pl
Od razu zwróciłam uwagę na prostą formę. Czarna obudowa przypomina niewielki reflektor, a całość wygląda nowocześnie i minimalistycznie. Taka lampa nie rzuca się w oczy w ciągu dnia, dzięki czemu nie zaburza aranżacji ogrodu. Wieczorem natomiast staje się jednym z tych elementów, które subtelnie budują klimat. Lubię takie dodatki, bo nie dominują przestrzeni, tylko dyskretnie podkreślają to, co i tak jest najładniejsze.
Nie martwię się o kable i baterie. Właśnie za to polubiłam solarne reflektory
Największą zaletą okazała się dla mnie wygoda. Nie trzeba niczego wiercić, prowadzić instalacji ani planować, gdzie schować przewody. Lampę wystarczy wbić w ziemię za pomocą szpikulca i ustawić pod wybranym kątem. Resztę robi panel solarny, który ładuje akumulator w ciągu dnia.
Wieczorem oświetlenie uruchamia się automatycznie, więc nie trzeba pamiętać o jego włączaniu. Kierunkowy strumień światła sprawia, że można wyeksponować dokładnie ten fragment ogrodu, na którym najbardziej nam zależy. Chłodna barwa światła 6000 K dobrze podkreśla fakturę kamienia, ozdobnych traw czy jasnych elewacji. Producent podaje strumień świetlny 12 lumenów, dlatego nie jest to lampa do oświetlania całego ogrodu, ale właśnie do tworzenia klimatycznych akcentów. Sprawdzi się przy ścieżkach, schodach, wejściu do domu, rabatach czy większych donicach.
Dodatkowym plusem jest klasa szczelności IP44, dzięki której lampa nadaje się do użytkowania na zewnątrz. Obudowę wykonano z trwałego tworzywa ABS, które dobrze radzi sobie z codziennym użytkowaniem i zmienną pogodą. To właśnie takie drobiazgi sprawiają, że z produktu korzysta się po prostu bezproblemowo. Bardzo podoba mi się też to, że w dzień reflektory pozostają niemal niewidoczne. Nie odciągają uwagi od roślin i nie sprawiają wrażenia kolejnej dekoracji. Dopiero po zmroku pokazują, na co je stać.
Szukasz lampki na balkon? Zobacz: Najtańsza lampka jaką znalazłam, a bez kabla i z regulacją mocy. Na balkonie mam klimat jak z luksusowego hotelu
Kilka punktów światła robi większe wrażenie niż jedna lampa. Ten trik naprawdę działa
Odkąd zaczęłam interesować się aranżacją ogrodu, zauważyłam jedną rzecz. Najładniejsze realizacje wcale nie opierają się na bardzo mocnym oświetleniu. Wręcz przeciwnie – sekret tkwi w kilku dobrze rozmieszczonych punktach światła. Dlatego zamiast ustawiać jeden reflektor na środku ogrodu, lepiej skierować kilka lamp na różne elementy. Jedna może podkreślać ozdobne trawy, druga prowadzić światłem wzdłuż ścieżki, a kolejna subtelnie oświetlać donice albo fragment elewacji. Efekt jest znacznie bardziej naturalny i przyjemniejszy dla oka. Takie rozwiązanie sprawia też, że ogród wydaje się bardziej uporządkowany i przytulny.
Warto pamiętać o jednej zasadzie – reflektory najlepiej wyglądają wtedy, gdy oświetlają konkretne miejsce, a nie całą przestrzeń. Światło skierowane na rabatę, niewielkie drzewko czy kamienną ścieżkę daje dużo ciekawszy efekt niż mocna lampa świecąca we wszystkich kierunkach. W ciągu dnia lampy są praktycznie niewidoczne, a po zmroku tworzą delikatną grę światła i cienia.
To właśnie za ten efekt ludzie tak chwalą solarne reflektory na TikToku. Dziś już doskonale rozumiem ich zachwyt. Za niewielkie pieniądze można całkowicie odmienić wygląd ogrodu i stworzyć przestrzeń, z której przyjemnie korzysta się również wieczorem. Nie trzeba wydawać kilkuset złotych na rozbudowaną instalację ani planować remontu. Czasami wystarczy kilka prostych lamp ustawionych w odpowiednich miejscach, żeby ogród zyskał zupełnie nowy charakter i stał się miejscem, w którym naprawdę chce się spędzać letnie wieczory.

Obserwuj nas na Google







