Każdy, kto regularnie spędza czas na działce, dobrze wie, że wygodne miejsce do siedzenia potrafi zrobić ogromną różnicę. Nieważne, czy jedziemy na kilka godzin, cały dzień czy weekend. Prędzej czy później przychodzi moment, kiedy chcemy usiąść z kawą, odpocząć po pracy w ogrodzie albo po prostu posiedzieć na świeżym powietrzu.

Przez długi czas radziłam sobie na różne sposoby. Czasem siadałam na schodkach, czasem na kocu, a czasem przestawiałam ciężkie krzesła ogrodowe. Problem pojawiał się zwłaszcza wtedy, gdy jechaliśmy na działkę całą rodziną. Zawsze brakowało miejsca do siedzenia albo trzeba było wozić ze sobą nieporęczne meble. Właśnie dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy trafiłam na składane krzesełko turystyczne w Sinsay. Początkowo kupiłam jedno, bardziej z ciekawości niż z realnej potrzeby. Już po pierwszym weekendzie wiedziałam jednak, że to był strzał w dziesiątkę.

Zobacz także:

sinsay.pl

Niepozorne, ale niezwykle praktyczne

Na zdjęciach produkt wygląda dość zwyczajnie. To niewielkie składane krzesło wykonane z poliestru i polipropylenu. Ma prostą konstrukcję, czarny kolor i okrągły kształt. Nic ekstrawaganckiego. Sekret tkwi jednak w jego funkcjonalności. Po rozłożeniu zapewnia wygodne miejsce do siedzenia, a po złożeniu zajmuje naprawdę niewiele miejsca. To właśnie ten aspekt przekonał mnie najbardziej. Wymiary krzesła wynoszą około 25 cm średnicy i 45 cm wysokości. Dzięki temu jest kompaktowe, ale jednocześnie wystarczająco wygodne do codziennego użytkowania.

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, jak często zaczęłam z niego korzystać. Początkowo myślałam, że będzie używane wyłącznie na działce. Szybko okazało się jednak, że zabieram je także na pikniki, rodzinne wyjazdy, grille i różne plenerowe wydarzenia. Ostatnio kupiłam w Action za 8.49 zł i mój urlop się zmienił. Jest lekka jak piórko i można ją zabrać do samolotu. 

Mieści się niemal wszędzie

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tym krzesełku, jest jego mobilność. Po złożeniu zajmuje tak mało miejsca, że bez problemu mieści się w większej torbie, bagażniku samochodu czy schowku w altanie. W przypadku tradycyjnych krzeseł turystycznych często problemem są ich rozmiary. Nawet po złożeniu bywają nieporęczne i zajmują sporą część bagażnika. Tutaj wygląda to zupełnie inaczej. Kilka razy zdarzyło mi się spontanicznie zabrać krzesełko ze sobą, bo wiedziałam, że praktycznie nie odczuję jego obecności podczas transportu. Później okazywało się, że właśnie ono ratowało sytuację podczas dłuższego pobytu na świeżym powietrzu. To jeden z tych produktów, które zaczynają doceniać dopiero osoby regularnie spędzające czas poza domem.

Idealne na działkę, ale nie tylko

Choć sama używam go przede wszystkim na działce, szybko odkryłam, że możliwości wykorzystania są znacznie większe. Krzesło sprawdza się podczas rodzinnych pikników, grillów, biwaków czy wyjazdów nad jezioro. Często zabieramy je również na wydarzenia plenerowe, gdzie liczba dostępnych miejsc siedzących bywa ograniczona. Mój mąż zaczął korzystać z niego podczas prac przy samochodzie, kiedy potrzebuje wygodnego siedziska w garażu. Dzieci natomiast chętnie zabierają je do ogrodu podczas zabawy. To właśnie wszechstronność sprawiła, że zdecydowałam się kupić kolejne egzemplarze dla całej rodziny.

Mąż i dzieci od razu chcieli własne

Nie planowałam kupowania większej liczby sztuk. Wydawało mi się, że jedno krzesełko całkowicie wystarczy. Szybko okazało się jednak, że wszyscy chcą z niego korzystać. Gdy siadałam na nim z kawą, ktoś zaraz pytał, czy może pożyczyć je na chwilę. Potem dzieci zabierały je do zabawy, a później korzystał z niego mąż. Po kilku takich sytuacjach stwierdziłam, że najprościej będzie dokupić kolejne egzemplarze. Za niespełna 30 zł za sztukę nie był to duży wydatek, a komfort użytkowania wzrósł ogromnie. Od tego momentu każdy ma swoje własne krzesełko i problem zniknął.

Komfort większy, niż można się spodziewać

Przyznam szczerze, że przed zakupem miałam pewne wątpliwości. Cena wynosząca 29,99 zł nie sugerowała produktu premium, dlatego nie oczekiwałam cudów. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że siedzenie jest naprawdę wygodne. Oczywiście nie zastąpi dużego fotela ogrodowego, ale podczas kilkugodzinnego pobytu na działce sprawdza się znakomicie. Lubię korzystać z niego podczas porannej kawy. Rozstawiam je w ulubionym miejscu w ogrodzie i mogę spokojnie odpocząć bez konieczności noszenia cięższych mebli. Właśnie takie codzienne, drobne sytuacje sprawiają, że produkt stał się moim ulubionym zakupem tego sezonu.

Teraz jest wyprzedane, ale czekam na powrót

Popularność tego modelu chyba nikogo nie dziwi. Sama zauważyłam, że obecnie produkt jest już wyprzedany w sklepie internetowym Sinsay. Nie ukrywam, że trochę mnie to rozczarowało, bo planowałam kupić jeszcze kilka sztuk. Jedno chciałam zostawić na stałe w samochodzie, a drugie trzymać na działce jako zapasowe. Na szczęście pojawiają się informacje, że krzesełko ma wrócić do sprzedaży w najbliższym czasie. Regularnie sprawdzam stronę sklepu, bo gdy tylko znów będzie dostępne, zamierzam zamówić kolejne egzemplarze. Przy tej cenie i funkcjonalności trudno znaleźć równie praktyczny produkt.

Za mniej niż 30 zł trudno o bardziej przydatny gadżet

Składane krzesło turystyczne z Sinsay kosztuje 29,99 zł, ale w moim przypadku okazało się jednym z najlepszych zakupów związanych z wypoczynkiem na świeżym powietrzu. Jest lekkie, kompaktowe, łatwe w transporcie i zaskakująco wygodne. Najbardziej cenię jednak jego uniwersalność. Zabieram je na działkę, pikniki, grille i rodzinne wyjazdy. Po złożeniu mieści się niemal wszędzie, a rozłożenie zajmuje dosłownie chwilę. Nie bez powodu zdecydowałam się kupić kolejne sztuki dla męża i dzieci. To jeden z tych produktów, które po prostu ułatwiają codzienne życie. Jeśli wróci do sprzedaży, z pewnością zamówię następne. W moim przypadku okazał się absolutnym must have każdego sezonu spędzanego na działce.