Coraz więcej osób rezygnuje ze sklepowych środków do prania na rzecz prostszych, domowych rozwiązań. Powód jest dość przyziemny: skład. Gotowe preparaty często zawierają mieszanki substancji zapachowych i zmiękczających, które nie zawsze są obojętne dla skóry i środowiska. Postanowiłam zrobić tak samo.

Okazało się, że miękkie i pachnące ubrania można mieć bez narażania się na długą listę chemicznych dodatków. Domowy płyn do płukania w moim przypadku okazał się nie tylko modą, ale codzienną praktyką. Pozwala mi też ograniczyć ilość plastikowych opakowań i wydatki. A do tego pranie pachnie dokładnie tak, jak chcę żeby pachniało.

Zobacz także:

Sklepowe płyny do płukania kuszą zapachem. Ich skład nie zawsze jest tak samo przyjemny

W płynach do płukania na pierwszy plan zawsze wysuwa się zapach. Butelka w sklepie mnie nie przekonywała, zawsze robił to zapach, więc odkręcałam opakowania i wąchałam, żeby znaleźć kompozycję, która najbardziej mi pasuje. Problem w tym, że zwykle są to syntetyczne kompozycje zapachowe oraz kationowe środki powierzchniowo czynne, które odpowiadają za zmiękczanie tkanin. To właśnie one mogą powodować podrażnienia skóry, szczególnie u osób wrażliwych, dzieci czy alergików. A jednego takiego mam w domu.

Druga kwestia to wpływ na same ubrania. Regularne stosowanie klasycznych preparatów może z czasem pogarszać chłonność ręczników czy ścierek, ponieważ tworzą one na włóknach cienką warstwę. Owszem, tkaniny wydają się miękkie, ale gorzej spełniają swoją funkcję. Do tego dochodzi aspekt środowiskowy. Składniki tych produktów nie zawsze łatwo ulegają biodegradacji i trafiają do wód wraz ze ściekami. Wolę tego uniknąć, więc zainteresowałam się domowymi płynami do płukania. I dzisiaj wcale tego nie żałuję.

Zobacz tez inny domowy patent na pachnące pranie: Nie wiedziałam, że ręczniki mogą być tak miękkie i pachnące, a tu proszę. „Zasada 3S” to złoto

Domowy płyn do płukania działa lepiej. Mniej składników, zapach idealny, tkaniny miękkie jak trzeba

Rozwiązanie podpowiedziała mi sąsiadka, która testowała różne alternatywy dla sklepowych płynów zapachowych. Mieszanka, którą mi poleciła, wykorzystuje właściwości kwasu cytrynowego, który pomaga neutralizować resztki detergentu i zmiękcza wodę. To właśnie twarda woda jest często powodem szorstkości tkanin, a nie brak „chemii”. 

Największą zaletą tej mieszaniny jest jednak możliwość dostosowania zapachu do własnych upodobań. Zamiast jednej, narzuconej kompozycji, można tworzyć własne. Sąsiadka bazuje na lawendzie, ja stawiam na bergamotkę i delikatną magnolię (używam tych dwóch zapachów naprzemiennie) i moje pranie pachnie świetnie. 

Olejki eteryczne pozwalają regulować intensywność aromatu i zmieniać go w zależności od preferencji czy pory roku. Zapach nie jest mocniejszy niż w sklepowych płynach, ale bardziej naturalny i mniej drażniący. Dla mnie bomba.

Adobe Stock, valiantsin

Przepis na domowy płyn do płukania jest prosty. Jednak najważniejsze jest jego prawidłowe stosowanie

Do przygotowania domowego płynu do płukania wystarczy pół litra przegotowanej lub destylowanej wody, może być też dobrze przefiltrowana. Do tego dodaj 1 łyżeczkę kwasku cytrynowego oraz łyżeczkę wybranego olejku eterycznego. Jeśli zależy ci na intensywniejszym zapachu, ilość olejku można zwiększyć lub połączyć kilka zapachów w jedną kompozycję.

Całość należy dokładnie wymieszać i przelać do butelki. Ja używam szklanej, która nie wchodzi w reakcje z olejkami. 
Stosowanie takiego domowego płynu do płukania nie różni się od użycia gotowego produktu. Płyn wlej do tej samej komory w pralce, do jakiej nalewasz płyny do płukania, w podobnej ilości jak zwykle. Do odmierzania ilości używam zakrętki od butelki od ostatniego płynu, jaki kupiłam.

Jest jednak jeden ważny szczegół: olejek eteryczny nie łączy się trwale z wodą. Dlatego przed każdym użyciem trzeba energicznie wstrząsnąć butelką, aby składniki ponownie się połączyły.

Warto też pamiętać, że domowy płyn działa inaczej niż sklepowy. Nie „oblepia” tkanin zapachem, tylko nadaje im delikatny aromat i poprawia miękkość dzięki zmianie właściwości wody. Efekt jest delikatniejszy, ale bardziej naturalny. Dla mnie w zupełności wystarczający. Spróbuj, jestem pewna, że i ty docenisz zalety takiego rozwiązania.