Jeszcze kilka lat temu Albania była dla wielu Polaków kierunkiem raczej „na później”, gdzieś obok bardziej oczywistych wakacyjnych klasyków. W 2026 roku sytuacja wyraźnie się zmieniła. Według danych eSky.pl liczba rezerwacji pakietów lot + hotel do Albanii wzrosła ponad siedmiokrotnie rok do roku, a biura podróży coraz mocniej rozbudowują ofertę tego kraju. Nic dziwnego – Albania łączy turkusowe morze, bałkański klimat, górskie krajobrazy i wciąż konkurencyjne ceny. Do tego można tu znaleźć zarówno rodzinne kurorty z piaszczystymi plażami, jak i bardziej pocztówkowe zatoki nad Morzem Jońskim.
Jeszcze niedawno wszyscy jechali do Chorwacji, dziś coraz częściej wybierają Albanię. Rezerwacje wzrosły ponad siedmiokrotnie i to nie jest przypadek
Przez lata wakacyjne schematy Polaków były dość przewidywalne. Grecja, Turcja, Hiszpania czy Chorwacja regularnie pojawiały się na szczytach zestawień i nadal pozostają bardzo popularne. W 2026 roku najmocniej uwagę przyciągnął jednak kierunek, który jeszcze niedawno był traktowany jako bardziej niszowy. Albania zanotowała ponad siedmiokrotny wzrost liczby rezerwacji pakietów lot + hotel rok do roku, wynika z danych eSky.pl. Co ciekawe, ten trend nie ogranicza się wyłącznie do szczytu wakacyjnego sezonu, bo we wrześniu też można znaleźć wiele ciekawych ofert w te rejony.
Zobacz także:
Dane Wakacje.pl pokazują, że w lipcu liczba rezerwacji wyjazdów do Albanii wzrosła o 53,2 proc. rok do roku, a w przypadku września i października Riwiera Albańska notuje wzrost sięgający 60 proc. To pokazuje, że Albania przestaje być jedynie wakacyjną ciekawostką, a zaczyna pełnoprawnie konkurować z kierunkami, które Polacy znają od lat. Duże znaczenie ma też coraz szersza oferta. Biura podróży dodają nowe hotele i kolejne regiony kraju, więc wyjazd można dopasować do bardzo różnych potrzeb. Jedni wybiorą typowe plażowanie, inni potraktują Albanię jako bazę do zwiedzania, a jeszcze inni połączą jedno z drugim. Sama mam wrażenie, że właśnie ta różnorodność robi dziś największą różnicę. Coraz więcej osób nie chce już spędzać całego tygodnia wyłącznie przy hotelowym basenie. Albania pozwala jednego dnia leżeć na plaży, a następnego ruszyć do miasteczka pełnego kamiennych uliczek albo w góry.
fot. Adobe Stock | Tatiana
Ksamil i Saranda kuszą turkusem, Durres i Golem są spokojniejsze. Albania daje dwie zupełnie różne wersje wakacji
Jednym z największych atutów Albanii jest to, że ma dostęp zarówno do Morza Adriatyckiego, jak i Jońskiego. To przekłada się nie tylko na krajobrazy, ale też na charakter wakacji. Nad Adriatykiem, przede wszystkim w okolicach Durres i Golem, dominują piaszczyste plaże i łagodniejsze zejścia do wody. Dlatego te miejsca często wybierają rodziny z dziećmi i osoby, którym zależy na klasycznym wypoczynku nad morzem. Zupełnie inny klimat czeka na południu, w rejonie Sarandy i Ksamilu. Tam krajobraz robi się bardziej pocztówkowy, woda potrafi mieć intensywnie turkusowy kolor, a linia brzegowa jest bardziej skalista i urozmaicona.
