Zwykle staram się trzymać listy zakupów i nie wrzucać do koszyka rzeczy, których nie planowałam kupić. Czasami jednak trafia się coś, obok czego naprawdę trudno przejść obojętnie. Szczególnie gdy od dawna szuka się sposobu na odświeżenie balkonu niewielkim kosztem. Właśnie takie odkrycia lubię najbardziej. Nie wymagają wielkiego remontu ani wymiany mebli, a potrafią całkowicie zmienić atmosferę po zmroku.

Lampka solarna z Biedronki całkowicie pokrzyżowała moje plany zakupowe. Zwykła wizyta po spożywkę skończyła się nową dekoracją

Byłam w Biedronce jak zawsze po kilka podstawowych produktów spożywczych. Chciałam zrobić szybkie zakupy i wrócić do domu, ale kiedy przechodziłam obok alejki z artykułami sezonowymi, od razu zwolniłam kroku. Na ekspozycji stały dekoracyjne lampki solarne i jedna z nich natychmiast przyciągnęła moją uwagę. Nawet w sklepowym oświetleniu wyglądała ciekawie, więc od razu zaczęłam wyobrażać ją sobie na swoim balkonie.

Zobacz także:

Nie zastanawiałam się długo. Lampka solarna z Biedronki trafiła do koszyka razem z pieczywem, warzywami i resztą zakupów. Dopiero w domu zaczęłam przyglądać się jej dokładniej. Ma około 80 cm wysokości, została wykonana ze stali i plastiku, a za działanie odpowiada panel solarny o wymiarach 4 x 4 cm oraz akumulator o pojemności 300 mAh. Producent zastosował ciepłą białą barwę światła, co od razu uznałam za duży plus. W sprzedaży dostępne są dwa warianty, więc każdy może wybrać coś dla siebie. Najbardziej zaskoczyła mnie jednak cena. Za taką dekorację zapłaciłam 34,99 zł. Patrząc na nią wieczorem, miałam wrażenie, że wygląda znacznie drożej niż wskazywałby na to paragon.

Ażurowa lampka solarna występuje w dwóch wersjach. Jedna z nich od razu skradła moje serce

Przyznam, że przez chwilę stałam przy ekspozycji i zastanawiałam się, który wariant wybrać. W sprzedaży dostępne były dwa modele – w kształcie kielicha oraz kwiatu. Obydwa mają ażurowe wykończenie i już na pierwszy rzut oka wyglądają bardziej jak dekoracyjne lampiony niż typowe oświetlenie solarne. Mimo wszystko moja uwaga cały czas wracała do wersji przypominającej kielich.

fot. biedronka.pl

Wariant w kształcie kielicha prezentuje się bardziej elegancko i efektownie. Ma w sobie coś, co kojarzy mi się z dekoracjami spotykanymi w klimatycznych ogrodach albo przy hotelowych tarasach. Wersja kwiatowa jest bardziej romantyczna i delikatna, dlatego dobrze odnajdzie się wśród bujnej zieleni. Mnie jednak od początku bardziej podobał się kielich i właśnie ten model ostatecznie trafił do mojego koszyka.

Najzabawniejsze jest to, że teraz coraz częściej myślę o powrocie do sklepu. Jedna lampka wygląda świetnie, ale gdy wyobrażam sobie dwie lub trzy ustawione obok siebie, efekt wydaje się jeszcze ciekawszy. Takie dekoracje zwykle szybko znikają z półek, dlatego zaczynam się zastanawiać, czy nie dokupić kolejnych sztuk, zanim będzie za późno.

Zerknij też na ten hit: Żadne koce, leżaki, parawany. W Pepco znalazłam tani hit na plażę, który daję prywatę i chroni przed wiatrem

Oświetlenie solarne tworzy niezwykły klimat po zmroku. Lampka z Biedronki okazała się prawdziwym hitem

Największe wrażenie zrobił na mnie efekt, który pojawia się po zmroku. Zdjęcia na opakowaniu wyglądały obiecująco, ale rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza. Dzięki ażurowej konstrukcji światło nie rozchodzi się równomiernie, lecz tworzy wokół dekoracyjne wzory. Na podłożu i pobliskich roślinach pojawiają się świetlne refleksy, które sprawiają, że balkon wygląda bardziej przytulnie i nastrojowo.

Początkowo zastanawiałam się, gdzie właściwie ją ustawić. To model przeznaczony do wbicia w ziemię, więc teoretycznie najlepiej sprawdziłby się w ogrodzie. Nie mam jednak własnego ogródka, dlatego postanowiłam znaleźć inne rozwiązanie. Wbiłam lampkę do dużej donicy z kwiatami stojącej na balkonie i okazało się, że działa to doskonale. Dzięki temu nie musiałam niczego przerabiać ani kombinować z montażem.

Wieczorem usiadłam z herbatą na balkonie i przez chwilę po prostu patrzyłam na rozchodzące się światło. Właśnie wtedy pomyślałam, że był to jeden z tych spontanicznych zakupów, których później ani trochę się nie żałuje. Czasami niewielka dekoracja potrafi zrobić większą różnicę niż kosztowna metamorfoza całej przestrzeni. W tym przypadku dokładnie tak było.