W serbskim mieście Valjevo działa restauracja, w której Polacy nie płacą za jedzenie ani napoje. Nie jest to akcja promocyjna ani chwyt marketingowy, lecz wyjątkowy gest wdzięczności za wydarzenia sprzed ponad wieku. Wszystko zaczęło się od historii polskiego lekarza, który w czasie epidemii dobrowolnie ruszył z pomocą mieszkańcom Serbii.

Wystarczy pokazać, że jest się z Polski. Właściciel restauracji nie pozwala wystawić rachunku

Większość turystów przed wyjazdem do Serbii zastanawia się, ile kosztuje obiad, kawa czy lokalne specjały. Tymczasem w jednym miejscu Polacy mogą usłyszeć coś zupełnie nieoczekiwanego. Jedzenie za darmo stało się tam faktem. Zamiast rachunku kelner przekazuje krótką informację: wszystko zostało już opłacone. Mowa o restauracji Corner, która znajduje się w liczącym około 60 tysięcy mieszkańców mieście Valjevo, położonym około 100 kilometrów od Belgradu. To właśnie tam właściciel lokalu, Djordje Momić, od kilku lat nie pobiera od polskich gości żadnych opłat za jedzenie i napoje.

Zobacz także:

Historia tej niezwykłej, kulinarnej tradycji stała się znana również dzięki polskiej ambasadzie w Belgradzie. Jej przedstawiciele odwiedzili restaurację i po zakończonym posiłku poprosili o rachunek. Zamiast kwoty do zapłaty usłyszeli odpowiedź, która szybko obiegła internet: „Hirszfeld zapłacił za to 100 lat temu”. Choć brzmi to jak legenda, za tymi słowami kryje się prawdziwa historia sprzed ponad wieku. Nie chodzi o żaden dawny dług ani rodzinne zobowiązanie, lecz o pamięć o człowieku, który w najtrudniejszym momencie postanowił pomóc obcemu narodowi.

Wszystko zaczęło się od rozmowy z polskim reżyserem. Jedna historia sprawiła, że jedzenie za darmo stało się faktem

Co ciekawe, decyzja właściciela restauracji nie została podjęta sto lat temu, lecz całkiem niedawno. W 2020 roku lokal odwiedził polski reżyser Paweł Wysoczański, który pracował nad filmem poświęconym pomocy udzielanej Serbom przez polskich lekarzy. Podczas rozmowy opowiedział właścicielowi restauracji historię Ludwika Hirszfelda. Opowieść zrobiła na Djordje Momiciu tak ogromne wrażenie, że postanowił w wyjątkowy sposób uhonorować pamięć polskiego lekarza. Uznał, że od tej chwili każdy Polak odwiedzający jego restaurację będzie mile widzianym gościem, któremu nie wystawi rachunku.

Szukasz inspiracji podróżniczych? To też warto sprawdzić: Bajeczna plaża z najczystszą wodą na świecie, a tylko 2,5 h drogi od Polski. Jak dotrzeć do tego egzotycznego raju?

Sam właściciel podkreślał później, że nie zależy mu na rozgłosie ani reklamie. Jak tłumaczył w rozmowie z serbskim tygodnikiem „NIN”, człowiek powinien mieć swoją misję i pomagać innym, tak jak kiedyś zrobił to polski lekarz. Według niego właśnie takie gesty budują mosty między ludźmi i narodami. To sprawia, że wizyta w restauracji Corner stała się czymś więcej niż zwykłym obiadem. Dla wielu Polaków jest przede wszystkim okazją do poznania niezwykłej historii rodaka, o którym poza granicami naszego kraju wciąż pamięta się z ogromnym szacunkiem.

Ludwik Hirszfeld pojechał do Serbii jako ochotnik. Ratował ludzi podczas jednej z najgroźniejszych epidemii

Ludwik Hirszfeld urodził się w 1884 roku w Warszawie i należał do najwybitniejszych polskich lekarzy oraz bakteriologów. Studiował w Niemczech, a później pracował między innymi w Heidelbergu i Zurychu. Na początku 1915 roku dowiedział się o dramatycznej sytuacji w Serbii. Nie pozostał obojętny. Razem z żoną Hanną wyjechał do Valjeva jako lekarz ochotnik, by pomagać. 

Hirszfeld nie tylko leczył pacjentów, ale również prowadził szkolenia dla personelu. Dzięki jego pracy armia serbska jako jedna z pierwszych zaczęła na większą skalę wykorzystywać transfuzje krwi, co miało ogromne znaczenie dla ratowania życia rannych i chorych. Po zakończeniu wojny wrócił do Polski, gdzie kontynuował działalność naukową. Kierował między innymi Państwowym Zakładem Badania Surowic oraz angażował się w rozwój polskiej mikrobiologii i immunologii. Jego nazwisko do dziś zajmuje ważne miejsce w historii światowej medycyny.

W Serbii pamięć o polskim lekarzu wciąż jest żywa. Najlepszym dowodem jest niezwykły gest właściciela restauracji

Historia Ludwika Hirszfelda pokazuje, że dobro potrafi przetrwać znacznie dłużej niż jedno pokolenie. Choć od wydarzeń w Valjevie minęło już ponad sto lat, mieszkańcy miasta nadal pamiętają o człowieku, który przyjechał ratować ich rodaków, nie oczekując niczego w zamian. Dlatego dla właściciela restauracji Corner darmowy posiłek dla Polaków nie jest promocją ani sposobem na przyciągnięcie klientów. To symboliczny wyraz wdzięczności wobec lekarza, który swoim poświęceniem zapisał się w historii Serbii.

Jeśli więc podczas podróży po Bałkanach odwiedzisz Valjevo i usłyszysz, że rachunek został opłacony sto lat temu, nie będzie to jedynie sympatyczna anegdota. To przypomnienie, że pojedynczy gest odwagi i bezinteresownej pomocy może zostać zapamiętany na całe stulecie i nadal łączyć ludzi z różnych krajów.