Jeszcze rok temu mama zastanawiała się, czy zapisać się do sanatorium. Ostatecznie uznała jednak, że tym razem potrzebuje czegoś zupełnie innego. Zamiast turnusu uzdrowiskowego wybrała czterodniowe rekolekcje dla seniorów w Skrzatuszu. Wróciła spokojniejsza, wypoczęta i pełna energii. Kiedy kilka tygodni temu zobaczyła, że ruszyły zapisy na tegoroczną edycję, nie zastanawiała się ani chwili. Od 24 do 27 sierpnia ponownie spakuje walizkę i wróci do miejsca, które – jak sama mówi – dało jej więcej niż niejeden urlop.
Na początku miałam wątpliwości. Po powrocie mama nie mówiła o niczym innym
Przyznam szczerze, że kiedy powiedziała mi, iż zamiast sanatorium wybiera rekolekcje, trochę się zdziwiłam. Wydawało mi się, że będzie to kilka dni spędzonych głównie w kościele z innymi seniorami. Mama tylko uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Zobaczysz, wrócę zupełnie inna”. I rzeczywiście tak było. Już pierwszego dnia po powrocie opowiadała nie tylko o wspólnej modlitwie, ale przede wszystkim o ludziach, których poznała. Mówiła, że dawno nie spotkała tylu serdecznych osób w jednym miejscu. Wszyscy byli w podobnym wieku, mieli podobne doświadczenia i nikt nie czuł się skrępowany rozmową.
Zobacz także:
Wyjazdowe rekolekcje „Utrudzeni i pocieszeni w Jezusie” są skierowane do osób po 60. roku życia i – jak podkreślają organizatorzy – mają być czasem modlitwy, refleksji, ale także budowania relacji, odpoczynku i dobrej atmosfery. Oprócz konferencji oraz spotkań przewidziano wspólne ognisko, spacery, rekreację i chwile przeznaczone po prostu na wyciszenie. Mama mówiła, że właśnie ta równowaga najbardziej jej się spodobała. Nie czuła presji ani pośpiechu. Był czas na modlitwę, ale również na zwykłe rozmowy przy kawie, wspólne spacery i śmiech. Do dziś utrzymuje kontakt z kilkoma paniami poznanymi podczas ubiegłorocznego turnusu. Już umówiły się, że w tym roku znów usiądą przy tym samym stole.
fot. skrzatusz-sanktuarium.pl
Nie trzeba było martwić się o nic. Nocleg, posiłki i dobra atmosfera były już na miejscu
Mama często powtarza, że największym luksusem było to, iż przez kilka dni nie musiała myśleć o codziennych obowiązkach. Na miejscu miała zapewnione zakwaterowanie w Domu Pielgrzyma oraz pełne wyżywienie. Wszystkie posiłki były przygotowywane na miejscu, więc nie trzeba było planować zakupów ani gotowania. Jak sama śmiała się po powrocie, pierwszy raz od dawna ktoś zadbał o nią, a nie odwrotnie.
Szukasz ciekawych miejsc na wyjazd? To też może wpaść ci w oko: Ma 23 metry i 5 tarasów widokowych. Z tej wieży widokowej zobaczysz panoramę Beskidu Niskiego. Zapiera dech
Podobało jej się również to, że organizatorzy zadbali o praktyczne szczegóły. Na stronie można znaleźć informacje, że uczestnicy nie muszą zabierać ręczników, do dyspozycji są kawiarenki z możliwością przygotowania kawy i herbaty oraz lodówka. Mama wspominała, że wszystko było dobrze zorganizowane. Nie było zamieszania ani niepotrzebnego stresu. Dzięki temu mogła naprawdę skupić się na tym, po co tam przyjechała. Najbardziej zapamiętała jednak atmosferę. Powtarzała, że dawno nie czuła się tak spokojna i że przez kilka dni zupełnie zapomniała o codziennych problemach.
Skrzatusz okazał się piękniejszy, niż się spodziewała. Wolne chwile spędzała na spacerach
Choć głównym celem wyjazdu były rekolekcje, mama znalazła również czas na poznawanie okolicy. Samo Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu zrobiło na niej ogromne wrażenie. Mówiła, że miejsce ma niezwykły klimat i sprzyja wyciszeniu. Chętnie spacerowała również po terenie wokół Domu Pielgrzyma, bo nawet zwykły krótki spacer pozwalał oderwać się od codzienności.
Nie brakowało także chwil na rozmowy z innymi uczestnikami. To właśnie podczas spacerów i wspólnego ogniska zawiązały się znajomości, które przetrwały do dziś. Organizatorzy od początku podkreślają, że rekolekcje mają być nie tylko czasem modlitwy, ale również budowania wspólnoty i wzajemnego wsparcia. Mama przyznała, że początkowo obawiała się, iż będzie czuła się nieswojo wśród obcych osób. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Już pierwszego dnia miała wrażenie, jakby znała część uczestników od lat. To właśnie ta atmosfera sprawiła, że po powrocie zaczęła odliczać miesiące do kolejnej edycji.
Tegoroczny termin już zaznaczyła w kalendarzu. Od 24 do 27 sierpnia odbędą się wyjazdowe rekolekcje
Kiedy organizatorzy ogłosili, że rekolekcje dla seniorów odbędą się od 24 do 27 sierpnia 2026 roku, mama praktycznie od razu zadzwoniła, żeby się zapisać. Rekolekcje rozpoczynają się w poniedziałek obiadem o godz. 13.00, a kończą w czwartek również obiadem. Poprowadzą je s. Gracjana Woroniak oraz ks. Krzysztof Bartoszewski. Zapytana, dlaczego jedzie drugi raz, odpowiedziała bardzo prosto: „Bo wiem, że wrócę spokojniejsza”.
Patrząc na to, jak wspomina ubiegłoroczny pobyt, wcale mnie to nie dziwi. Dla niej nie był to tylko wyjazd religijny. Był to czas odpoczynku od codziennych obowiązków, okazja do poznania nowych ludzi i kilka dni, podczas których mogła po prostu zwolnić. Nie każdy senior marzy o sanatorium. Niektórzy bardziej niż zabiegów potrzebują rozmowy, ciszy i chwili dla siebie. Mama znalazła to wszystko właśnie w Skrzatuszu i dlatego tej jesieni znów spakuje walizkę. Jak sama mówi, są miejsca, do których wraca się nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że po prostu dobrze się tam jest.

Obserwuj nas na Google







