Dolny Śląsk od lat słynie z miejscowości uzdrowiskowych, malowniczych szlaków turystycznych i wielu architektonicznych zabytków, które można zwiedzać. Ja po pierwsze najbardziej lubię spacery po lesie - nie tam żadne górskie eskapady, ale spokojne wędrówki połączone z obserwacja przyrody. Po drugie - uwielbiam uzdrowiska, jestem prawdziwą smakoszką wód mineralnych i entuzjastką kąpieli borowinowych, solankowych czy błotnych. Dlatego, gdy wyjeżdżam na weekend, wyjeżdżam do uzdrowiska.
Dolnośląskie uzdrowiska są jak kurorty. Z jednym wyjątkiem
Lubię wyjechać sama na weekend, zostawiając dzieciaki mężowi i dziadkom. Takie dwa dni potrafi naładować moje akumulatory na tyle, by od poniedziałku z nową energią brać się do pracy zawodowej i macierzyńskich obowiązków. A że samochodem za bardzo nie jeżdżę, wybieram kolej. Tak właśnie odkryłam Dolnośląski Bilet Weekendowy, który w ofercie mają Koleje Dolnośląskie. Kursuje on po całym regionie, co umożliwia odwiedzenie aż 8 uzdrowisk. Na trasie znajdują się Kudowa-Zdrój, Polanica-Zdrój, Duszniki-Zdrój, Jedlina-Zdrój, Szczawno-Zdrój, Lądek-Zdrój, Świeradów-Zdrój oraz Długopole-Zdrój. Dla miłośników spokojnych spacerów i górskich krajobrazów to prawdziwy raj. Każda z tych miejscowości ma swoich wiernych fanów, a od lat wybieram... Długopole-Zdrój. Nie słyszałaś o nim? Nic dziwnego. Nie ma tu tłumów charakterystycznych dla większych kurortów, nie ma licznych straganów przyciągających wzrok ani głośnych, plenerowych imprez. To miejsce, do którego nie jedzie się po atrakcje, ale po ciszę, spokój i kontakt z naturą.
Zobacz także:
Podobnie malownicze i spokojne uzdrowisko znajdziesz w Roztoczu. Przeczytaj: Uzdrowisko z piaszczystą plażą, zabytkowym pałacem i kaplicą na wodzie. Nawet bez czekania na NFZ się mega opłaca
Raz przyjechałam. Co roku wracam
Pierwszy raz trafiłam tam trochę przez przypadek. Planowałam pojechać jak zawsze do Kudowy, ale znajoma z pracy poleciła mi właśnie Długopole, gdzie niedawno była jej mama. Pomyślałam: dlaczego nie? Ledwo wysiadłam z pociągu już wiedziałam, że jeszcze tu wrócę. Jest tu sanatorium, pijalnia wód i park zdrojowy, są tu także placówki, w których można spędzić regeneracyjny wypoczynek z dofinansowaniem z NFZ. Uzdrowisko w Długopolu-Zdrój od XIX wieku słynie ze swojej wody, którą pobiera się z trzech ujęć. Ma ona odżywczy i regenerujący wpływ na ciało człowieka. Szczególnie polecam suche kąpiele dwutlenkiem węgla, które doskonale odprężają i poprawiają krążenie.
fot. Adobe Stock / GrebnerFotografie
Największe wrażenie robi na mnie park zdrojowy. Nie jest ogromny, ale ma w sobie coś niezwykle kojącego. Stare drzewa dają przyjemny cień nawet w upalne dni, a alejkami spacerują głównie kuracjusze i turyści szukający chwili oddechu od codziennego zgiełku. Lubię tam usiąść na ławce z kawą i po prostu obserwować otoczenie. Nie ma tu wszechobecnego hałasu, głośnej muzyki ani tłumów przeciskających się między restauracjami. Wszystko toczy się spokojniej. Dla mnie właśnie na tym polega prawdziwy odpoczynek.
Bilet na weekend za 59 zł. Swoboda i elastyczność
Za pierwszym razem przyjechałam tu koleją na bilecie jednorazowym. Ale od kuracjuszy dowiedziałam się, że można po Dolnym Śląsku w weekendy jeździć sprytniej. Spółka ma w ofercie Dolnośląski Bilet Weekendowy. Kosztuje 59 zł i pozwala na nieograniczoną liczbę przejazdów pociągami Kolei Dolnośląskich oraz Polregio. Trasy obejmują województwo, ale nie tylko, bo liczą się też stacje w Lesznie, Zielonej Górze i niemieckim Forst. Bilet jest ważny od piątkowego wieczoru do poniedziałkowego poranka. Jest imienny, dlatego podczas kontroli trzeba mieć przy sobie dowód osobisty lub aplikację mObywatel.
Największą zaletą tej opcji jest swoboda. Kupując bilet, nie trzeba deklarować miejsca docelowego. Nie trzeba kupować osobnych tiketów na każdą trasę ani planować podróży co do minuty. Można rano wysiąść w jednym mieście, po południu pojechać dalej, a wieczorem wrócić zupełnie inną trasą. To świetna propozycja dla osób, które lubią spontaniczne wycieczki i lubią aktywny wypoczynek.
fot. Wikimedia Commons / Jacek Halicki
Spontaniczna podróż bez ograniczeń. To lubię
Lubię podróże, które nie wymagają wielotygodniowego planowania. Wystarczy plecak, wygodne buty i bilet kupiony przez internet. W piątkowy wieczór wsiadam do pociągu i przez cały weekend mogę przesiadać się tyle razy, ile tylko mam ochotę. Nie zastanawiam się, czy kolejny przejazd będzie kosztował 20 czy 30 zł. Ja czasem w Długopolu spędzam cały weekend, a czasem wpadnę na spacer po parku i degustację wody i jadę dalej odwiedzić kolejne miejscowości albo zatrzymać się na początku malowniczego szlaku po Sudetach. Dzięki temu nawet zwykły weekend zamienia się w prawdziwą podróż.
Obserwuj nas na Google







