Rozświetlona skóra latem pasuje mi zdecydowanie bardziej niż mocno matowe wykończenie. Przy opaleniźnie delikatne drobinki pięknie łapią światło i sprawiają, że ciało wygląda na bardziej wypielęgnowane. Nie oznacza to jednak, że chcę rezygnować z nawilżenia na rzecz samego efektu glow. Najchętniej wybieram więc kosmetyki, które pozwalają połączyć jedno z drugim. Niedawno w Rossmannie trafiłam na eliksir, który szybko dołączył do moich wakacyjnych ulubieńców.

Latem moja skóra potrzebuje nawilżenia, ale chcę też wydobyć z opalenizny maksimum. Ten kosmetyk mi w tym pomógł

Słońce, upały, klimatyzacja czy częste kąpiele sprawiają, że latem szczególnie pilnuję pielęgnacji ciała. Przesuszona skóra szybko traci zdrowy wygląd, dlatego balsam jest u mnie podstawą. W wakacyjnych miesiącach lubię jednak pójść o krok dalej i dodatkowo podkreślić opaleniznę.

Zobacz także:

Nie chodzi mi przy tym o mocno brokatowy efekt. Znacznie bardziej podoba mi się delikatna, świetlista tafla, która pojawia się na skórze podczas ruchu i jest szczególnie widoczna w słońcu. Ramiona, obojczyki i nogi wyglądają wtedy na gładsze, a złocisty odcień opalenizny staje się bardziej widoczny.

Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na nowość Bielendy w Rossmannie. Formuła łączy pielęgnacyjne składniki z rozświetlającymi drobinkami, więc wpisuje się dokładnie w efekt, którego latem szukam. Dodatkową zachętą okazała się cena. Obecnie za butelkę płacę 19,99 zł.

Eliksir z Rossmanna robi na skórze świetlistą taflę. W składzie ma kwiat porcelanowy

Mowa o ultrarozświetlającym eliksirze do ciała Bielenda Glaze & Glow. Kosmetyk ma 100 ml i daje efekt shimmer glow, czyli mocno rozświetlonej skóry. Lekka, płynna konsystencja została wzbogacona drobinkami odbijającymi światło. Dzięki nim ciało zyskuje charakterystyczny efekt glazed skin – wygląda na gładkie, promienne i lekko „mokre”.

Najbardziej podoba mi się to, że intensywność rozświetlenia można stopniować. Nie trzeba od razu pokrywać całego ciała dużą ilością produktu. Niewielką porcję nakładam na obojczyki, ramiona i nogi, czyli miejsca, na których światło naturalnie najlepiej podkreśla drobinki. Przed aplikacją trzeba tylko pamiętać o dokładnym wstrząśnięciu opakowania.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Ciekawie wygląda również część pielęgnacyjna formuły. Znajdziemy w niej Ceramic Milk, czyli połączenie kwiatu porcelanowego i mleczka ryżowego, które według producenta ma nawilżać, wygładzać i przywracać skórze naturalny blask. Skład uzupełniają ceramidy, acetylowany kwas hialuronowy oraz beta-glukan.

Eliksir nie zmienia koloru skóry tak jak samoopalacz. Jego zadaniem jest przede wszystkim odbijanie światła i podkreślanie naturalnego kolorytu, dlatego szczególnie efektownie prezentuje się na opalonym ciele.

Mieszam eliksir z ulubionym balsamem. Glow jest subtelniejsze, a pielęgnacja bogatsza

Nie zawsze mam jednak ochotę na intensywną taflę. Na co dzień znacznie częściej wykorzystuję eliksir w inny sposób. Mieszam niewielką ilość z moim ulubionym balsamem do ciała. Dzięki temu rozświetlające drobinki rozkładają się bardziej subtelnie, a ja jednocześnie korzystam z pielęgnacji, którą już dobrze znam i lubię.

Taki sposób sprawdza mi się zwłaszcza na nogach i ramionach. Zamiast wyraźnego błysku pojawia się delikatna poświata widoczna przede wszystkim wtedy, gdy na skórę pada światło. Opalenizna nadal zostaje podkreślona, ale rezultat jest spokojniejszy i moim zdaniem świetnie nadaje się na co dzień.

Mogę też łatwo dopasować proporcje do okazji. Jeśli zależy mi głównie na pielęgnacji, dodaję do balsamu dosłownie odrobinę eliksiru. Na wieczorne wyjście używam go więcej albo nakładam samodzielnie na wybrane miejsca, przede wszystkim obojczyki i ramiona.

To również może cię zainteresować: 1,13 zł sztuka w Rossmannie, a wygładzenie i wyrównanie kolorytu na najwyższym poziomie. Hit Koreanek stosuję na 2 sposoby

To właśnie możliwość regulowania efektu najbardziej przekonała mnie do tego kosmetyku. Jedna butelka może dać zarówno subtelne rozświetlenie, jak i znacznie mocniejszy efekt „mokrej” skóry. A latem, kiedy opalenizna sama w sobie gra pierwsze skrzypce, naprawdę wystarczy kilka świetlistych drobinek, żeby jeszcze bardziej ją wydobyć.