Letnie wyprzedaże kojarzą mi się głównie z uzupełnianiem garderoby, ale tym razem postanowiłam pomyśleć także o kosmetykach. Szorty, sukienki i topy już czekały w szafie, więc przyszła pora na odpowiednią pielęgnację. Właśnie dlatego zajrzałam do Rituals, gdzie ruszyły promocje sięgające nawet 50%. Nie zastanawiałam się długo, gdy zobaczyłam swojego ulubieńca na lato. To jeden z tych produktów, do których wracam regularnie.
Olejek do ciała Rituals wraca do mojej kosmetyczki każdego lata. Teraz promocja sprawiła, że zrobiłam mały zapas
Jedno spojrzenie na ofertę wyprzedażową wystarczyło, żebym dodała go do koszyka. Olejek do ciała Rituals z kolekcji The Ritual of Karma to mój letni klasyk i naprawdę trudno znaleźć kosmetyk, który daje równie piękny efekt rozświetlonej skóry. Regularna cena nie należy do najniższych, dlatego co roku wypatruję promocji, dzięki czemu wiem, że nie przepłacam. Tym razem olejek został przeceniony o 30%. Zamiast 105 zł kosztuje 73,50 zł, więc uznałam, że to idealny moment, aby kupić od razu więcej niż jedną butelkę. Taka okazja nie zdarza się często, a wiem z doświadczenia, że latem sięgam po niego praktycznie codziennie.
Zobacz także:
Po rozprowadzeniu na skórze pozostawia subtelne, opalizujące drobinki minerałów, które pięknie odbijają światło i tworzą efekt „glowy suntan”. Nie wygląda to przesadnie ani brokatowo, tylko bardzo naturalnie, jak skóra delikatnie muśnięta słońcem po kilku dniach wakacyjnego wypoczynku. Formuła wzbogacona o mieszankę trzech odżywczych olejków, ekstrakt z lotosu, białej herbaty, aloes oraz witaminę E sprawia, że skóra nie tylko pięknie wygląda, ale jest też przyjemnie miękka i gładka.
Najbardziej lubię go używać, nosząc szorty, topy na ramiączkach i sukienki, kiedy nogi, ramiona oraz obojczyki są bardziej wyeksponowane. Świetnie sprawdza się także podczas wesel, letnich przyjęć czy wieczornych wyjść, kiedy zależy mi na tym, żeby skóra wyglądała promiennie i zdrowo nawet przy sztucznym świetle. Za każdym razem zbieram wtedy pytania o to, czy wróciłam właśnie z wakacji, bo efekt jest naprawdę bardzo naturalny.
fot. rituals.com
Olejek do ciała pachnie latem od pierwszej kropli. Ten aromat poprawia mi humor za każdym razem
Nie tylko efekt rozświetlenia skradł moje serce, ale również zapach tego olejku. Już po odkręceniu butelki czuć, że to kompozycja stworzona z myślą o ciepłych miesiącach. Nie jest przesłodzona ani ciężka, tylko świeża, lekka i bardzo elegancka.
Kwiat lotosu wnosi do niej delikatną, kremową nutę z subtelnym, kwiatowym charakterem. Pachnie czysto, spokojnie i niezwykle harmonijnie. Kojarzy mi się z letnim porankiem, kiedy powietrze jest jeszcze rześkie, a wokół czuć zapach kwitnących roślin. Nie dominuje całej kompozycji, lecz nadaje jej miękkości i sprawia, że całość jest niezwykle przyjemna w odbiorze.
Biała herbata doskonale uzupełnia ten aromat. Wnosi świeżość, lekko cytrusowy akcent i subtelną herbacianą nutę, która dodaje zapachowi energii. Dzięki niej kompozycja nie staje się słodka ani przytłaczająca, nawet podczas największych upałów. Pachnie bardzo czysto, elegancko i daje przyjemne uczucie świeżości przez długi czas.
Najbardziej lubię nakładać ten olejek tuż przed wyjściem z domu. Kiedy odsłaniam ramiona, nogi czy dekolt, subtelny zapach towarzyszy mi przez kolejne godziny i świetnie wpisuje się w letni klimat. Pięknie współgra również z lekkimi perfumami, ale równie dobrze sprawdza się solo, kiedy zależy mi na delikatniejszym efekcie.
Rossmann też ma letni hit. Zobacz: Zawsze opalałam się na czerwono, a to kakaowe cudo robi ze mnie czekoladkę. Od lat kupuję je w Rossmannie
Pielęgnacja ciała latem wymaga kilku prostych kroków. Dzięki nim skóra wygląda zdrowo przez całe wakacje
Sama dobrze wiem, że nawet najlepszy olejek do ciała nie zrobi całej pracy za mnie. Żeby skóra rzeczywiście była miękka i pełna blasku, regularnie wykonuję peeling, który usuwa martwy naskórek i sprawia, że kosmetyki lepiej się wchłaniają. Staram się robić go raz lub dwa razy w tygodniu, zwłaszcza wtedy, gdy często noszę odkryte ubrania. Dopiero później sięgam po mocno nawilżające balsamy lub olejki, które pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia i sprawiają, że efekt rozświetlenia wygląda jeszcze bardziej naturalnie.
Nie zapominam również o ochronie przeciwsłonecznej. SPF nakładam nie tylko na twarz, ale także na ramiona, dekolt i nogi, jeśli są odsłonięte. Kiedyś skupiałam się wyłącznie na pielęgnacji twarzy, dziś wiem, że całe ciało zasługuje na taką samą troskę. Dzięki temu skóra znacznie dłużej wygląda zdrowo, pozostaje jędrna i nie przesusza się nawet podczas upalnych dni. Taka pielęgnacja ciała zajmuje dosłownie kilka minut, a efekty widać przez całe lato.

Obserwuj nas na Google







