Jesienią trudno mi odmówić sobie wyprawy do lasu. Nawet jeśli nie wrócę z pełnym koszykiem, sam spacer wśród drzew jest dla mnie przyjemnością. A kiedy trafi się kilka dorodnych prawdziwków, od razu zaczynam planować, co z nich przygotuję. Jedne nadają się do sosu, inne odkładam na suszenie przed Bożym Narodzeniem.

Najmniej lubię jednak moment, gdy trzeba rozłożyć wszystkie zbiory na kuchennym blacie. Wtedy dopiero widać, ile ziemi, piasku i leśnych drobinek przywędrowało razem z grzybami. Dawniej odruchowo sięgałam po wodę, ale nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie. Znacznie rozsądniej zacząć porządki jeszcze podczas grzybobrania.

Zobacz także:

Doświadczeni grzybiarze zabierają do lasu zwykłe bawełniane rękawiczki. Dzięki nim mniej piasku trafia do koszyka

Zazwyczaj przed wyjściem na grzyby pamiętamy o koszyku, nożyku i odpowiednich butach. Do tego zestawu warto dorzucić jeszcze jedną rzecz, czyli zwykłe bawełniane rękawiczki. To prosty patent na usuwanie drobnych zabrudzeń z kapeluszy. Miękka tkanina pomaga zebrać piasek, ziemię i resztki leśnej ściółki bez mocnego szorowania delikatnej powierzchni grzyba.

Wystarczy założyć rękawiczkę i ostrożnie przesunąć palcami po kapeluszu. Nie trzeba intensywnie pocierać ani skrobać. Przy świeżych, niezbyt zabrudzonych okazach już kilka delikatnych ruchów może usunąć sporą część zanieczyszczeń. Najważniejsze, żeby robić to od razu po zebraniu grzyba. Zanim włożymy go do koszyka, warto oczyścić dolną część trzonu z ziemi, strząsnąć igliwie i obejrzeć cały okaz.

Dzięki temu zabrudzenia nie przenoszą się na pozostałe zbiory. To szczególnie praktyczne, gdy wracamy z lasu z większą ilością borowików czy podgrzybków. Jest jednak pewien szczegół. Rękawiczka musi być czysta i sucha. Kiedy oblepi się błotem, zamiast zbierać zabrudzenia, zacznie je rozmazywać. W takiej sytuacji lepiej zmienić ją na drugą lub sięgnąć po miękką szczoteczkę. Nie oznacza to oczywiście, że po powrocie do domu nie będzie już żadnej pracy. Jednak wstępne oczyszczenie grzybów w lesie pozwala ograniczyć późniejsze sprzątanie.

fot. Adobe Stock | vadimverenitsyn

Grzyby na sos i marynatę można krótko przepłukać. Długie moczenie w wodzie to zupełnie inna sprawa

Wiele osób zastanawia się, czy grzyby leśne w ogóle powinno się myć. Odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, co zamierzamy z nimi zrobić. Gdy przygotowuję grzyby na zupę, sos albo do marynowania, krótkie płukanie nie jest niczym złym. Najpierw jednak usuwam większe kawałki ziemi, igliwie i inne widoczne zabrudzenia. Do trudno dostępnych miejsc przydaje się niewielka szczoteczka z miękkim włosiem. Można nią delikatnie oczyścić zagłębienia pod kapeluszem i miejsca przy trzonie. Dopiero później przychodzi czas na wodę. Przy niewielkich zabrudzeniach wystarczy krótkie płukanie w zimnej wodzie. Mocniej zapiaszczone grzyby można zanurzyć na chwilę w misce, ostrożnie poruszyć i szybko wyjąć.

Szukasz praktycznych porad? To też warto sprawdzić: Znajoma ogrodniczka poleciła mi te kwiaty na grób. Piękne, a odporne na mróz. Symbolizują pamięć, a ich nazwa oznacza gwiazdę

Nie zostawiałabym ich jednak na długie moczenie. Grzyby chłoną wodę, przez co mogą stracić jędrność i gorzej zachowywać się podczas dalszego przygotowywania. Czasami można spotkać poradę, żeby dodać do wody odrobinę soli. Taki zabieg nie gwarantuje jednak usunięcia larw znajdujących się wewnątrz grzyba. Dlatego każdy okaz trzeba dokładnie obejrzeć, a w razie potrzeby przekroić. Mocno robaczywe grzyby najlepiej odrzucić. Samo płukanie nie sprawi, że staną się odpowiednie do jedzenia.

Borowików do suszenia lepiej nie moczyć w wodzie. Pędzelek i nożyk pomogą przygotować je do zimowych zapasów

Nieco inaczej postępuję z grzybami, które mają trafić do suszarki. Tutaj najważniejsze jest zachowanie możliwie suchej powierzchni. Borowiki i podgrzybki przeznaczone do suszenia najlepiej oczyszczać mechanicznie. Można użyć miękkiego pędzelka, szczoteczki albo czystej, suchej ściereczki. Pędzelek przydaje się szczególnie do usuwania drobnego piasku z zakamarków kapelusza. Z kolei nożykiem można ostrożnie odciąć mocno zabrudzoną część trzonu, zamiast próbować ją bez końca szorować.

Dlaczego nie warto moczyć takich grzybów? Ponieważ nasiąknięte wodą będą potrzebowały więcej czasu na wyschnięcie. A przy przygotowywaniu d omowych zapasów zależy nam przecież na sprawnym i dokładnym suszeniu. Po oczyszczeniu grzyby należy pokroić na plastry. To dobrymoment, żeby jeszcze raz obejrzeć miąższ i sprawdzić, czy nie znajdują się w nim larwy albo oznaki psucia. Ważne jest również, żeby nie odkładać tej pracy na kolejny dzień. Świeże grzyby szybko tracą jakość, szczególnie jeśli leżą ściśnięte w foliowej torbie. Po powrocie z lasu najlepiej od razu je przejrzeć i przygotować do dalszej obróbki.

Pamiętajmy też, że do jedzenia zbieramy wyłącznie grzyby, których gatunku jesteśmy całkowicie pewni. W razie wątpliwości można poprosić o ocenę grzyboznawcę w stacji sanitarnoepidemiologicznej. Dla mnie największą zaletą tego sposobu jest jego prostota. Nie potrzebuję kolejnych kuchennych gadżetów ani specjalnych preparatów. Wystarczy bawełniana rękawiczka, szczoteczka i odrobina uwagi podczas zbierania. A kiedy mniej piachu trafia do koszyka, zdecydowanie przyjemniej później przygotowuje się jesienny obiad.