Zmiana wystroju salonu nie zawsze wymaga kupowania nowych mebli czy planowania kosztownego remontu. Czasami wystarczy wymienić tekstylia, żeby całe pomieszczenie nabrało zupełnie innego charakteru. Sama lubię od czasu do czasu robić takie małe metamorfozy, dlatego mam kilka kompletów dodatków, które zmieniam w zależności od pory roku i nastroju. Dzięki temu wnętrze mi się nie nudzi, a jednocześnie nie muszę za każdym razem wydawać fortuny. Ostatnio do mojej kolekcji niespodziewanie dołączył kolejny element.

Welurowa zasłona z Sinsay wcale nie była mi potrzebna. Gdy zobaczyłam cenę 39,99 zł, szybko zmieniłam zdanie

Nowych zasłon właściwie wcale nie planowałam kupować, ponieważ mam już kilka modeli i wszystkie nadal są w bardzo dobrym stanie. Podczas przeglądania oferty Sinsay wpadła mi jednak w oko welurowa wersja na taśmie i właściwie od razu przepadłam. Początkowo najbardziej spodobał mi się ciemnozielony wariant, ale szybko okazało się, że jest już wyprzedany. Zaczęłam więc przeglądać pozostałe opcje i wtedy zorientowałam się, jak dużym zainteresowaniem cieszy się ten produkt. Spośród dziewięciu oferowanych kolorów dostępne były już tylko dwa.

Zobacz także:

Na szczęście wśród nich znalazła się ciemnoszara wersja, która również dobrze pasuje do mojego salonu. Nie zastanawiałam się długo, bo widząc tempo znikania pozostałych wariantów, nie chciałam ryzykować kolejnego wyprzedania. Zasłona ma 140 cm szerokości i 260 cm długości, a dzięki taśmie można ją estetycznie ułożyć po zawieszeniu. Kosztuje 39,99 zł, co jak na tak duży element wystroju jest dla mnie naprawdę niewielką kwotą. Tym bardziej że zmiana okazała się znacznie bardziej zauważalna, niż początkowo zakładałam – salon od razu nabrał bardziej dopracowanego charakteru.

fot. sinsay.com

Zasłona do salonu ma welurowe wykończenie, które wygląda znacznie drożej. Materiał też pozytywnie mnie zaskoczył

Największą różnicę robi tutaj welurowe wykończenie. Materiał prezentuje się miękko i elegancko, a jego powierzchnia inaczej odbija światło w zależności od tego, jak układają się fałdy. W efekcie prosta, gładka zasłona nabiera bardziej dekoracyjnego charakteru i nie potrzebuje dodatkowych wzorów, aby przyciągać uwagę. Welur kojarzy mi się też z bardziej luksusowymi wnętrzami, dlatego po zawieszeniu zasłon salon wygląda na zdecydowanie bardziej dopracowany. Za niecałe 40 zł taki efekt naprawdę mnie zaskoczył.

Zasłona jest wykonana w 100% z poliestru, ale przy tej cenie trudno byłoby mi oczekiwać szlachetniejszej tkaniny. W przypadku domowych tekstyliów poliester ma zresztą zalety, które potrafię docenić znacznie bardziej niż w ubraniach. Jest wytrzymały, stosunkowo odporny na zagniecenia i dobrze zachowuje swój kształt, co przy dużej powierzchni materiału ma praktyczne znaczenie. Nie wymaga też tak czasochłonnej pielęgnacji jak niektóre naturalne tkaniny.

Sinsay ma więcej świetnych dodatków do domu i nie tylko. Zerknij na tę lampkę: Raz na balkonie, raz w salonie. Sąsiadka już zerkała na moją świecącą dynię, zaraz będzie pytać. Jesienny hit za 26 zł

Opinie potwierdzają, że ten bestseller nie znika przypadkiem. Liczba ocen naprawdę robi wrażenie

Zasłona ma średnią ocenę 4,8 na 5, co przy tak dużej liczbie kupujących jest świetnym wynikiem. Na stronie Sinsay zebrała już 560 opinii, więc zdecydowanie nie mamy do czynienia z produktem, który dopiero zaczyna zdobywać popularność. Status bestsellera i niemal całkowicie wyprzedana paleta kolorów tylko potwierdzają ogromne zainteresowanie. 

Kupujący wspominają w opiniach m.in.:

Bardzo piękne i wysokiej jakości.

Zasłona jest przepiękna i miła w dotyku. Polecam zakup.

Bardzo ładny materiał, idealna ochrona przed słońcem, niezwykle gęsta i nieprzezroczysta tkanina.

Nie planowałam kolejnej zmiany w salonie, a ostatecznie właśnie jeden niedrogi tekstylny dodatek dał mi efekt małej metamorfozy. Ciemnoszary kolor okazał się świetnym wyborem, a welurowe wykończenie sprawiło, że wnętrze wygląda bardziej elegancko. Teraz już tylko żałuję, że nie zdążyłam upolować również ciemnozielonej wersji.