Pierwsze chłodniejsze poranki sprawiają, że zupełnie inaczej patrzę na swoją kuchnię. Zamiast zimnego napoju wypitego w pośpiechu coraz częściej mam ochotę zrobić sobie gorącą kawę albo herbatę i usiąść z nią na kilka spokojnych minut. To drobnostka, ale właśnie takie momenty umilają mi początek jesieni. Nie potrzebuję do tego nowych mebli czy kosztownych dodatków. Całą przyjemność robi ta niewielka rzecz z Pepco.

Jesień w moim domu to nie tylko dynie na komodzie i bardziej otulające zapachy. Mam słabość do sezonowych kubków i nowości z Pepco nie potrafiłam sobie odmówić

Kiedy zbliża się jesień, lubię wprowadzić do domu kilka zmian. Na komodzie pojawiają się dynie, wyciągam z szafy grubszy koc, a świeże letnie aromaty zastępuję zapachami, które bardziej kojarzą mi się z chłodnymi wieczorami. Nie robię przy tym wielkich zakupów, bo zależy mi raczej na małych akcentach niż całkowitej zmianie wystroju. Mam jednak jedną słabość, z którą trudno mi walczyć. Są nią sezonowe kubki.

Zobacz także:

Wystarczy ciekawy kolor albo tłoczony wzór, a ja już zaczynam się zastanawiać, jak będzie wyglądała w nim moja poranna kawa. Doskonale wiem, że napój smakuje tak samo niezależnie od naczynia, ale nie o to tutaj chodzi. Ładny kubek jest dla mnie częścią małego domowego rytuału.

Jesienią szczególnie podobają mi się modele w ciepłych kolorach. Bursztyn, brąz czy karmel pasują mi do tej pory roku znacznie bardziej niż pastelowe naczynia, których używam latem. Nie chcę jednak płacić kilkudziesięciu złotych za jeden kubek tylko dlatego, że ma ciekawy wzór. Właśnie dlatego podczas wizyty w Pepco zainteresowała mnie szklana nowość za 8 zł.

Bursztynowy kubek z Pepco kosztuje tylko 8 zł i ma pojemność 340 ml. Tłoczone liście oraz ozdobne ucho robią całą robotę

Kubek z Pepco kosztuje dokładnie 8 zł. Jego pojemność wynosi 340 ml, więc dla mnie jest odpowiednia zarówno do większej kawy, jak i herbaty. Nie jest to maleńka filiżanka, do której musiałabym co chwilę dolewać napój. Najbardziej podoba mi się jednak wygląd szkła. Bursztynowy kolor jest delikatny i przejrzysty, dlatego po nalaniu kawy czy herbaty zawartość nadal będzie widoczna. Jednocześnie ciepły odcień sprawia, że kubek zdecydowanie wyróżnia się na tle klasycznych szklanek.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Na jego powierzchni znajdują się wypukłe, dekoracyjne tłoczenia. Widać przede wszystkim motywy liści oraz drobnych owoców, które bardzo dobrze pasują do jesiennego klimatu. Wzór pokrywa dużą część naczynia, więc kubek wygląda ciekawie z każdej strony.

Nie mogę też pominąć ucha. Zamiast zwykłego gładkiego uchwytu mamy tutaj rząd szklanych kuleczek. Niby niewielki szczegół, a moim zdaniem mocno zmienia wygląd całego naczynia. W połączeniu z tłoczonym szkłem kubek prezentuje się bardziej dekoracyjnie niż jego cena mogłaby sugerować. Na etykiecie widnieje również informacja, że wykonano go ze szkła hartowanego.

Ten sam tłoczony kubek z Pepco znalazłam również w klasycznym przezroczystym szkle. To wersja, którą wyciągnę z szafki nie tylko jesienią

Bursztynowy wariant od razu wygrał u mnie jesiennym charakterem, ale Pepco ma też coś dla osób, które wolą bardziej uniwersalne naczynia. Na półce zobaczyłam ten sam kubek w klasycznej wersji z bezbarwnego szkła. Wzór nadal robi wrażenie. Zostają tłoczone liście i inne roślinne detale, jest też charakterystyczne ucho złożone z małych szklanych kuleczek. Zmienia się przede wszystkim kolor, a wraz z nim charakter całego naczynia.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Przezroczysty model nie kojarzy mi się już tak jednoznacznie z wrześniem czy październikiem. I właśnie dlatego może być lepszym rozwiązaniem dla osoby, która nie chce kupować typowo sezonowych naczyń. Spokojnie wyobrażam go sobie na stole zimą, wiosną czy podczas letniego śniadania.

To również może cię zainteresować: Znalazłam tańszy sobowtór dzbanka z Homla. Za 35 zł, czyli 4x taniej, a też z zaparzaczem i drewnianą pokrywką. Wyhaczyłam w Pepco

Taki kubek łatwiej też połączyć z zastawą, którą już mamy. Bezbarwne szkło nie konkuruje z kolorowymi talerzami, obrusem czy podkładkami. Można postawić kilka takich naczyń na stole i nie zastanawiać się, czy pasują do reszty.

Ja mam jednak słabość do bursztynowej wersji. Właśnie teraz, kiedy powoli zaczynam myśleć o jesiennym wystroju, ciepły kolor przemawia do mnie zdecydowanie bardziej. Postawiony na drewnianej tacy obok dzbanka i małej miseczki będzie wyglądał jak droga dekoracja.