Są takie ubrania, które na wieszaku nie krzyczą „modowy hit”, a wystarczy je założyć, żeby cała stylizacja nagle nabrała charakteru. Dokładnie tak miałam z czarno-białą szmizjerką ESMARA z Lidla. Luźna, długa, miękko układająca się na sylwetce i pokryta efektownym zwierzęcym wzorem od razu skojarzyła mi się z nonszalancką modą z ulic Paryża. Bez opinania brzucha, bez wymyślnych wycięć i bez zastanawiania się przez pół godziny, z czym ją połączyć. Dorwałam ją na wyprzedaży za około dwie dyszki i już wiem, że jesienią będę wyciągać ją z szafy wyjątkowo często.
W Lidlu wypatrzyłam ją przypadkiem i od razu pomyślałam o jesieni. Ten fason robi stylizację praktycznie za ciebie
Szmizjerki mają w sobie coś, co sprawia, że regularnie wracają do mody, choć tak naprawdę nigdy na dobre z niej nie znikają. Łączą swobodę sukienki z elegancją klasycznej koszuli i właśnie dlatego tak łatwo dopasować je do codziennego życia. Model ESMARA z Lidla zwrócił moją uwagę przede wszystkim czarno-białym wzorem przypominającym nieregularne pasy zebry. Jest wyrazisty, ale dzięki monochromatycznej kolorystyce nie wygląda krzykliwie. Wręcz przeciwnie – ma w sobie odrobinę francuskiej nonszalancji. Do tego dochodzi klasyczny kołnierzyk Kent, zapięcie na guziki na całej długości i długie rękawy.
Zobacz także:
Całość sięga mniej więcej do połowy łydki, więc nie trzeba zastanawiać się, czy sukienka nie podjedzie przy siadaniu albo czy nadaje się tylko na specjalne okazje. Dla mnie największym plusem jest jednak swobodny krój. Jesienią naprawdę nie mam ochoty wciskać się w obcisłe sukienki, szczególnie jeśli wiem, że spędzę w nich cały dzień. Tutaj materiał może miękko pracować razem z sylwetką, a jednocześnie pionowa linia guzików i długość midi sprawiają, że fason nie wygląda ciężko. Producent podaje również możliwość podwijania rękawów i przypięcia ich patką z guzikiem. To drobiazg, ale właśnie takie detale powodują, że jedną sukienkę można nosić od końcówki lata aż po znacznie chłodniejsze tygodnie.
fot. lidl.pl
Najbardziej zaskoczył mnie materiał – za tę cenę spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Wiskoza miękko opływa sylwetkę i nie daje efektu sztywnej koszuli
Kiedy widzę bardzo tanią sukienkę w dyskoncie, zawsze mam jedną obawę: że materiał będzie sztywny, nieprzyjemny albo będzie układał się na ciele jak papier. W przypadku tej szmizjerki skład okazał się miłą niespodzianką. Według informacji Lidla model wykonano w 100 proc. z wiskozy LENZING™ ECOVERO™. To właśnie dzięki temu sukienka jest lekka, miękka i może układać się znacznie bardziej naturalnie niż fason uszyty ze sztywnego materiału. Przy luźniejszej szmizjerce ma to ogromne znaczenie. Materiał nie powinien stać wokół ciała niczym namiot, tylko swobodnie opadać i poruszać się podczas chodzenia.
Chcesz więcej modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Ani kurtka, ani sweter. To cacko z Lidla to ideał na pierwsze chłody. Pasuje do każdej stylówki, a tylko 4 dyszki
Tutaj dodatkową robotę robi lekko rozkloszowany krój. Jeśli nie lubisz ubrań mocno zaznaczających talię czy biodra, taki fason może być bardzo wygodnym rozwiązaniem. Sama właśnie za to polubiłam szmizjerki – można w nich wyglądać schludnie i kobieco bez uczucia, że ubranie trzeba co chwilę poprawiać. Warto tylko pamiętać, że wiskoza wymaga odrobiny uwagi podczas pielęgnacji. Lidl zaleca pranie tej sukienki maksymalnie w 30 stopniach, bez suszenia w suszarce bębnowej. To dla mnie niewielka cena za materiał, który przyjemnie zachowuje się na ciele. Model zebra ma też zaokrąglony dół, dzięki czemu przypomina przedłużoną, elegancką koszulę. I właśnie ten szczegół najmocniej daje mi efekt ubrania wyszukanego gdzieś w niewielkim butiku, a nie kupionego przy okazji codziennych zakupów.
Jesienią założę ją do kozaków i długiego płaszcza, ale równie dobrze wygląda ze sneakersami. Jedna sukienka może ogarnąć pół garderoby
To jeden z tych modeli, przy których od razu zaczęłam w głowie układać kolejne zestawy. Na cieplejszy wrześniowy dzień wystarczą białe sneakersy, mała czarna torebka i delikatna biżuteria. Sukienka ma już na tyle mocny wzór, że naprawdę nie potrzebuje wielu dodatków. Gdy zrobi się chłodniej, zamienię trampki na czarne botki albo wysokie kozaki, a na wierzch narzucę prosty trencz lub wełniany płaszcz. Można też wykorzystać rozpinany fason i potraktować szmizjerkę trochę inaczej – rozpiąć kilka dolnych guzików, dodać pasek w talii albo założyć pod spód cienki golf.
To właśnie takie ubrania najbardziej lubię jesienią, bo nie mają jednej sztywno przypisanej funkcji. Rano mogą wyglądać wystarczająco elegancko do pracy, po południu pasują na kawę z przyjaciółką, a po zmianie butów i dodaniu mocniejszych kolczyków spokojnie sprawdzą się wieczorem. Czarno-biała kolorystyka dodatkowo ułatwia sprawę. Pasuje do czerni, karmelu, beżu, bordo, czekoladowego brązu czy czerwieni, czyli właściwie całej jesiennej palety. Jeśli wzór zebry jest dla ciebie zbyt mocny, Lidl oferował ten fason również w spokojniejszym granatowym wariancie. Ten ma nieco inny charakter – bardziej klasyczny i biurowy – oraz odpinany pasek pozwalający mocniej zaznaczyć talię.
Cena zrobiła swoje, ale to fason przekonał mnie najbardziej. Nic dziwnego, że część wariantów zaczęła znikać
Regularna cena widoczna obecnie na stronie Lidla wynosi 29,99 zł. Przy takiej kwocie trudno oczekiwać garderobianego objawienia, dlatego właśnie ten zakup tak mnie zaskoczył. Szmizjerka ma średnią ocen 4,2/5 na podstawie 27 ocen, a 74 proc. klientów deklaruje, że rozmiar pasuje idealnie. Dostępne były rozmiary od 34 do 46, choć sklep zaznacza, że ze względu na zainteresowanie nie wszystkie warianty i rozmiary są już dostępne. I wcale mnie to nie dziwi. To nie jest sukienka, która będzie dobrze wyglądała wyłącznie na zdjęciu albo przez jeden sezon. Koszulowy krój, długość midi i czarno-biały print można spokojnie wyciągnąć z szafy również za rok czy dwa. Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie próbuje na siłę „robić sylwetki”. Nie jest obcisła, nie ma głębokiego dekoltu ani dziesięciu dekoracyjnych elementów. Zakładam ją, zapinam guziki, dorzucam ulubione buty i jestem gotowa. Za około dwie dyszki dostałam więc dokładnie to, czego szukam w jesiennej garderobie: wygodną bazę, która nie wygląda banalnie i nie wymaga stylistycznych kombinacji.

Obserwuj nas na Google







