Pierwsze chłodniejsze noce wystarczyły, żebym znowu zaczęła urządzać sypialnię bardziej po jesiennemu. Cienkie, letnie tekstylia powoli lądują w szafie, a na łóżku chcę mieć coś przyjemnego, miękkiego i pasującego do tej pory roku. Tym razem nie planowałam wydawać fortuny na nowy komplet. Kiedy zobaczyłam wrześniową ofertę Lidla, od razu wiedziałam, że następnego ranka warto będzie pojawić się w sklepie. Po zakupie mogę powiedzieć jedno. Lepszej pościeli w życiu nie miałam. A zapłaciłam grosze.
Ładny wzór to dla mnie dopiero początek. Przy zakupie pościeli zawsze zwracam uwagę na te kilka rzeczy
Jesienią pościel musi u mnie spełniać trochę więcej wymagań niż latem. Kiedy wieczory i noce robią się chłodniejsze, chcę położyć się w łóżku i od razu poczuć przyjemne otulenie. Nie przepadam za materiałami, które są śliskie albo sprawiają wrażenie chłodnych przy pierwszym kontakcie ze skórą. Jednocześnie nie chcę jeszcze wyciągać bardzo ciężkich zimowych tekstyliów.
Zobacz także:
Właśnie dlatego pierwszą rzeczą, na którą zwracam uwagę, jest materiał. Najchętniej wybieram bawełnę, bo dobrze znam ją z codziennego użytkowania. Ważne jest dla mnie również to, jak tkanina zachowuje się po kilku praniach. Pościel jest przecież jednym z tych domowych tekstyliów, które pierzemy regularnie, więc piękny wygląd w sklepie niewiele mi daje, jeśli po krótkim czasie materiał traci swoją formę.
Dopiero później przychodzi czas na wzór. Jesienią coraz częściej ciągnie mnie w stronę przygaszonych zieleni, brązów, beżów i motywów roślinnych. Nie muszą to być jednak wszędzie dynie i pomarańczowe liście. Wolę desenie, które tworzą jesienny klimat, ale równie dobrze będą wyglądały w sypialni za kilka miesięcy.
W tym roku miałam jeszcze jedno kryterium, czyli cenę. Chciałam zmieścić się w granicach 50 zł za podstawowy komplet. I właśnie dlatego tak zainteresowała mnie nowa pościel z Lidla.
Nowa pościel pojawiła się w Lidlu 3 września. Poszłam dzień później rano i załapałam się na ostatki
Nowa oferta wystartowała 3 września, a ja do Lidla wybrałam się 4 września z samego rana. Trochę obawiałam się, że najładniejsze wzory zdążyły już zniknąć, bo przy takich niedrogich tekstyliach wybór potrafi szybko się przerzedzić. Na szczęście udało mi się jeszcze załapać na ostatnie komplety.
Moją uwagę od razu przyciągnęła pościel Livarno z bawełny renforcé. Wariant ten ma przygaszone, zielonoszare tło i duży kwiatowy deseń w odcieniach kremu, różu, bordo oraz fioletu. Druga strona jest spokojniejsza. Zdobi ją bowiem klasyczna krata. Dzięki temu wystarczy odwrócić kołdrę, żeby łóżko wyglądało zupełnie inaczej.
fot. lidl.pl
Szczególnie podoba mi się to, że wzór jest jesienny, ale jednocześnie dość uniwersalny. Nie ma tutaj motywu, który w listopadzie czy na początku wiosny zacznie wyglądać nie na miejscu. Kwiaty i stonowane kolory dobrze współgrają z drewnem, zielenią, beżem i innymi naturalnymi barwami.
Najmocniejszym argumentem była jednak cena. Komplet kosztuje od 44,99 zł, w zależności od wybranego rozmiaru. Do kompletu można dobrać również dwie poszewki na poduszki 40 × 40 cm z tego samego rodzaju bawełny za 9,98 zł za zestaw. Za niewielką kwotę można więc zrobić łóżku całkiem sporą jesienną metamorfozę.
Bawełna renforcé brzmi tajemniczo, ale to nadal bawełna. Jej sekret tkwi w sposobie wykonania tkaniny
Nazwa renforcé może brzmieć tak, jakby chodziło o jakiś nietypowy materiał, tymczasem jest to po prostu rodzaj bawełnianej tkaniny. Wykorzystuje się w niej prosty, płócienny splot. Materiał jest gładki, przyjemny w dotyku i dobrze sprawdza się właśnie w przypadku pościeli.
Jedną z jego praktycznych zalet jest przewiewność charakterystyczna dla bawełny. Tkanina ta pozwala na przepływ powietrza, dlatego nie musi być zarezerwowana wyłącznie na najzimniejsze miesiące.
fot. lidl.pl
Bawełna renforcé jest też ceniona za wytrzymałość i łatwość pielęgnacji. To ważne właśnie przy pościeli, która regularnie trafia do pralki. Nie oczekuję, że sama pościel zastąpi mi kaloryfer, ale różnicę między cienkim, chłodnym materiałem a przyjemną bawełną czuję od razu po wejściu do łóżka.
To również może cię zainteresować: Kupiłam w Pepco za 25 zł i postawiłam w sypialni. Ta lampa wygląda jak oszlifowany lodowiec, świeci w 7 kolorach i ma pilot
I właśnie tego szukałam na początek września. Za 44,99 zł dostałam jesienny wzór, naturalną tkaninę i komplet, w którym mam ochotę zakopać się pod kołdrą w zimniejsze wieczory. Już teraz wiem, że to będzie mój sypialniany numer 1.

Obserwuj nas na Google







