Urządzanie małego balkonu zawsze wiąże się z kompromisami. Każdy dodatkowy element zabiera cenną przestrzeń, której i tak zwykle jest niewiele. Właśnie dlatego coraz częściej szukamy rozwiązań wielofunkcyjnych, które pozwalają ograniczyć liczbę mebli i dekoracji. Czasem wystarczy jeden dobrze przemyślany zakup, żeby całkowicie odmienić sposób korzystania z przydomowej strefy relaksu. Tak było również w moim przypadku, gdy podczas codziennych zakupów wpadł mi w oko niepozorny nowy produkt.
Świecący stolik z Biedronki rozwiązał problem mojego mikro balkonu. Jeden mebel zastąpił kilka różnych dodatków
Nie ukrywam, że mój balkon trudno nazwać przestronnym. Mieszkańcy bloków doskonale wiedzą, jak wygląda walka o każdy dodatkowy centymetr miejsca. Przez długi czas miałam tam niewielki stolik, a obok niego stały lampiony, które po zmroku miały tworzyć przyjemny klimat. Problem polegał na tym, że całość zajmowała coraz więcej miejsca, a efekt wcale nie był tak spektakularny, jak sobie wyobrażałam. Kiedy więc zobaczyłam w gazetce i później na sklepowej ekspozycji świecący stolik z Biedronki, od razu pomyślałam, że może być odpowiedzią na moje potrzeby.
Zobacz także:
To model przeznaczony do użytku zewnętrznego, więc bez problemu można ustawić go na balkonie, tarasie czy w ogrodzie. Jego wymiary wynoszą 50 x 50 x 50 cm, dlatego dobrze sprawdzi się nawet tam, gdzie przestrzeń jest mocno ograniczona. Na blacie bez problemu mieszczą się filiżanki z kawą, szklanki z lemoniadą czy niewielkie przekąski na wieczorny relaks. Najciekawszym elementem jest jednak wbudowane podświetlenie składające się z 12 diod LED emitujących ciepłe białe światło. Właśnie ta wielofunkcyjność najbardziej mnie zaciekawiła. Zamiast osobnego stolika i dodatkowych źródeł światła dostałam dwa rozwiązania w jednym produkcie.
Przyznam też, że zwróciłam też uwagę na niską cenę wynoszącą 64,90 zł. To właśnie ona ostatecznie przekonała mnie do zakupu, bo za podobne rozwiązania w sklepach wyposażenia wnętrz często trzeba zapłacić znacznie więcej. Od razu pomyślałam, że nawet jeśli będzie używany tylko przez jeden sezon i tak okaże się udanym zakupem. Po kilku wieczorach spędzonych na balkonie wiem już, że zostanie ze mną zdecydowanie dłużej.
fot. biedronka.pl
Stolik z podświetleniem wygląda lekko i nowocześnie. Bez trudu wpisuje się w modne aranżacje tarasów
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę po rozpakowaniu, to jego uniwersalny wygląd. Nie jest przesadnie ozdobny ani przekombinowany, dzięki czemu łatwo dopasować go do różnych aranżacji. Okrągły blat i smukłe nogi sprawiają, że całość prezentuje się lekko, nawet w niewielkiej przestrzeni. To ważne zwłaszcza na małych balkonach, gdzie masywne meble potrafią optycznie przytłoczyć otoczenie.
Wieczorem największą rolę zaczyna odgrywać subtelne światło wydobywające się z blatu. Efekt jest znacznie bardziej elegancki niż w przypadku wielu klasycznych lamp solarnych wbitych w doniczki. Światło nie dominuje przestrzeni, lecz tworzy przyjemne tło do odpoczynku. Właśnie dzięki temu całość wygląda bardziej jak przemyślana aranżacja niż przypadkowy zbiór dodatków.
Taki stolik z podświetleniem szczególnie dobrze odnajdzie się w stylistyce nowoczesnej, minimalistycznej i skandynawskiej. Prosta forma doskonale współgra z jasnymi meblami, naturalnym drewnem oraz roślinami w neutralnych donicach. Równie ciekawie może wyglądać w aranżacjach loftowych, gdzie metalowe elementy są mile widzianym akcentem. Miłośnicy stylu boho również znajdą dla niego miejsce, zestawiając go z plecionymi dodatkami, miękkimi poduszkami i tekstyliami w naturalnych kolorach.
Zerknij też na to cudo: Po tyle chodzą zwykłe krzesła, a ja mam podwójne „łoże” z daszkiem z Lidla. Jakość lux, wygoda też
Stolik na balkon świeci bez plątaniny przewodów. Wieczorny klimat nie oznacza dodatkowych rachunków
Jedną z rzeczy, które najbardziej irytowały mnie przy organizowaniu balkonu, były wszelkiego rodzaju kable. Nawet niewielkie lampki często wymagały doprowadzenia zasilania albo stosowania przedłużaczy, które trudno estetycznie ukryć. W efekcie zamiast przytulnej przestrzeni pojawiał się niepotrzebny chaos. W przypadku tego rozwiązania od razu doceniłam większą swobodę i brak konieczności organizowania dodatkowej instalacji.
Właśnie dlatego ten stolik na balkon tak szybko stał się jednym z moich ulubionych zakupów tego sezonu. Nie trzeba szukać miejsca na dodatkową lampę, ustawiać kolejnych dekoracji świetlnych ani zastanawiać się, gdzie poprowadzić przewody. Wszystko znajduje się w jednym meblu, który jednocześnie pozostaje w pełni funkcjonalny.
Dużą zaletą jest również to, że nie trzeba martwić się o dodatkowe koszty związane z codziennym korzystaniem z dekoracyjnego oświetlenia. W czasach wysokich rachunków za energię coraz częściej zwracam uwagę na takie szczegóły. Wieczorne światło ma budować nastrój, a nie wywoływać wyrzuty sumienia związane z kolejnymi wydatkami. Tutaj komfort użytkowania idzie w parze z wygodą i poczuciem, że balkon może być przyjemnym miejscem odpoczynku bez zbędnych komplikacji.








