Jesień nie oznacza dla mnie końca sezonu balkonowego. Wręcz przeciwnie, kiedy temperatury zaczynają spadać, mam jeszcze większą ochotę stworzyć tam przytulny kącik i wykorzystać ostatnie miesiące przed zimą. Wystarczy ciepły koc, kubek gorącej herbaty albo czekolady i można spędzić naprawdę przyjemny wieczór na świeżym powietrzu. Pod koniec lata zawsze trochę zmieniam więc dodatki i chowam część tych, które kojarzą mi się typowo z wakacjami. W tym roku przy okazji postanowiłam uzupełnić balkon o jeden brakujący mebel.
Stolik z Jysk kosztuje teraz tylko 25 zł. Na moim małym balkonie taki kompaktowy mebel to strzał w dziesiątkę
Do Jysk wybrałam się właśnie z myślą o balkonowych dodatkach, bo pod koniec sezonu podczas wyprzedaży można trafić na naprawdę dobre okazje. Przechodziłam między alejkami i praktycznie z drugiego końca sklepu zauważyłam niewielki okrągły stolik. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to kolor, ale zaraz potem pomyślałam o jego wymiarach. Ma 47 cm średnicy i 51 cm wysokości, dlatego nie zajmuje wiele miejsca. Przy stosunkowo niewielkim balkonie to dla mnie ogromna zaleta.
Zobacz także:
Od razu wiedziałam też, do czego będę go wykorzystywać. Bez problemu zmieści się na nim kubek, telefon czy książka, a jednocześnie stolik nie zabiera mi cennej przestrzeni do poruszania się. Konstrukcja jest lekka wizualnie, z okrągłym stalowym blatem i smukłym stelażem, a cały mebel waży tylko 1,5 kg. Jego maksymalne obciążenie wynosi 5 kg, co w moim przypadku w zupełności wystarcza. Metalowe elementy zostały dodatkowo wykończone proszkowo.
Najlepsza okazała się jednak cena. Stolik przeceniono o 33% z 37,50 zł na zaledwie 25 zł, więc w kieszeni zostało mi 12,50 zł. Za taką kwotę szkoda było mi go zostawić, zwłaszcza że produkt jest dostępny do wyczerpania zapasów.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Stolik na balkon zachwycił mnie głębokim burgundem. Ten kolor idealnie pasuje do jesiennych aranżacji
To właśnie kolor sprawił, że zauważyłam stolik z daleka. Głęboki burgund wygląda zdecydowanie ciekawiej niż klasyczna czerń, a przy tym nadal jest elegancki i łatwy do zestawienia z innymi dodatkami. Jesienią szczególnie lubię takie mocniejsze, nasycone barwy. Kojarzą mi się z czerwieniejącymi liśćmi, winem, grubymi kocami i całym tym przytulnym klimatem, na który czekam pod koniec lata.
Burgund jest też dla mnie świetną alternatywą dla pasteli, których na balkonie mam zdecydowanie więcej wiosną i latem. Wystarczyło wprowadzenie jednego mocniejszego akcentu, żeby przestrzeń zaczęła wyglądać bardziej jesiennie. Co ważne, nie zamierzam chować stolika, gdy znowu zrobi się ciepło. Latem po prostu zestawię go z jaśniejszymi tekstyliami i dodatkami, dzięki czemu cała aranżacja ponownie nabierze lżejszego charakteru.
fot. jysk.pl
Ten model występuje także w bardziej klasycznych wariantach, m.in. czerni oraz jasnych, piaskowych odcieniach. Miałam jednak sporo szczęścia, bo przeceniono właśnie burgundową wersję, czyli dokładnie tę, która najbardziej mi się spodobała. Przy moim planie na jesienny balkon innego koloru właściwie nie chciałam.
Ostatnio wyhaczyłam również przepiękną filiżankę w Pepco. Tylko spójrz na to cudo: Odkąd ją kupiłam, teściowa codziennie wprasza się na kawę. Pozłacana, porcelanowa filiżanka z Pepco za 25 zł ją urzekła
Jesienny balkon urządziłam wokół mojego ulubionego kokona. Wystarczyło kilka drobiazgów, żeby zrobiło się przytulnie
Bazę mojej aranżacji miałam już gotową. Przez całe lato praktycznie nie wychodziłam z bujanego kokona, który jest zdecydowanie moim ulubionym miejscem na balkonie. Brakowało mi przy nim jednak stolika i przez kilka miesięcy jakoś nie mogłam się zebrać, żeby odpowiedni kupić. Burgundowy model ustawiłam więc tuż obok fotela i w końcu mam gdzie odłożyć herbatę czy książkę bez wstawania.
Na podłodze rozstawiłam jeszcze kilka niewielkich latarenek na zwykłe świece. Celowo nie wybierałam modeli solarnych, bo jesienią, gdy dni robią się krótsze i częściej brakuje słońca, takie rozwiązanie jest dla mnie po prostu wygodniejsze. Do kokona dorzuciłam miękki koc i właściwie na tym skończyła się cała metamorfoza.
Za 25 zł trudno byłoby mi znaleźć dodatek, który lepiej uzupełniłby tę przestrzeń. Stolik rozwiązał praktyczny problem, a przy okazji jego burgundowy kolor stał się najmocniejszym punktem całej aranżacji. Teraz zdecydowanie nie zamierzam żegnać się z balkonem tylko dlatego, że lato powoli dobiega końca.

Obserwuj nas na Google







