Nie ukrywam, że siwe włosy coraz częściej dają o sobie znać. Jeszcze kilka lat temu pojedyncze srebrne pasma można było łatwo zignorować, ale dziś odrosty potrafią pojawić się szybciej, niż zdążę umówić kolejną wizytę u fryzjera. Właśnie dlatego zaczęłam szukać sposobu na odświeżenie koloru pomiędzy farbowaniami. Zupełnie przypadkiem trafiłam na koloryzującą odżywkę Isana Professional Color Gloss z Rossmanna. Początkowo podchodziłam do niej sceptycznie, ale po kilku użyciach okazało się, że może być prawdziwym ratunkiem dla osób, które chcą dłużej cieszyć się świeżym kolorem włosów.

Na początku nie miałam wielkich oczekiwań. Myślałam, że to kolejny kosmetyk z obietnicami bez pokrycia

Przyznam szczerze, że przez lata przetestowałam sporo produktów mających odświeżać kolor włosów. Większość działała przeciętnie albo dawała efekt widoczny jedynie przez jedno mycie. Dlatego gdy zobaczyłam w Rossmannie odżywkę Isana Professional Color Gloss w odcieniu Warm Brown, nie spodziewałam się spektakularnych rezultatów. Uznałam, że jeśli choć trochę odświeży kolor między wizytami u fryzjera, będę zadowolona. Już po pierwszym użyciu zauważyłam jednak różnicę. Włosy wyglądały bardziej jednolicie, a kolor wydawał się głębszy i bardziej nasycony.

Zobacz także:

fot. rossmann.pl

Najbardziej zależało mi na zamaskowaniu pierwszej siwizny. Efekt okazał się lepszy, niż przypuszczałam

Nie oczekiwałam, że odżywka zastąpi klasyczną farbę. I rzeczywiście nie działa w taki sposób. Jej zadaniem jest raczej odświeżenie koloru i zniwelowanie wrażenia wyblakłych włosów. W moim przypadku największą różnicę zauważyłam właśnie przy siwych włosach pojawiających się przy twarzy oraz na przedziałku. Nie zniknęły całkowicie, ale stały się zdecydowanie mniej widoczne. Dzięki temu odrosty przestały rzucać się w oczy już po kilku tygodniach od koloryzacji. To sprawiło, że nie czuję presji natychmiastowego umawiania kolejnej wizyty u fryzjera.

Dużym zaskoczeniem była dla mnie kondycja włosów po zastosowaniu odżywki. Często produkty koloryzujące skupiają się wyłącznie na efekcie wizualnym, pozostawiając włosy suche lub szorstkie. Tutaj było zupełnie odwrotnie. Po spłukaniu włosy były miękkie, gładkie i przyjemne w dotyku. Łatwiej się rozczesywały i wyglądały zdrowiej niż przed użyciem. Najbardziej spodobał mi się połysk. Włosy nie wyglądały sztucznie ani ciężko, ale sprawiały wrażenie świeżo po wyjściu z salonu fryzjerskiego. Od niedawna testuję też sztos z Hebe na siwiznę. Naturalna farba w żelu, nie spływa i odżywia. Wyglądam, jakbym wyszła prosto od fryzjera

To rozwiązanie idealne między farbowaniami. Nie muszę już panikować na widok odrostów

Przez długi czas każda oznaka odrostów była dla mnie sygnałem, że trzeba jak najszybciej zapisać się do fryzjera. Problem pojawiał się wtedy, gdy brakowało wolnych terminów albo zwyczajnie nie miałam czasu. Odżywka Isana zmieniła moje podejście. Teraz traktuję ją jako sposób na przedłużenie efektu koloryzacji. Dzięki niej kolor wygląda świeżo przez dłuższy czas, a włosy nie sprawiają wrażenia zaniedbanych. To szczególnie przydatne przed ważnym wyjściem, spotkaniem czy rodzinną uroczystością. Wystarczy jedno użycie, aby włosy odzyskały blask i bardziej intensywny odcień.

Wegańska formuła i naturalne składniki są dodatkowym plusem. Coraz częściej zwracam na to uwagę

Z wiekiem zaczęłam bardziej interesować się składami kosmetyków. Nie oznacza to, że analizuję każdy produkt pod lupą, ale lubię wiedzieć, co nakładam na włosy. Odżywka koloryzująca zawiera 95 procent składników pochodzenia naturalnego i jest produktem wegańskim. Nie był to główny powód zakupu, ale zdecydowanie zaliczam to do jej zalet. Mam też wrażenie, że formuła jest łagodniejsza dla włosów niż niektóre intensywne preparaty koloryzujące, które wcześniej testowałam. Nie będę udawać, że odżywka całkowicie wyeliminowała potrzebę farbowania włosów. Tak się po prostu nie da. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że pozwala mi znacznie dłużej cieszyć się świeżym kolorem.

Najbardziej doceniam to, że siwizna staje się mniej widoczna, a włosy odzyskują blask i wyglądają zdrowiej. Dzięki temu nie mam poczucia, że muszę biec do fryzjera przy pierwszych oznakach odrostu. Jeśli ktoś podobnie jak ja szuka sposobu na odświeżenie koloru między kolejnymi koloryzacjami, ta niepozorna odżywka z Rossmanna może okazać się bardzo miłym zaskoczeniem. W mojej łazience z pewnością zostanie na dłużej.