Są miejsca, które od pierwszej chwili robią ogromne wrażenie, choć nie próbują nikogo olśnić. Taka właśnie jest Sperlonga. Już z daleka widać białe domy przyklejone do skalistego wzgórza, nad którym górują pozostałości dawnych murów obronnych. Największe wrażenie po przyjeździe zrobił na mnie spokój. Nawet w sezonie miasteczko wydaje się żyć własnym rytmem. Zamiast głośnych imprez słychać rozmowy mieszkańców, stukot talerzy w niewielkich restauracjach i szum fal rozbijających się o skały. Właśnie dlatego wiele osób mówi, że Włosi wyjątkowo dbają o kameralny klimat tego miejsca. Nie znajdę tu olbrzymich hoteli zajmujących całe wybrzeże ani dziesiątek klubów, które zmieniłyby Sperlongę w kolejny głośny kurort.

Białe uliczki zachwycają. Każdy zakręt odkrywa nowy widok

Spacer po historycznym centrum okazał się dla mnie największą atrakcją. Wąskie schodki prowadzą między śnieżnobiałymi domami, których elewacje odbijają promienie słońca. Nad uliczkami wiszą kolorowe kwiaty, a z niewielkich balkonów zwisają donice pełne pelargonii i bugenwilli. Co kilka kroków zatrzymywałam się tylko po to, by zrobić kolejne zdjęcie.

Zobacz także:

fot. Adobe Stock / anna1957

Sperlonga nie jest miejscem, które zwiedza się z mapą w ręku. O wiele większą przyjemność daje zwykłe błądzenie. Za każdym rogiem czeka niewielki plac, klimatyczna kawiarnia albo taras widokowy, z którego rozciąga się panorama Morza Tyrreńskiego. Lazurowa woda kontrastuje z bielą zabudowy tak mocno, że trudno uwierzyć, iż takie kolory istnieją naprawdę. Wieczorem miasteczko nabiera jeszcze bardziej romantycznego charakteru. Światła restauracji odbijają się od jasnych murów, a powietrze pachnie świeżymi owocami morza i włoskimi ziołami. To jedno z tych miejsc, w których nie trzeba planować atrakcji. Wystarczy usiąść przy stoliku i chłonąć atmosferę.

Lubisz nieoczywiste kierunki turystyczne. przeczytaj naszą polecajkę: W tym kraju jest 3x taniej niż w Grecji i Chorwacji, a turystów malutko. Oferuje plaże, góry i wampirze miasto

Morze gra tu główną rolę. Plaże wyglądają jak z pocztówki

Choć historyczne centrum zachwyca, równie mocno urzekło mnie wybrzeże. Plaże w okolicy Sperlongi należą do najpiękniejszych na wybrzeżu Lacjum. Jasny piasek łagodnie przechodzi w krystalicznie czystą wodę, która mieni się odcieniami turkusu i głębokiego błękitu.
Nie bez powodu miejsce upodobali sobie także sami Włosi. Woda jest spokojna, a szerokie plaże pozwalają znaleźć własny kawałek przestrzeni. Nawet podczas letnich miesięcy można odnieść wrażenie, że atmosfera jest znacznie bardziej kameralna niż w popularniejszych kurortach. Kilka kilometrów od centrum znajduje się również Grota Tyberiusza i pozostałości imponującej rzymskiej willi cesarza. To ciekawy przystanek dla każdego, kto lubi połączyć wypoczynek z odrobiną historii. Trudno o bardziej malownicze miejsce na spacer niż ruiny położone niemal nad samym morzem.

fot. Adobe Stock / Andrew Mayovskyy

To miejsce Włosi chcą zachować w tajemnicy. I chyba rozumiem dlaczego

Po całym dniu spędzonym w Sperlondze miałam wrażenie, że odkryłam jedno z tych włoskich miejsc, które wciąż wymykają się masowej turystyce. Oczywiście nie jest całkowicie nieznane, ale nadal zachowało autentyczny klimat. Mieszkańcy nie próbują za wszelką cenę zamieniać go w wielką atrakcję, dzięki czemu można poczuć prawdziwe włoskie dolce vita. Wyjeżdżałam z przekonaniem, że największym luksusem nie są dziś drogie hotele ani modne restauracje. Jest nim możliwość spokojnego spaceru po urokliwym miasteczku, wypicia kawy z widokiem na lazurowe morze i obserwowania codziennego życia mieszkańców. Sperlonga właśnie to oferuje. Jeśli szukasz we Włoszech miejsca, które zachwyca bez przesadnego rozgłosu, trudno o lepszy wybór. Białe domy, skalisty cypel, błękit Morza Tyrreńskiego i niespieszna atmosfera sprawiają, że chce się tu wracać. I chyba dlatego doskonale rozumiem, dlaczego wielu Włochów woli, by Sperlonga pozostała ich małym sekretem.