Koniec sierpnia często uruchamia u mnie potrzebę zrobienia porządku w domu przed jesienią. Chowam wakacyjne drobiazgi, przeglądam szafki i szukam prostych sposobów na lepszą organizację łazienki. Nie chodzi przy tym o wielkie remonty ani kosztowne organizery. Czasem jedna rzecz potrafi uporządkować tę część codzienności, która do tej pory trochę mnie irytowała. Tym razem inspiracja przyszła zupełnie przypadkiem od moich rodziców.
Rodzice kupili go pierwsi. Dzień później pojechałam do Biedronki
U rodziców zobaczyłam duży kosz na pranie Curver i od razu zapytałam, gdzie go znaleźli. Okazało się, że kupili go w Biedronce za 39,99 zł, a jego pojemność wynosi aż 60 litrów. To właśnie cena przekonała mnie najbardziej, bo wcześniej sama rozglądałam się za podobnym pojemnikiem i te, na które trafiałam, kosztowały przynajmniej dwa razy tyle. Następnego dnia pojechałam więc do sklepu, ale w mojej Biedronce został już tylko jeden.
Zobacz także:
fot: biedronka.pl
Pracownica powiedziała mi, że to ostatnie sztuki, co właściwie mnie nie zdziwiło. Kosz jest elementem oferty sezonowej obowiązującej od 17 do 30 sierpnia, dlatego nie należy do stałego asortymentu. Warto szukać go w koszach z artykułami sezonowymi ustawionych w pobliżu kas.
Kosz na pranie z Biedronki mieści aż 60 litrów. Taka pojemność naprawdę ułatwia porządki
Duży pojemnik ma sens zwłaszcza wtedy, gdy pranie szybko się piętrzy albo często pierzemy większe rzeczy. Przy 60 litrach nie trzeba upychać ręczników czy bluz do małego koszyka, a brudne ubrania przestają lądować na pralce lub podłodze. W praktyce można przeznaczyć go między innymi na:
- codzienne ubrania całej rodziny,
- większe ręczniki i tekstylia łazienkowe,
- pościel czekającą na pranie,
- rzeczy wymagające osobnego cyklu.
Kosz nie przypomina ciężkiego pojemnika gospodarczego. Otwory w ściankach mają też praktyczne znaczenie, bo zapewniają lepszy przepływ powietrza wokół przechowywanych ubrań. Pokrywa z kolei pozwala ukryć zawartość, co doceniłam szczególnie w niewielkiej łazience, gdzie każdy przedmiot pozostawiony na wierzchu potęguje wrażenie bałaganu.
Jeden kosz czy dwa? Prosty system skraca później segregowanie prania
Ostatecznie zdecydowałam się na dwa takie kosze i nie chodziło wyłącznie o niską cenę. Przy większej ilości miejsca można dzięki nim stworzyć prosty system segregowania rzeczy już w momencie wrzucania ich do prania. Jeden pojemnik może służyć na jasne ubrania, a drugi na ciemne. Inną opcją jest oddzielenie codziennej odzieży od ręczników i pościeli. Dzięki temu przed uruchomieniem pralki nie trzeba przekopywać całej sterty i rozdzielać wszystkiego na podłodze.
Czytaj także: Wydałam 6,47 zł w Action i wreszcie pozbyłam się żółtych plam z koszul. Nie sięgam po szczotki ani gąbki
Porada: niezależnie od wielkości kosza lepiej nie wrzucać do niego mokrych ręczników, ściereczek czy wilgotnej odzieży. Najpierw warto pozwolić im wyschnąć, a dopiero później umieścić je w zamkniętym pojemniku. Sam kosz dobrze jest też co jakiś czas opróżnić do końca i przetrzeć wewnątrz. To szczególnie ważne w łazience, gdzie wilgotność zwykle jest wyższa. W ten sposób nawet najprostszy pojemnik może rzeczywiście pomagać w organizacji, zamiast stać się kolejnym miejscem, w którym gromadzi się bałagan.

Obserwuj nas na Google







