W ostatnim czasie coraz częściej rozglądam się za niewielkimi meblami, które pomagają wykorzystać wolne kąty w mieszkaniu. Nie szukam jednak typowych, prostych szafek, bo lubię, gdy nawet praktyczna rzecz ma w sobie coś charakterystycznego. Podczas ostatnich zakupów w Action trafiłam na nowość, przy której zatrzymałam się na dłużej. Od razu zaczęłam się zastanawiać, gdzie mogłabym ją postawić. Pomysłów znalazło się co najmniej kilka.

Weszłam po drobiazgi do mieszkania. Komoda z Action zatrzymała mnie na dłużej

Do Action wybrałam się po kilka drobnych dekoracji do mieszkania i właściwie nie planowałam oglądać większych rzeczy. Jak zwykle skończyło się jednak na przejściu przez niemal wszystkie alejki i właśnie wtedy moją uwagę zwróciła niewielka komoda. Najpierw zainteresowała mnie jej praktyczna strona. Ma 70 cm szerokości, 36 cm głębokości i 70 cm wysokości, więc nie jest wielkim, masywnym meblem.

Zobacz także:

Mimo stosunkowo kompaktowych wymiarów oferuje trzy oddzielne i całkiem pojemne szuflady. To dobre rozwiązanie, bo zamiast jednej dużej przestrzeni wolę od razu posegregować przechowywane rzeczy. W szufladach można schować chociażby akcesoria, dokumenty, tekstylia czy inne drobiazgi, które zwykle nie mają swojego stałego miejsca. Każda z nich ma nośność do 3 kg, a górną część komody można obciążyć maksymalnie do 5 kg.

Najbardziej zaskoczyła mnie jednak cena. Komoda z Action kosztuje 129 zł, a jak na tak porządny i efektowny mebel to naprawdę niewiele. Mam wrażenie, że gdybym znalazła podobną w typowym sklepie z wyposażeniem wnętrz, mogłabym zapłacić za nią nawet trzy razy więcej. Tutaj cena jest na tyle przystępna, że sama dwa razy sprawdziłam, czy na pewno dobrze ją przeczytałam.

Drewniana komoda wygląda jak mebel z historią. Kojarzy mi się z perełką z targu staroci

W wyglądzie tej komody najbardziej podoba mi się to, że nie próbuje być idealnie gładkim i minimalistycznym meblem. Ma ciepłe, brązowe wybarwienie, które od razu przywodzi mi na myśl wyposażenie wnętrz sprzed kilku dekad. Fronty zdobią wąskie pionowe listewki, a całość uzupełniają niewielkie złote uchwyty. Komoda stoi też na czterech smukłych nóżkach, dzięki którym jej bryła wydaje się lżejsza.

fot. action.com

Wszystkie te elementy razem dają efekt mebla, na który równie dobrze można byłoby trafić podczas weekendowego spaceru po targu staroci. Nie jest to oczywiście prawdziwy antyk, ale zdecydowanie czerpie z estetyki starszych mebli. Szczególnie charakterystyczne jest dla mnie zestawienie ciepłego odcienia drewna ze złotymi detalami. Zamiast bardzo ozdobnej formy mamy tutaj prostą bryłę, a klimat retro tworzą drobniejsze elementy. To właśnie one sprawiają, że mebel ma więcej charakteru niż klasyczna gładka komoda.

Jysk też kusi pięknymi meblami. Tylko spójrz na ten stolik z wyprzedaży: Mam mikrosalon, a ten dębowy stolik wpasował się jak na wymiar. To mój najlepszy łup z wyprzedaży Jysk

Komoda do salonu ma wyraźny charakter retro. Pasuje nie tylko do wnętrz vintage

Najbardziej oczywistym kierunkiem dla takiego mebla jest styl vintage. Ciepłe drewno, smukłe nóżki i niewielkie złote uchwyty dobrze współgrają z przedmiotami inspirowanymi wyposażeniem mieszkań z poprzednich dekad. Drewniana komoda pasuje również do aranżacji retro, szczególnie jeśli pojawiają się w nich musztardowe, oliwkowe, bordowe czy czekoladowe akcenty.

Widzę ją także we wnętrzach mid-century modern. Prosta bryła na nóżkach, naturalnie wyglądające wybarwienie i oszczędne detale dobrze wpisują się w charakter tego stylu. Ciekawy efekt może dać również aranżacja eklektyczna, w której celowo łączy się elementy pochodzące z różnych estetyk i epok. Nie skreślałabym też boho – szczególnie jego bardziej stonowanej odmiany, z drewnem, plecionkami i ciepłą paletą kolorów. Nawet w nowoczesnym wnętrzu taka komoda może zadziałać jako kontrast dla jasnych kolorów i bardzo prostych form. Nie trzeba więc urządzać całego mieszkania w klimacie retro, żeby wykorzystać jej charakterystyczny wygląd.