Co roku przed wyjazdem wielu z nas zastanawia się, gdzie wakacyjne jedzenie bardziej uszczupli portfel – nad Bałtykiem czy w górach. Najnowsza analiza tysięcy paragonów pokazuje jednak, że różnice są znacznie mniejsze, niż mogłoby się wydawać. Są jednak potrawy, za które w jednym regionie zapłacimy nawet o kilkadziesiąt procent więcej.

Paragony grozy nie mówią całej prawdy. Ceny nad morzem i w górach są dziś zaskakująco podobne

„Paragony grozy” od kilku lat są nieodłącznym elementem wakacyjnego sezonu i skupiają się na nich nie tylko seniorzy. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się zdjęcia rachunków za rybę, gofry, lody czy obiady, które wywołują lawinę komentarzy. Jedni przekonują, że nad polskim morzem jest zdecydowanie za drogo, inni twierdzą, że prawdziwy szok cenowy przeżyli dopiero w górskich kurortach. Jak jest naprawdę? Odpowiedzi postanowili poszukać twórcy aplikacji PanParagon, którzy przeanalizowali anonimowe paragony dodawane przez użytkowników z najpopularniejszych miejscowości nadmorskich i górskich. To nie są deklaracje ani ankiety, ale rzeczywiste rachunki z restauracji, barów i punktów gastronomicznych. Dzięki temu można zobaczyć, ile faktycznie kosztują najczęściej zamawiane wakacyjne potrawy.

Zobacz także:

Wyniki mogą zaskoczyć osoby przekonane, że jeden region jest wyraźnie droższy od drugiego. Okazuje się bowiem, że różnica pomiędzy całkowitym koszykiem popularnych dań wynosi zaledwie 4,32 zł. Średnia wartość analizowanego zestawu produktów to 260,68 zł w górach i 265 zł nad morzem. Oznacza to różnicę na poziomie zaledwie 1,66 proc. Jeszcze kilka lat temu podobne zestawienie prawdopodobnie pokazałoby znacznie większe rozbieżności. Dziś ceny w turystycznych miejscowościach coraz bardziej się wyrównują. Restauratorzy w obu regionach mierzą się z podobnymi kosztami prowadzenia działalności – od cen energii, przez wynagrodzenia pracowników, aż po ceny produktów spożywczych. To sprawia, że końcowe rachunki dla turystów są bardzo zbliżone.

fot. Adobe Stock | Олександр Пшевлоцьки

Lody kosztują tyle samo, ale naleśniki potrafią mocno zaskoczyć. Właśnie tu widać największą różnicę

Choć całkowity koszt wakacyjnego koszyka praktycznie się nie różni, przy poszczególnych daniach można zauważyć pewne rozbieżności. Niektóre produkty kosztują niemal identycznie bez względu na to, czy wypoczywamy nad morzem, czy w górach. Dobrym przykładem są lody. Mediana ceny jednej gałki wynosi 9 zł zarówno nad Bałtykiem, jak i w górskich kurortach. Tyle samo zapłacimy również za klasycznego schabowego z dodatkami, którego cena w obu regionach wynosi około 40 zł. Bardzo podobnie wyglądają ceny rosołu czy hot doga – różnice są symboliczne i liczone raczej w groszach niż w złotówkach.

Jeśli szukasz ciekawych kierunków podróżniczych, to też może ci się spodobać: Babcia znalazła wypasioną ofertę na jesienny wypad. Basen, grota solna, sauna i to wszystko w puszczy. Dla osób 60+ zniżka

Nieco drożej nad morzem wypadają natomiast pizza margherita, kawa latte oraz placki ziemniaczane. Nie są to jednak różnice, które znacząco wpływają na cały wakacyjny budżet. Największym zaskoczeniem okazały się naleśniki z serem. To właśnie tutaj analiza wykazała największą rozbieżność. Nad Bałtykiem mediana ceny wyniosła 25 zł, natomiast w górach jedynie 19,30 zł. To różnica sięgająca niemal 30 procent. Z kolei w górskich miejscowościach więcej zapłacimy za kebaba oraz czarną kawę. Jeśli więc planujemy codziennie odwiedzać lokalne kawiarnie albo często wybieramy szybkie przekąski, końcowy rachunek może wyglądać nieco inaczej niż podczas pobytu nad morzem.

To nie miejsce robi największą różnicę. Znacznie ważniejsze jest to, gdzie i co zamawiamy

Analiza PanParagon pokazuje coś jeszcze – wybór konkretnej restauracji ma dziś znacznie większe znaczenie niż sam kierunek wyjazdu. W obrębie jednej miejscowości ceny potrafią różnić się bardziej niż pomiędzy całym polskim wybrzeżem a górskimi kurortami. Nie jest tajemnicą, że lokale położone tuż przy promenadach, głównych deptakach czy popularnych atrakcjach zwykle mają wyższe ceny. Wystarczy jednak odejść kilka ulic dalej, by znaleźć restauracje serwujące podobne dania za zdecydowanie niższe kwoty.

Coraz więcej turystów planuje również posiłki z wyprzedzeniem. Przed wejściem do restauracji sprawdzają menu w internecie, czytają opinie i porównują ceny. Dzięki temu łatwiej uniknąć przykrych niespodzianek przy kasie. Na ostateczny koszt wpływa także sposób spędzania urlopu. Rodzina z dziećmi, która codziennie jada obiady w restauracjach, wyda znacznie więcej niż osoby przygotowujące część posiłków samodzielnie lub korzystające z barów mlecznych i lokalnych jadłodajni. Warto też pamiętać, że do rachunku dochodzą napoje, desery czy przekąski kupowane spontanicznie podczas spacerów. To właśnie one często najbardziej zwiększają wakacyjne wydatki, choć pojedynczo nie wydają się szczególnie drogie.

Wybieraj kierunek sercem, a nie cenami. Portfel odczuje niewielką różnicę

Najnowsza analiza pokazuje, że stereotyp o wyjątkowo drogim Bałtyku albo tanich górach powoli odchodzi do przeszłości. Obecnie ceny w obu regionach są na tyle zbliżone, że trudno wskazać jednoznacznego zwycięzcę. Jeśli marzą ci się spacery po plaży, szum fal i zachody słońca nad morzem, nie musisz rezygnować z wyjazdu wyłącznie z obawy o rachunki w restauracjach. Z kolei miłośnicy górskich szlaków również nie powinni zakładać, że tam jedzenie będzie zdecydowanie tańsze.

Znacznie większy wpływ na wakacyjny budżet ma wybór lokalu oraz zamawianych potraw niż sam region Polski. Rozsądne planowanie posiłków, porównywanie menu i unikanie najbardziej obleganych miejsc pozwala sporo zaoszczędzić niezależnie od kierunku wyjazdu. Zamiast więc kierować się internetowymi „paragonami grozy”, warto spojrzeć na pełniejszy obraz. Pojedynczy rachunek może robić wrażenie, ale nie pokazuje rzeczywistych cen w całym regionie. A te – jak pokazują dane z tysięcy paragonów – są dziś zaskakująco podobne. Dzięki temu wybierając między morzem a górami, można kierować się przede wszystkim własnymi preferencjami, a nie obawą o to, gdzie zapłaci się więcej za obiad.