Szukasz podróżniczych inspiracji? To też warto sprawdzić: Szukają chętnych i oferują pobyt na Hawajach z wyżywieniem za darmo. Jest tylko 1 warunek
Ksamil stał się wręcz symbolem albańskich wakacji i jednym z tych miejsc, które regularnie przewijają się w mediach społecznościowych. Nic dziwnego, że Albania przez lata była nazywana „tańszą Chorwacją”. Są tu podobne bałkańskie klimaty, widoki na morze i niewielkie zatoki, ale ceny długo pozostawały bardziej przystępne. Dziś coraz częściej odchodzi się jednak od tego porównania, bo Albania zaczyna budować własną markę. I słusznie, bo utożsamianie jej wyłącznie z plażami bardzo spłaszcza obraz kraju. Warto zwrócić uwagę choćby na Wlorę, gdzie spotykają się dwa morza, oraz na miasta położone dalej od wybrzeża. To właśnie dzięki temu wakacje można zorganizować tu dużo ciekawiej niż tylko w formule hotel–plaża–hotel.
Jeśli znudzi ci się leżak, wsiadasz w auto i jedziesz do Beratu albo w Góry Przeklęte. Albania mocno punktuje właśnie różnorodnością
Największe zaskoczenie zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy ruszymy poza kurort. Berat i Gjirokastra to zupełnie inny świat niż plaże w Ksamilu. Kamienne domy, stara zabudowa, wąskie uliczki i historyczny klimat sprawiają, że można tu poczuć znacznie bardziej lokalny charakter kraju. Do tego dochodzi Tirana, która w ostatnich latach mocno się zmieniła i coraz częściej trafia na listy miejsc wartych odwiedzenia. Osoby, które od leżenia na plaży wolą aktywny wypoczynek, mogą natomiast zainteresować się parkami narodowymi albo Alpami Albańskimi, nazywanymi Górami Przeklętymi. To propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć bardziej surową i mniej kurortową twarz kraju. I właśnie tutaj Albania wygrywa z wieloma typowymi wakacyjnymi kierunkami – na stosunkowo niewielkiej przestrzeni oferuje morze, góry, zabytkowe miasta i bałkańskie miasteczka.
Z punktu widzenia turysty oznacza to po prostu więcej możliwości. Można zarezerwować tydzień w hotelu i wybrać się na dwie wycieczki albo zaplanować bardziej objazdowy urlop. Coraz większa liczba ofert lotniczych i hotelowych tylko ułatwia takie kombinowanie. To też tłumaczy, dlaczego zainteresowanie nie kończy się wraz z ostatnim dniem sierpnia. Wrzesień i październik nadal są atrakcyjne dla osób, które chcą uniknąć największych upałów i tłumów, a jednocześnie złapać jeszcze trochę południowego słońca.
Ceny nadal potrafią zaskoczyć, zwłaszcza pod koniec sezonu. Tydzień można znaleźć od niespełna 1200 zł
Na popularność Albanii wpływa także budżet. Tygodniowy wyjazd jeszcze w sezonie 2026 można było znaleźć od niespełna 1200 zł za osobę. W tej cenie pojawiały się pakiety obejmujące przelot, transfery i pobyt w trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniami. Warianty z dwoma posiłkami dziennie zaczynały się od około 1300 zł, a all inclusive od mniej więcej 1800 zł. Oczywiście są to ceny zależne od konkretnego terminu, lotniska, standardu hotelu i dostępności, więc nie traktowałabym ich jako gwarancji, że za taką samą kwotę wyjedziemy w dowolnym momencie. Pokazują jednak, dlaczego Albania nadal jest postrzegana jako konkurencyjna cenowo wobec części popularnych kierunków południowej Europy. I właśnie to połączenie może być dziś jej największą siłą. Z jednej strony mamy krajobrazy, które spokojnie konkurują z Grecją czy Chorwacją, z drugiej – możliwość znalezienia wakacji w rozsądnym budżecie. Gdy dodamy do tego coraz większą ofertę biur podróży i fakt, że Polacy coraz chętniej szukają mniej oczywistych miejsc, siedmiokrotny wzrost zainteresowania przestaje dziwić. Albania nie jest już „planem B” na wakacje. W 2026 roku wyrosła na jeden z najmocniejszych kierunków sezonu i wygląda na to, że szybko z tej pozycji nie zrezygnuje.

Obserwuj nas na Google







