Niektórzy na samo wspomnienie ozorków kręcą nosem, inni wracają myślami do obiadów u babci, gdzie podawano je z ziemniakami i ogórkiem kiszonym. Bez względu na emocje, jakie budzą, jedno jest pewne – dobrze przygotowane ozorki to prawdziwy rarytas. Ich sekret tkwi w podwójnej obróbce termicznej, która sprawia, że mięso staje się miękkie, delikatne i zupełnie pozbawione intensywnego zapachu. W czasach PRL-u to był sposób na wykorzystanie wszystkiego, co miało wartość – dziś za to wpisuje się idealnie w filozofię gotowania bez marnowania.

WIDEO…

player placeholder

Danie z PRL-u, które wraca do kuchni. Ozorki wieprzowe znów na topie

Ozorki wieprzowe to danie, które idealnie obrazuje kuchnię minionych dekad – prostą, oszczędną i pełną szacunku do każdego składnika. W PRL-u nie można było pozwolić sobie na marnowanie jedzenia, dlatego mięsa podrobowe cieszyły się dużą popularnością. A ozorki? Stały się jednym z klasyków.

Dobrze przygotowane ozorki są miękkie, aksamitne i dosłownie rozpadają się pod widelcem. Trik polega na odpowiedniej obróbce – najpierw gotowanie w wodzie, potem obieranie ze skóry i ponowne gotowanie z dodatkiem warzyw. To sprawia, że mięso zyskuje nie tylko przyjemną konsystencję, ale też neutralny zapach, który często zniechęca osoby nieprzyzwyczajone do podrobów.

Zobacz także:

Choć przez lata uznawane były za mało „modne”, dziś ozorki wracają – i to w wielkim stylu. Są obecne w menu modnych restauracji z kuchnią polską, pojawiają się w książkach kulinarnych promujących styl zero waste, a w domach wielu osób znów zajmują miejsce na niedzielnym stole. To dowód na to, że klasyki mają swoją siłę – szczególnie wtedy, gdy ich smak broni się sam.

Przepis na danie z PRL-u: ozorki w sosie własnym krok po kroku

Zanim wpadniesz w panikę, że to skomplikowane danie – spokojnie. Przygotowanie ozorków w sosie własnym to przede wszystkim kwestia cierpliwości. Cały proces trwa kilka godzin, ale nie wymaga skomplikowanych umiejętności ani egzotycznych składników.

Składniki:

  • 4 wieprzowe ozorki
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • 1 cebula
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka mąki (opcjonalnie, do zagęszczenia sosu)
  • 1 łyżka masła

Przygotowanie:

  1. Wstępne gotowanie: Ozorki dokładnie umyj, włóż do garnka i zalej zimną wodą. Gotuj przez 30–40 minut, aż będą miękkie na tyle, by łatwo zdjąć z nich skórkę.
  2. Obieranie: Po ugotowaniu wyjmij ozorki, przestudź i obierz dokładnie ze skóry. To najważniejszy moment – dobrze oczyszczone mięso nie będzie miało charakterystycznego zapachu.
  3. Gotowanie właściwe: Włóż obrane ozorki do świeżej wody, dodaj warzywa, liście laurowe, ziele angielskie, sól i gotuj przez 1,5–2 godziny na małym ogniu, aż będą bardzo miękkie.
  4. Sos: Gdy ozorki są miękkie, wyjmij je z wywaru. W rondlu rozpuść masło, dodaj łyżkę mąki i zrób jasną zasmażkę. Powoli dolewaj przecedzony wywar z gotowania ozorków, aż uzyskasz gładki sos. Dopraw solą i pieprzem.
  5. Finalne połączenie: Pokrój ozorki w plasterki, przełóż do sosu i podgrzewaj przez kilka minut.

Podawaj z ziemniakami, kaszą lub kluskami. Do tego idealnie pasuje ogórek kiszony lub buraczki z chrzanem.