Pomysł nie jest nowy, ale teraz zyskuje na sile. Nowe świadczenie, jakim miałby być bezwarunkowy dochód podstawowy (BDP), to temat, który od miesięcy wraca w debacie publicznej. Rząd analizuje możliwe scenariusze, a eksperci szacują koszty i korzyści. Gdyby BDP wszedł w życie, zniknęłyby takie programy jak 800 plus czy 300 plus – wszystko zastąpiłoby jedno świadczenie, wypłacane każdemu obywatelowi automatycznie, co miesiąc. Czy Polska jest gotowa na taką rewolucję?
Nowe świadczenie zamiast 800 plus? Tak miałby wyglądać dochód podstawowy
Bezwarunkowy dochód podstawowy, czyli nowe świadczenie dostępne dla wszystkich obywateli bez względu na status majątkowy czy zawodowy, miałby zastąpić obecne formy wsparcia. W teorii każdy Polak – dziecko, dorosły, senior – co miesiąc otrzymywałby ustaloną kwotę, bez wniosków, decyzji i kryteriów dochodowych. System byłby maksymalnie prosty i zautomatyzowany, co według zwolenników przyczyniłoby się do zmniejszenia biurokracji i zwiększenia sprawiedliwości społecznej.
Zobacz także:
Szacunkowa wysokość świadczenia? Według propozycji ekspertów – od 1300 do nawet 2300 zł miesięcznie. Takie środki mogłyby zastąpić nie tylko 800 plus i 300 plus, ale również inne formy pomocy społecznej. Pomysł zyskał popularność po pandemii, gdy wiele krajów eksperymentowało z podobnymi formami wsparcia. W Polsce przed 2020 rokiem planowano nawet pilotaż w województwie warmińsko-mazurskim, finansowany z funduszy UE. Projekt jednak zatrzymała pandemia.
Warto dodać, że w praktyce podobne rozwiązanie działa już na Alasce, gdzie mieszkańcy otrzymują coroczne dywidendy z funduszu zasilanego wpływami z ropy naftowej. Tamtejsze świadczenie wynosi ponad 3000 dolarów rocznie.
Czy bezwarunkowy dochód podstawowy ma rację bytu?
Mimo rosnącej popularności idei BDP, realne szanse na jego wprowadzenie w Polsce są na razie niewielkie. Powód? Koszty. Ministerstwo Finansów wyliczyło, że wypłata bezwarunkowego dochodu podstawowego w wysokości 1300 zł miesięcznie dla każdego obywatela pochłonęłaby aż 75 proc. rocznego budżetu państwa. To kwota, która de facto uniemożliwia wdrożenie programu bez gruntownej reformy całego systemu finansów publicznych.
W dodatku w Sejmie nie toczą się obecnie żadne prace legislacyjne nad wprowadzeniem BDP, choć eksperci wskazują, że temat może powrócić w najbliższych latach – zwłaszcza w kontekście cyfryzacji i automatyzacji pracy, które zmniejszają zapotrzebowanie na część zawodów.
Nowe świadczenie mogłoby też całkowicie zmienić filozofię pomocy społecznej – z selektywnej i warunkowej na uniwersalną. Dla części ekonomistów to krok w stronę równości i uproszczenia systemu, ale dla innych – ryzykowna decyzja mogąca obciążyć państwo finansowo i zniechęcić do aktywności zawodowej.
Na ten moment wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego w Polsce to wciąż jedynie koncepcja, ale debata na ten temat wyraźnie przyspiesza. Zmieniające się potrzeby społeczne i rosnące koszty życia mogą sprawić, że nowe świadczenie stanie się w przyszłości nie tyle alternatywą, co koniecznością.









