Kurz potrafi zepsuć efekt sprzątania szybciej, niż bym chciała. Najbardziej widać go na ciemnych półkach, komodach i blatach, które chwilę po przetarciu znowu wyglądają, jakby nikt ich nie sprzątał. Dlatego coraz częściej zamiast gotowych preparatów szukam prostych i tanich rozwiązań z tego, co już mam w domu. Jeden z takich patentów kosztuje grosze i wymaga zaledwie dwóch składników. Przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy zależy mi nie tylko na usunięciu kurzu, ale też na ograniczeniu jego szybkiego powrotu.
Meble dłużej lśnią i nie łapią kurzu. Ten domowy płyn robię w minutę
fot: Pormezz/AdobeStock
Zobacz także:
Do przygotowania domowego płynu antystatycznego potrzebne są tylko woda destylowana oraz odrobina zwykłego płynu do płukania tkanin. Ten drugi zawiera składniki o właściwościach antystatycznych, które ograniczają elektryzowanie się materiałów. Podobny efekt można wykorzystać podczas sprzątania – cienka warstwa preparatu pozostawiona na odpowiedniej powierzchni może sprawić, że drobinki kurzu nie będą tak łatwo do niej przyciągane. Nie oznacza to oczywiście, że meble przestaną się kurzyć. Chodzi raczej o ograniczenie tempa ponownego osiadania drobnego pyłu.
Przepis jest bardzo prosty:
- przygotowuję 500 ml wody destylowanej;
- dodaję do niej 1 łyżeczkę płynu do płukania tkanin;
- przelewam wszystko do czystej butelki z atomizerem;
- zamykam butelkę i delikatnie mieszam zawartość.
Woda destylowana sprawdza się lepiej niż kranówka, ponieważ nie zawiera typowych dla niej minerałów, które po wyschnięciu mogą pozostawiać ślady. Przy założonych cenach składników przygotowanie 500 ml płynu kosztuje około 74 groszy. Jeśli mam już pustą butelkę z atomizerem, nie muszę kupować dodatkowego opakowania.
Nie pryskam bezpośrednio na meble. Tak używam domowej mieszanki
W przypadku takiego preparatu więcej wcale nie znaczy lepiej. Najpierw usuwam z powierzchni nagromadzony kurz, a dopiero później sięgam po domową mieszankę. Rozpylam niewielką ilość na czystą ściereczkę z mikrofibry – nie spryskuję bezpośrednio mebli. Ściereczka powinna być jedynie lekko wilgotna, a nie mokra. Następnie dokładnie przecieram powierzchnię i pozwalam jej wyschnąć.
Taki sposób szczególnie kusi przy ciemnych szafkach, półkach czy komodach, na których każda drobinka jest natychmiast widoczna. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie meble można pielęgnować w identyczny sposób. Przed pierwszym zastosowaniem mieszanki warto wykonać próbę w mało widocznym miejscu. Ostrożność jest szczególnie ważna przy surowym, olejowanym i woskowanym drewnie oraz powierzchniach wymagających specjalnych preparatów – tutaj najlepiej stosować zalecenia producenta. Domowego płynu nie używam również do ekranów telewizorów, monitorów ani innej elektroniki.
Kurz szybko wraca? Te dwa proste sposoby też warto wykorzystać
Domowy płyn nie zastąpi regularnego sprzątania, dlatego łączę go z kilkoma prostymi zasadami. Pierwsza to lekko wilgotna mikrofibra. Zamiast energicznie przecierać meble suchą szmatką, która może wzbić część drobinek w powietrze, delikatnie zwilżam ściereczkę. Mikrofibra znacznie lepiej zbiera wtedy pył i pozwala usunąć go z powierzchni, zamiast przesuwać z miejsca na miejsce.
Czytaj także: Brud i tłuszcz w kuchni znika, a wszystko pachnie. Domowy odtłuszczacz robię w proporcji 1:1 i z ekstra dodatkiem. Za darmochę
Drugi patent nic nie kosztuje, bo polega jedynie na zmianie kolejności sprzątania. Zawsze zaczynam od góry: lamp, górnych półek i szaf. Później przechodzę do niższych powierzchni, a odkurzanie i mycie podłogi zostawiam na koniec. Kurz, który spadnie podczas sprzątania, nie ląduje wtedy na wcześniej wyczyszczonych miejscach. To drobiazg, ale pozwala uniknąć wykonywania tej samej pracy dwa razy.

Obserwuj nas na Google







