Jesienią mam jeden modowy problem: na puchową kurtkę jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale sam sweter przestaje wystarczać, gdy rano robi się chłodno. Wtedy do gry wchodzą lekkie okrycia, które można narzucić na koszulę, dzianinę albo golf i nadal wyglądać elegancko. W Lidlu wypatrzyłam krótki trencz Esmara, który zamiast 79,99 zł kosztuje teraz 47,99 zł, czyli został przeceniony o 40 proc. Szerokie klapy, dwurzędowe guziki i klasyczny beż sprawiają, że kojarzy mi się z rzeczami wiszącymi w niewielkich francuskich butikach. A fason szczególnie łatwo wykorzystać w jesiennej garderobie stylowych kobiet 50+.

Zamiast sportowej kurtki wybieram szerokie klapy i dwa rzędy guzików. Ten fason robi stylizację, zanim zdążę pomyśleć o dodatkach

Krótki trencz jest dla mnie ciekawą odpowiedzią na jesienne dni, kiedy nie potrzebuję jeszcze ciężkiego płaszcza. Model Esmara z Lidla ma szeroki kołnierz z klapami i dwurzędowe zapięcie na guziki, czyli dwa elementy mocno kojarzące się z klasycznym trenczem. Tyle że zamiast długiego fasonu dostajemy krótszą, bardziej swobodną wersję. I właśnie dlatego widzę w niej spory potencjał dla kobiet po 50., które nie chcą wybierać pomiędzy eleganckim płaszczem a typowo sportową kurtką.

Zobacz także:

Nie ma tu infantylnych nadruków, nadmiaru ozdób ani fasonu, który po jednym sezonie będzie wyglądał jak relikt chwilowego trendu. Są za to klasyczne detale: klapy, guziki, wpuszczane kieszenie, ozdobne patki na rękawach i kontrafałda z tyłu. Wszystko razem daje efekt niewymuszonej elegancji. Najprościej? Założyłabym beżowy model do granatowych jeansów o prostym kroju, białej koszuli i mokasynów. Kiedy zrobi się chłodniej, koszulę zamieniłabym na cienki golf, a mokasyny na skórzane botki. Trencz nie potrzebuje przy tym całej kolekcji nowych ubrań do kompletu. Jego największą zaletą jest właśnie to, że można narzucić go na rzeczy, które prawdopodobnie już wiszą w szafie. Klasyczny krój wygląda dobrze zarówno z codziennym denimem, jak i bardziej eleganckimi spodniami.

fot. lidl.pl

Beżowy wygląda jak wyjęty z paryskiej ulicy, ale Lidl przygotował też dwie ciemniejsze wersje. Dzięki temu nie trzeba urządzać całej garderoby pod jedno okrycie

Esmara proponuje ten model w trzech kolorach: beżowym, brązowym i czarnym. Beż jest najbardziej oczywistym wyborem, jeśli marzy mi się klasyczny trencz z francuskim sznytem. Połączyłabym go z kremem, bielą, granatem, czekoladowym brązem i jeansem. Czarna wersja jest znacznie bardziej graficzna i może spodobać się kobietom, które jesienią noszą monochromatyczne zestawy. Czarny trencz, czarny golf, proste jeansy i złote kolczyki – właściwie niczego więcej nie potrzeba. Brązowy z kolei świetnie wpisuje się w jesienną paletę i aż prosi się o towarzystwo karmelu, écru, oliwki czy ciemnego denimu.

Chcesz więcej modowych inspiracji? To również warto sprawdzić: Botki, miękki sweter i to cudo za 4 dyszki z Pepco. Szykowne 50-tki nie potrzebują jesienią nic więcej

Właśnie tak rozumiem garderobę po 50.: nie jako zbiór ubrań „odpowiednich dla wieku”, ale rzeczy, które łatwo ze sobą łączyć i w których można wyglądać współcześnie bez gonienia za każdą mikrotrendową nowością. Krótki trencz daje jeszcze jedną możliwość – można pobawić się proporcjami. Dobrze wyobrażam go sobie ze spodniami z wyższym stanem, prostą spódnicą midi czy długą sukienką z dzianiny. Warto tylko dobrać konkretny rozmiar do własnej sylwetki i tego, co zamierzamy nosić pod spodem. Jeśli trencz ma trafiać na grubszy sweter, podczas przymiarki sprawdziłabym przede wszystkim swobodę ruchów w ramionach i to, czy dwurzędowe zapięcie układa się bez naprężania.

Jesienny deszcz nie zawsze oznacza, że muszę wskakiwać w techniczną kurtkę. Materiał wierzchni tego trencza ma wykończenie ograniczające wchłanianie wody

Jest jeszcze jeden szczegół, który przy jesiennym okryciu ma dla mnie większe znaczenie niż najbardziej efektowne guziki. Lidl podaje, że materiał wierzchni trencza jest niewchłaniający wody dzięki wykończeniu BIONIC-FINISH ECO. Nie traktowałabym tego oczywiście jako obietnicy pełnej wodoodporności właściwej specjalistycznej kurtce przeciwdeszczowej. To nadal miejski trencz, a nie ubranie przygotowane na wielogodzinną wędrówkę w ulewie. Przy kapryśnej jesiennej pogodzie takie wykończenie może być jednak praktycznym dodatkiem. Zewnętrzna warstwa została wykonana w 100 proc. z poliestru pochodzącego z recyklingu z certyfikatem GRS.

W codziennym użytkowaniu przydadzą się również wpuszczane kieszenie, do których można szybko schować telefon czy drobiazgi. Z tyłu znajduje się kontrafałda, a na rękawach dekoracyjne patki. To właśnie te niewielkie detale sprawiają, że fason nie wygląda jak najprostsza kurtka z marketu. Jednocześnie przed zakupem zajrzałabym do zaleceń pielęgnacyjnych i trzymała się ich podczas prania, szczególnie ze względu na wykończenie materiału. W przypadku jesiennego okrycia liczy się przecież nie tylko to, jak prezentuje się na wieszaku, ale też czy pozostanie w dobrej formie po kilku tygodniach intensywnego noszenia.

Najpierw zobaczyłam klapy i dwurzędowe guziki, a dopiero później czerwoną cenę. 47,99 zł za jesienne okrycie sprawia, że ten trencz zaczyna wyglądać jeszcze ciekawiej

Regularna cena modelu wynosi 79,99 zł, natomiast Lidl przecenił go o 40 proc. do 47,99 zł. I to właśnie stosunek ceny do wyglądu jest tutaj najmocniejszym argumentem. Za mniej niż 50 zł dostajemy okrycie z klasycznymi elementami trencza, które można nosić na wiele sposobów. Nie oznacza to oczywiście, że nagle staje się ono odpowiednikiem wełnianego płaszcza z francuskiego butiku – moje porównanie dotyczy przede wszystkim estetyki. Szerokie klapy, stonowane kolory i dwurzędowe zapięcie dają jednak efekt, który łatwo podkręcić odpowiednią stylizacją. Dodałabym dużą apaszkę, prostą skórzaną torebkę i okulary przeciwsłoneczne, a sportowe buty zostawiła na inną okazję. Kobiety 50+ mogą też zestawić trencz z cygaretkami, golfem i botkami na niewielkim obcasie albo zupełnie odwrotnie – z jeansami, białym T-shirtem i sneakersami.