Zakupy spodni od dawna są dla mnie jedną z największych modowych frustracji. Większość modeli wygląda świetnie na wieszaku, ale po przymierzeniu okazuje się, że nogawki ciągną się po ziemi albo całkowicie zaburzają proporcje sylwetki. Z tego powodu często omijam wiele fasonów, choć bardzo mi się podobają. Największą radość sprawiają mi więc te zakupy, które pozytywnie zaskakują już w przymierzalni. Ostatnia wizyta w KiK właśnie do takich należała.

Wiskozowe spodnie z KiK okazały się strzałem w dziesiątkę. Przy 156 cm nie musiałam nic skracać

Zakupy spodni od lat wyglądają u mnie niemal identycznie. Najpierw zachwyt na wieszaku, później przymierzalnia i szybka kalkulacja, o ile trzeba będzie skrócić nogawki. Mam 156 cm wzrostu, dlatego większość modeli kończy się wizytą u krawcowej albo poszukiwaniami droższych kolekcji Petite. Właśnie dlatego podczas ostatniej wizyty w KiK nie spodziewałam się żadnej niespodzianki. Wiskozowe spodnie wpadły mi w oko głównie ze względu na swobodny fason i piękny koronkowy detal przy nogawkach. Pomyślałam, że najwyżej znowu czeka mnie skracanie.

Zobacz także:

Ku mojemu zaskoczeniu długość 7/8 okazała się idealna. Spodnie kończyły się dokładnie tam, gdzie powinny, a wysoki stan i szerokie nogawki sprawiły, że sylwetka wyglądała smuklej i była optycznie lepiej wyważona. Kwiecista koronka przy nogawkach dodaje im lekkości i sprawia, że wyglądają znacznie ciekawiej niż klasyczne kuloty. Doceniłam też elastyczny pas, który nie uciska, oraz praktyczne kieszenie – bez nich trudno mi dziś wyobrazić sobie wygodne spodnie na lato.

Jeszcze większym zaskoczeniem okazał się skład. Spodnie uszyto w 100% z wiskozy, a kosztują zaledwie 45 zł. W czasach, gdy za modele z naturalnych materiałów często trzeba zapłacić dwa albo trzy razy więcej, taka cena naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Nie zastanawiałam się długo, bo wiedziałam, że jeśli odłożę je z powrotem na wieszak, później będę tego żałować. 

Kuloty występują w dwóch pięknych kolorach. Brąz skradł moje serce od pierwszego spojrzenia

Najwięcej czasu zajęło mi wybranie koloru. KiK przygotował dwie wersje – klasyczny brąz oraz ciepły rdzawy odcień. Oba świetnie wpisują się w letnie trendy inspirowane naturą i bez problemu można je łączyć z jasnymi dodatkami. Ostatecznie postawiłam na brąz, bo od razu wyobraziłam go sobie z lnianą koszulą w kolorze écru, plecioną torebką i sandałami na koturnie.

fot. kik.pl

To właśnie ten odcień wydaje mi się najbardziej uniwersalny. Pięknie komponuje się z bielą, beżem, waniliową żółcią czy oliwkową zielenią, dzięki czemu z jednej pary spodni można stworzyć wiele różnych stylizacji. Bez problemu założę je zarówno na spacer po mieście, jak i na wakacyjny wyjazd czy spotkanie z przyjaciółmi.

Rdzawa wersja ma z kolei bardziej wakacyjny charakter. Kojarzy mi się z zachodami słońca, terakotą i śródziemnomorskimi uliczkami. To kolor, który pięknie podkreśla opaleniznę i świetnie wygląda w połączeniu z naturalnymi dodatkami z rafii albo słomy. Niezależnie od wyboru trudno odmówić tym spodniom uroku – oba warianty mają w sobie coś, co przyciąga wzrok.

Lidl też ma modowe perełki w mega niskich cenach. Zerknij na te boskie baleriny: W końcu baleriny, które nie męczą stóp i są składane. Siateczka mesh z Lidla to strzał w dziesiątkę dla 60-latek

Luźne spodnie z wiskozy sprawdzają się podczas upałów. Komfort czuć od pierwszej minuty

Kiedy temperatura przekracza 30 stopni, nawet nie myślę o tym, aby zakładać jeansy czy opinające spodnie. Wtedy najczęściej sięgam po luźne spodnie uszyte z wiskozy. Materiał jest miękki, przyjemny dla skóry i dobrze przepuszcza powietrze, dzięki czemu nawet podczas największych upałów nie odczuwam dyskomfortu.

Szerokie nogawki dodatkowo poprawiają wygodę noszenia. Tkanina nie przylega do ciała, delikatnie porusza się podczas chodzenia i daje przyjemne uczucie lekkości. Nawet po kilku godzinach spędzonych poza domem nie mam wrażenia, że ubranie mnie ogranicza. Właśnie za to najbardziej lubię wiskozę – pozwala czuć się swobodnie niezależnie od pogody.

Od kiedy kupiłam ten model, coraz częściej wybieram go zamiast sukienek. Wystarczy prosty top, lekkie sandały i niewielka torebka, żeby stworzyć stylizację, która wygląda kobieco, a jednocześnie pozostaje niezwykle wygodna. Nie planowałam wracać z KiK z nową parą spodni, ale ten zakup szybko udowodnił mi, że czasami największe modowe perełki trafiają się zupełnie przypadkiem.