W sierpniu ogród dostarcza nie tylko warzyw, owoców i kwiatów, ale też sporo zielonych resztek. Większość z nich bez zastanowienia wrzucamy do kompostownika albo traktujemy jak niepotrzebny odpad. Sama coraz częściej sprawdzam jednak, czy nie mogą przydać się jeszcze w inny sposób. Czasem najprostsze rozwiązanie okazuje się naprawdę praktyczne i pozwala wykorzystać to, co mamy już pod ręką. Jeden z takich ogrodowych patentów szczególnie przydaje mi się pod koniec lata.

Rabarbar zostawia po sobie coś cennego. W sierpniu nie wyrzucam jego liści

Rabarbar kojarzymy przede wszystkim z kwaśnymi łodygami wykorzystywanymi do kompotów, ciast i przetworów, ale po zbiorach pozostają jeszcze ogromne liście. Nie nadają się one do jedzenia ze względu na wysoką zawartość kwasu szczawiowego, dlatego najczęściej kończą na kompoście.

Zobacz także:

Można jednak wykorzystać je bezpośrednio na rabatach jako naturalną ściółkę. Duże blaszki liściowe rozłożone na powierzchni gleby ograniczają dostęp światła, przez co utrudniają rozwój chwastów, a jednocześnie osłaniają ziemię przed szybkim wysychaniem. Z czasem zaczynają się rozkładać i stają się materią organiczną.

fot: Jill Dundee/AdobeStock

Liście można rozłożyć w całości albo wcześniej podzielić na mniejsze kawałki, dzięki czemu łatwiej dopasować je do wolnych przestrzeni pomiędzy roślinami. Nie trzeba tworzyć bardzo grubej, szczelnej warstwy. Ważniejsze jest przykrycie odsłoniętej ziemi i pozostawienie niewielkiej przestrzeni wokół podstawy pędów. Nie wykorzystuję też liści z wyraźnymi oznakami chorób, plamami czy gniciem, ponieważ takich resztek lepiej nie przenosić na rabaty.

Hortensje dobrze skorzystają z takiej ściółki. Rabarbar pomaga mi osłonić ziemię

Hortensje lubią podłoże, które pozostaje umiarkowanie wilgotne, a podczas ciepłego sierpnia utrzymanie takich warunków bywa trudniejsze. Właśnie dlatego ściółkowanie jest w ich przypadku szczególnie przydatne. Rozłożone pod krzewami liście ograniczają bezpośrednie nagrzewanie się powierzchni gleby i spowalniają utratę wody. Nie zastąpią oczywiście regularnego podlewania podczas suszy, ale mogą sprawić, że wilgoć nie będzie znikała z podłoża tak szybko.

Jest jeszcze druga korzyść, którą łatwo zauważyć na rabacie. Szerokie liście rabarbaru działają jak fizyczna osłona i utrudniają chwastom dostęp do światła. Dzięki temu mniej niepożądanych roślin przebija się wokół krzewów, a ja nie muszę tak często pielić ziemi przy hortensjach.

Warto przy tym pamiętać, że taka ściółka sama w sobie nie jest sposobem na spektakularne kwitnienie. Pomaga natomiast stworzyć korzystniejsze warunki wokół korzeni, a odpowiednia wilgotność podłoża jest jednym z elementów dobrej pielęgnacji hortensji. Gdy liście zaczną się wyraźnie rozkładać, można pozostawić je na miejscu lub uzupełnić warstwę kolejną porcją.

Czytaj także: Zawsze robię 1 rzecz po zbiorach fasolki szparagowej. Później nie wydaje kasy na profesjonalne nawozy

Nie tylko pod hortensje. Tak wykorzystuję liście również przy innych krzewach

Rabarbar może przydać się nie tylko na rabacie z hortensjami. Taką sezonową ściółkę można wykorzystać także wokół innych roślin ozdobnych oraz krzewów owocowych, zwłaszcza tam, gdzie zależy nam na ograniczeniu wysychania odsłoniętej ziemi. Liście można rozkładać między innymi pod porzeczkami, agrestem czy malinami. Podobnie jak w przypadku roślin ozdobnych nie powinny jednak szczelnie otaczać samych pędów.

Obawy może budzić kwas szczawiowy obecny w liściach rabarbaru. To właśnie z jego powodu tej części rośliny nie wykorzystujemy w kuchni, ale nie oznacza to, że zdrowe liście trzeba traktować jak niebezpieczny odpad ogrodowy. Podczas rozkładu związki organiczne ulegają przemianom, dlatego rabarbar może trafić zarówno do kompostownika, jak i posłużyć jako ściółka. Traktuję ją jednak jako rozwiązanie sezonowe, a nie zamiennik wszystkich innych materiałów do ściółkowania. To prosty sposób, by sierpniowe resztki wykorzystać na miejscu, zamiast od razu wynosić je z ogrodu.