Końcówka lata to u mnie moment, kiedy sprzątanie podłóg zaczyna wyglądać trochę inaczej. Wystarczy kilka deszczowych dni, żeby w przedpokoju pojawiły się ślady butów, drobinki piasku i zaschnięte plamy. Zamiast jednak częściej sięgać po mocniejsze detergenty, wolę ułatwić sobie samo mycie. Podczas zwykłych zakupów trafiłam na rozwiązanie, które szczególnie przy częstym sprzątaniu może oszczędzić sporo wysiłku.
Lidl ma cały zestaw do podłóg. Ocena 5/5 tylko podkręciła moją ciekawość
Do Lidla poszłam właściwie po kawę, ale na miejscu znalazłam zestaw mopujący Vileda Turbo ONE za 109,99 zł. W komplecie jest wiadro z obrotową wyżymaczką i pedałem, drążek teleskopowy oraz głowica mopa z mikrofibry. Produkt ma ocenę 5/5 na podstawie 11 ocen, a według informacji podanych przy ofercie poleca go 100 proc. klientów. Mnie najbardziej zainteresował jednak sposób wyciskania nakładki.
Zobacz także:
fot: lidl.pl
Zamiast schylać się nad wiadrem albo dotykać mokrej mikrofibry, wystarczy umieścić mop w wyżymaczce i nacisnąć stopą pedał. Mechanizm wprawia ją w ruch obrotowy i pozbywa się nadmiaru wody. To przy okazji pozwala samodzielnie zdecydować, jak wilgotna ma pozostać nakładka. Przy płytkach może być nieco bardziej mokra, natomiast przy panelach czy parkiecie lepiej odwirować ją dokładniej. Taka kontrola jest szczególnie przydatna przy powierzchniach, które nie lubią nadmiaru wilgoci.
Zwykły mop wymaga więcej zachodu. Tutaj ręce nie mają kontaktu z brudną wodą
Przy klasycznym mopie największym problemem nie zawsze jest samo mycie. Mnie najbardziej irytuje wyciskanie mokrej nakładki i ciągłe pilnowanie, czy na podłodze nie zostaje za dużo wody. W systemie Turbo sporą część tej pracy przejmuje obrotowa wyżymaczka. Teleskopowy drążek można natomiast rozsunąć do około 131 cm, więc łatwiej dopasować jego długość do wzrostu i nie pochylać się niepotrzebnie podczas sprzątania.
Znaczenie ma też kształt końcówki. Trójkątna głowica łatwiej wchodzi w narożniki i miejsca przy listwach, gdzie okrągłym lub dużym prostokątnym mopem trzeba czasem wykonywać kilka dodatkowych ruchów. Mikrofibra jest chłonna, a dodatkowe czerwone włókna pomagają zbierać okruszki i drobniejsze zabrudzenia. Producent wskazuje, że zestaw nadaje się do parkietu, laminatu oraz płytek. Wiadro mieści do oznaczenia Max. około 6 litrów wody i ma dzióbek ułatwiający jej wylewanie po sprzątaniu.
Czytaj także: Po remoncie łazienki myję ją włoskim płynem z Rossmanna. Pięknie pachnie i usuwa kamień w try miga
Sam dobry mop nie wystarczy. Tak myję podłogę szybciej i bez niepotrzebnych smug
Przekonałam się, że przy myciu podłogi kolejność naprawdę ma znaczenie. Zanim naleję wodę do wiadra, dokładnie odkurzam pomieszczenie albo zamiatam większe zabrudzenia. Dzięki temu mop nie rozprowadza później po powierzchni włosów, piasku i okruszków.
Przy takim zestawie trzymam się kilku prostych zasad:
- zaczynam od miejsca najbardziej oddalonego od drzwi i stopniowo przesuwam się w stronę wyjścia,
- nakładkę odwirowuję mocniej przy panelach i parkiecie,
- nie zalewam podłogi wodą – dobrze odciśnięta mikrofibra zwykle wystarcza do bieżącego sprzątania,
- po skończonej pracy opróżniam wiadro i zostawiam je do całkowitego wyschnięcia.
Warto również zadbać o samą głowicę mopa. Producent zaleca prać ją w worku do prania w temperaturze maksymalnie 30°C. To drobiazg, ale regularne czyszczenie nakładki ma znaczenie: brudna mikrofibra zamiast zbierać zabrudzenia może zacząć rozprowadzać je po podłodze. Przy częstym jesiennym mopowaniu taka prosta rutyna jest dla mnie ważniejsza niż dolewanie kolejnych porcji detergentu.

Obserwuj nas na Google







