We wrześniu coraz częściej łapię się na tym, że wieczorem zapalam lampy znacznie wcześniej niż jeszcze kilka tygodni temu. A skoro światło będzie teraz pracowało w domu coraz dłużej, zaczęłam szukać prostych sposobów na ograniczenie zużycia prądu. Nie chodzi mi o siedzenie po ciemku, tylko o kilka drobnych zmian, których właściwie nie odczuję na co dzień. Jedną z nich znalazłam ostatnio na półce w Action i to za jedyne 20,90 zł.

We wrześniu światło włączam coraz wcześniej. Co roku o tej porze szukam sposobów na oszczędzanie prądu

Koniec lata i początek jesieni zawsze odczuwam przede wszystkim po coraz krótszych dniach. Jeszcze niedawno wieczorem długo wystarczało mi światło wpadające przez okna, ale we wrześniu sytuacja szybko się zmienia. Lampka w kuchni, światło w przedpokoju, oświetlenie w salonie – z każdym kolejnym tygodniem korzystam z nich coraz dłużej.

Zobacz także:

Właśnie dlatego początek września traktuję jako dobry moment na mały domowy przegląd. Sprawdzam, czy nie zostawiam niepotrzebnie włączonych urządzeń, wyłączam z gniazdek sprzęty, których przez dłuższy czas nie używam, a przede wszystkim przyglądam się oświetleniu. To drobiazgi, ale jeśli powtarzają się codziennie przez całą jesień i zimę, mogą mieć spore znaczenie dla zużycia energii.

Nie mam przy tym zamiaru rezygnować z przytulnego światła. Jesienią wręcz lubię mieć włączone niewielkie lampy w kilku miejscach zamiast jednego mocnego źródła światła. Chciałam więc znaleźć rozwiązanie, które będzie wygodne, a jednocześnie pozwoli mi rozsądniej korzystać z oświetlenia.

Zmiany zaczęłam od wymiany żarówek. Najbardziej zainteresowały mnie energooszczędne LED-y

Najprostszym punktem wyjścia okazały się energooszczędne żarówki LED. Pobierają one znacznie mniej energii niż tradycyjne żarówki o porównywalnej ilości emitowanego światła, dlatego tam, gdzie lampy świecą długo i regularnie, ich stosowanie jest najbardziej odczuwalne.

Zaczęłam więc sprawdzać oświetlenie w pomieszczeniach, z których korzystam najczęściej. Szczególnie zainteresowały mnie przedpokój i korytarz. W takich miejscach często zapalam światło tylko na chwilę, a później zdarza mi się o nim zapomnieć. Jesienią dochodzi jeszcze oświetlenie przy wejściu czy w innych miejscach, gdzie po zmroku przydaje się delikatne światło.

Wtedy pomyślałam, że sama energooszczędna technologia to nie wszystko. Jeszcze wygodniejsza byłaby żarówka, która potrafi samodzielnie reagować na ilość światła. Nie musiałabym pamiętać ani o włączaniu, ani o wyłączaniu lampy. Właśnie taki zestaw wypatrzyłam w Action.

Żarówki z Action same reagują na światło. Za zestaw 2 sztuk zapłaciłam 20,90 zł

Żarówki z Action kosztują 20,90 zł za zestaw dwóch sztuk, czyli jedna wychodzi za 10,45 zł. Są to LED-y o mocy 4 W i strumieniu świetlnym 270 lumenów. Mają popularny gwint E27, więc można zastosować je w wielu standardowych lampach.

Najciekawszą funkcją jest jednak czujnik dzień/noc. Dzięki niemu żarówka automatycznie włącza się, gdy robi się ciemno, i wyłącza przy jasnym świetle. Nie trzeba więc za każdym razem sięgać do włącznika ani pilnować, czy rano lampa przypadkiem została włączona. Dla mnie właśnie ten element zdecydował o zakupie.

fot. action.com

Żarówki emitują bardzo ciepłe białe światło o temperaturze 2200 K. To ważne, bo nie chciałam zimnego, mocno białego oświetlenia, które wieczorem kojarzy mi się bardziej z biurem niż z domem. Tutaj światło ma zdecydowanie bardziej nastrojowy charakter, więc dobrze pasuje do jesiennych wieczorów.

To również może cię zainteresować: Takie lampki widziałam już nieraz, ale w takim wydaniu po raz 1. Pepco robi jesienny klimat za śmieszne 15 zł

Oczywiście sam zestaw żarówek nie sprawi nagle, że rachunek za energię spadnie o połowę. Traktuję go raczej jako jeden z kilku małych sposobów na ograniczenie niepotrzebnego zużycia prądu. Połączenie technologii LED z automatycznym włączaniem i wyłączaniem zależnie od ilości światła może jednak pomóc uniknąć sytuacji, w której lampa świeci wtedy, gdy wcale nie jest potrzebna. A jesienią, kiedy z oświetlenia korzystam każdego dnia coraz dłużej, właśnie takie drobiazgi zaczynają mieć dla mnie największy sens.