Jeszcze kilka lat temu upały nie robiły na mnie aż takiego wrażenia. Dziś mam jednak wrażenie, że z roku na rok wysokie temperatury są coraz bardziej męczące. Najgorzej jest wtedy, kiedy powietrze stoi, a mieszkanie nagrzewa się jak piekarnik. Przetestowałam już naprawdę wiele sposobów na ochłodzenie. Wentylatory, mgiełki wodne, chłodzące poduszki, rolety zaciemniające i różne domowe triki z lodem. Niektóre działały w porządku, inne okazywały się kompletnie niewarte pieniędzy, dlatego z dystansem podeszłam też do bezprzewodowego wentylatora na szyję z Sinsay. Po kilku dniach używania szybko zrozumiałam jednak, dlaczego tyle osób się nim zachwyca.
Upały z roku na rok męczą mnie coraz bardziej. Regularnie testuję różne sposoby na ochłodzenie
Mam wrażenie, że w Polsce lato wygląda dziś zupełnie inaczej niż kiedyś. Coraz częściej temperatury przekraczają 30 stopni, a mieszkania w blokach nagrzewają się tak mocno, że wieczorem nadal trudno oddychać.
Zobacz także:
Najgorzej znoszę sytuacje, kiedy muszę coś załatwić na mieście albo spędzić kilka godzin poza domem. W takich momentach zwykły wachlarz czy mała butelka wody kompletnie nie wystarczają. Właśnie dlatego co roku szukam nowych sposobów na schłodzenie organizmu.
Przetestowałam już wiele rozwiązań, np. przenośne wentylatorki. Część z tych rzeczy działała dobrze, ale tylko przez chwilę, bo nie zawsze miałam możliwość trzymać je w ręku. Problem pojawiał się szczególnie poza domem. I właśnie dlatego tak zaciekawił mnie wentylator na szyję z Sinsay. Wygląda nowocześnie, jest lekki i przede wszystkim można mieć go cały czas przy sobie.
Bezprzewodowy wentylator z Sinsay kosztuje tylko 19,99 zł. Chłodzi kark i daje ogromną ulgę podczas upałów
Największym zaskoczeniem była dla mnie cena. Wentylator na szyję z Sinsay kosztuje tylko 19,99 zł, a wygląda jak dużo droższy gadżet z internetu albo sklepów technologicznych. Model ma formę lekkiego pałąka zakładanego na szyję. Dzięki temu ręce pozostają wolne i można normalnie spacerować, robić zakupy albo siedzieć na balkonie bez ciągłego trzymania wiatraczka.
fot. sinsay.com
Wentylator jest bezprzewodowy, co dla mnie ma ogromne znaczenie. Nie trzeba szukać kontaktu ani nosić kabla przy sobie. Wystarczy naładować urządzenie i można korzystać z niego praktycznie wszędzie. Bardzo podoba mi się też sam wygląd. Pastelowy róż lub biel prezentują się estetycznie i delikatnie, dzięki czemu gadżet nie wygląda tandetnie ani przesadnie sportowo.
Urządzenie wykonano z tworzywa ABS i ma kompaktowe wymiary około 15 x 22,5 x 6 cm. Dzięki temu dobrze układa się na karku i nie przeszkadza nawet podczas dłuższego noszenia. Najważniejsze jest jednak działanie. Powietrze skierowane jest bezpośrednio na szyję i kark, czyli miejsca, które podczas upałów nagrzewają się bardzo szybko. Już po kilku minutach czuć ogromną ulgę.
Najbardziej polubiłam go podczas spacerów i siedzenia na balkonie wieczorem. W mieszkaniu też świetnie się sprawdza, szczególnie kiedy nie chcę uruchamiać dużego wentylatora.
Jak skutecznie ochładzam siebie i mieszkanie podczas upałów? Te sposoby naprawdę robią różnicę
Przez ostatnie lata nauczyłam się, że przy dużych upałach liczą się przede wszystkim małe codzienne nawyki. Nawet najlepszy wentylator nie pomoże, jeśli mieszkanie od rana nagrzewa się od słońca.
Największą różnicę dało mi zasłanianie okien jeszcze przed południem. Rolety zaciemniające albo grubsze zasłony naprawdę pomagają ograniczyć nagrzewanie pomieszczeń. Bardzo pomaga też regularne wietrzenie mieszkania późnym wieczorem albo wcześnie rano. W ciągu dnia staram się raczej nie otwierać okien, szczególnie kiedy na zewnątrz jest ogromny skwar.
Ta oferta również może cię zainteresować: 2,99 zł/sztuka, a ratuje w upały. Jako naczelna balkoniara weszłam do Action i wzięłam cały koszyk
Od jakiegoś czasu używam też lekkiej pościeli z naturalnych materiałów. Len i bawełna dużo lepiej sprawdzają się podczas gorących nocy niż sztuczne tkaniny. W ciągu dnia często sięgam po mgiełki wodne do twarzy i chłodne okłady na kark. To drobiazgi, ale naprawdę pomagają szybciej się schłodzić. Ogromną różnicę robi także odpowiednie nawodnienie. Kiedy jest bardzo gorąco, staram się pić dużo wody z cytryną i miętą zamiast ciężkich, słodkich napojów.









