Uprawa krzaczków z malinami na pierwszy rzut oka nie wydaje się skomplikowana, ale ja przekonałam się na własnej skórze, że efekty nie zawsze są takie, jakich się oczekuje. Niby wszystko wygląda dobrze, bo krzaczki rosną w górę, liście są zielone, ale największy problem tkwi w owocach. W końcu każdemu zależy na tym, by były jak największe, a do tego słodkie jak miód. Zastanawiałam się, co jest przyczyną kwaśnych i niewielkich zbiorów. Próbowałam też różnych sposobów, by to zmienić, aż nagle przypomniałam sobie o domowym triku mojej babci Marysi. Stosuje go od dekad i dzięki temu z roku na rok zyskuje wyłącznie słodsze i większe owoce.

Dlaczego maliny są kwaśne i nie owocują obficie? Nieodpowiednia pielęgnacja i brak niezbędnych składników w glebie szybko widać w kondycji zbiorów

Wiele osób uważa, że wystarczy posadzić maliny, a reszta zrobi się sama. Do niedawna myślałam dokładnie w ten sam sposób, ale rzeczywistość szybko pokazała, że jest zupełnie inaczej. Przekonałam się, że bez odpowiedniej pielęgnacji rośliny nie mają szans na bujny rozrost. Wszystko dlatego, że gleba z czasem traci niezbędne do rozwoju owoców, kwiatów czy warzyw składniki odżywcze, co natychmiast widać po ich kondycji.

Zobacz także:

Owoce robią się znacznie mniejsze, niż powinny, jest ich mniej, a dodatkowo tracą smak. Często stają się też wyjątkowo kwaśne i nie zachęcają do jedzenia. Dla każdego, komu zależy na obfitych zbiorach, powinien być to sygnał, że krzew nie posiada już odpowiednich warunków do dalszego rozwoju i trzeba działać.

Ogromne znaczenie mają tutaj przede wszystkim potas i mikroelementy. To właśnie one są odpowiedzialne za smak, kolor i wielkość owoców. Ich brak automatycznie przekłada się na gorszy wygląd i jakość plonów.

To, na co również warto zwrócić uwagę, to nawożenie. I tu z pomocą przychodzi genialny domowy nawóz mojej babci Marysi, który sprawił, że moje maliny znów są w wyśmienitej kondycji. Co najlepsze, nie wymaga zakupu żadnych specjalnych składników. Wszystko, co niezbędne do jego przygotowania, znajdziesz w swojej kuchni, a całość przygotujesz bez narażania się na koszty.

Domowy nawóz z kawy, drożdży i skórek banana działa na maliny jak witaminowy koktajl. Poprawia smak, jakość i owocowanie

Nigdy nie byłam i nie jestem ekspertką w domowych sposobach, dlatego początkowo obawiałam się, że mogę nie dać sobie rady z przygotowaniem tego nawozu. Babcia zapewniała mnie, że jest bardzo prosty, ale zwlekałam z nim naprawdę długo.

W końcu przyszedł dzień, że chciałam pomóc moim malinom i po raz pierwszy spróbowałam przygotować ten domowy nawóz. Okazało się, że babcia miała rację. Jest to jeden z najprostszych przepisów świata i mam wrażenie, że poradziłoby sobie z nim nawet dziecko. Wszystko, czego potrzebujesz, to 1 łyżeczka suchych drożdży, 2 łyżeczki fusów z kawy, 1 skórka z banana oraz woda.

Ten domowy trik również może ci się spodobać: Nie marnuję pieniędzy na gotowe opryski. Robię sama i wreszcie mam spokój z chwastami

Drożdże są nieocenione w rozwoju mikroorganizmów w glebie i znacząco poprawiają jej strukturę. To sprawia, że roślina lepiej pobiera znajdujące się w niej składniki odżywcze. Skórka z banana to z kolei źródło cennego potasu, od którego zależy słodki smak owoców. Ogromne znaczenie mają tu także fusy z kawy, które dostarczają azotu. Ten odpowiada za części zielone rośliny i wzmacnia system korzeniowy.

Jak przygotować domowy nawóz pod maliny krok po kroku i jak często go używać? W ten sposób zyskasz najlepszy efekt w swoim ogródku

Tak, jak już wcześniej wspominałam, przygotowanie nawozu jest banalnie proste. Wystarczy, że skórkę z banana pokroisz na mniejsze części, wrzucisz do słoika, a następnie dodasz drożdże i fusy z kawy. Składniki wymieszaj i zalej ciepłą wodą. Taką mieszankę należy odstawić na kilka godzin, a następnie podlać nim krzaczki malin tuż przy samej ziemi.

Dla uzyskania najlepszych efektów najlepiej robić to co najmniej raz na dwa tygodnie. Oprócz nawozu należy pamiętać także o istotnym dla roślin podlewaniu. I tutaj nie powinno się przesadzać, ponieważ zbyt intensywne może prowadzić do rozwoju szkodników.