Złożenie wniosku o emeryturę w czerwcu 2026 roku może być poważnym błędem finansowym. Jak wynika z ostrzeżeń ZUS, czasem wystarczy poczekać kilkanaście dni, by świadczenie było wyższe nawet o kilkaset złotych miesięcznie. Chodzi o osoby, które właśnie osiągają wiek emerytalny albo osiągnęły go w ostatnich miesiącach i jeszcze nie złożyły dokumentów. Dla nich data wpływu wniosku do ZUS ma ogromne znaczenie. Wniosek złożony w czerwcu może oznaczać mniej korzystne wyliczenie świadczenia niż ten złożony najwcześniej 1 lipca.

Niższa emerytura przez zasady waloryzacji. W czerwcu działa mniej korzystny mechanizm

Problem wynika ze sposobu waloryzacji kapitału zgromadzonego na koncie i subkoncie w ZUS. 1 czerwca przeprowadzono roczną waloryzację, ale osoby składające wniosek jeszcze w czerwcu nie korzystają z dodatkowej waloryzacji kwartalnej za pierwszy kwartał roku. Sytuacja zmienia się od 1 lipca. Wtedy przy obliczaniu emerytury uwzględniana jest zarówno waloryzacja roczna, jak i kwartalna. To właśnie dlatego różnica między czerwcem a lipcem może być tak duża. Nie chodzi więc o symboliczne kilka złotych. Przy większym kapitale zgromadzonym przez lata pracy różnica może wynieść kilkaset złotych miesięcznie i zostać z emerytem już na stałe.

Zobacz także:

fot. Adobe Stock | Anna

Różnice w wypłatach są konkretne. Przy wysokim kapitale strata może boleć najbardziej

Według wyliczeń przy kapitale 300 tys. zł emerytura wyliczona w czerwcu może wynieść około 1200 zł, a w lipcu około 1320 zł. To daje 120 zł różnicy miesięcznie. Przy kapitale 500 tys. zł strata może sięgnąć około 220 zł miesięcznie, bo świadczenie rośnie z około 2000 zł do 2220 zł. Najwięcej tracą osoby z kapitałem rzędu 800 tys. zł i więcej. W ich przypadku różnica może dojść do około 380 zł miesięcznie, czyli niemal 5 tys. zł rocznie. To ważne, bo emerytura nie jest przeliczana od nowa tylko dlatego, że ktoś zorientował się po czasie. Późniejsze waloryzacje podnoszą już przyznane świadczenie, ale nie cofają skutków złożenia wniosku w mniej korzystnym terminie.

Moja sąsiadka od razu nadstawiła ucha. To dla niej naprawdę cenna informacja

Kiedy powiedziałem o tym mojej sąsiadce, od razu przyznała, że nie miała pojęcia, jak duże znaczenie może mieć sam miesiąc złożenia dokumentów. Myślała, że skoro osiąga się wiek emerytalny, wystarczy po prostu pójść do ZUS i załatwić formalności. Dla niej to cenna informacja, bo wśród znajomych ma osoby, które właśnie planują przejście na emeryturę. Jak sama stwierdziła, wiele osób może złożyć wniosek z przyzwyczajenia albo z pośpiechu, nie wiedząc, że kilka dni zwłoki może oznaczać wyższą wypłatę do końca życia. I trudno jej się dziwić. Przy obecnych cenach nawet 100 czy 200 zł miesięcznie ma znaczenie, a co dopiero prawie 400 zł. To pieniądze na rachunki, leki, zakupy albo spokojniejszy koniec miesiąca.

Liczy się data wpływu formularza EMP. Nie wystarczy rozwiązać umowy w odpowiednim dniu

Wiele osób myli dwie sprawy: zakończenie pracy i złożenie wniosku o emeryturę. Tymczasem dla ZUS kluczowe jest to, kiedy wpłynie formularz EMP, czyli wniosek o przyznanie świadczenia. Jeżeli dokument trafi do ZUS 30 czerwca, świadczenie zostanie wyliczone według czerwcowych zasad. Żeby uniknąć mniej korzystnego wariantu, trzeba złożyć wniosek najwcześniej 1 lipca. Co ważne, umowę o pracę można rozwiązać jeszcze w czerwcu. Najważniejsze jest to, by sam wniosek o emeryturę złożyć dopiero w lipcu — osobiście, przez PUE ZUS albo przez aplikację mObywatel. Seniorzy obawiają się zmian, które wprowadza Unia Europejska. Kierowcy 65+ mogą stracić prawo jazdy. Będą nowe obostrzenia. 

Najbardziej powinny uważać konkretne roczniki. Chodzi o osoby na granicy decyzji

Niższa emerytura to niestety fakt. Ostrożność powinny zachować przede wszystkim kobiety urodzone w pierwszej połowie 1966 roku, które kończą 60 lat, oraz mężczyźni urodzeni w pierwszej połowie 1961 roku, którzy kończą 65 lat. Dotyczy to także osób, które wiek emerytalny osiągnęły od stycznia do maja 2026 roku, ale nadal nie złożyły dokumentów. W ich przypadku czerwcowy pośpiech może być szczególnie kosztowny. Dlatego przed wizytą w ZUS warto sprawdzić termin i nie działać automatycznie. Czasem najlepszą decyzją finansową jest po prostu poczekać do początku następnego miesiąca. Jak pokazują wyliczenia, cierpliwość może być w tym przypadku warta nawet kilkaset złotych co miesiąc.