Końcówka lata w ogrodzie wcale nie oznacza, że pozostaje mi już tylko sprzątanie rabat i czekanie na kolejny sezon. Wręcz przeciwnie – właśnie teraz mogę wykonać kilka prac, za które podziękuję sobie w następnych latach. Jedna z nich pozwala mi przy okazji zaoszczędzić na kupowaniu kolejnych sadzonek. Wystarczy dobrze wybrać moment i wykorzystać roślinę, która już od kilku lat rośnie na rabacie. Jest jednak pewien szczegół, którego szczególnie pilnuję, bo może zadecydować o późniejszym kwitnieniu.
Piwonie mogę mieć zupełnie za darmo. Pod koniec sierpnia dzielę jedną kępę na kilka
Przełom sierpnia i września to bardzo dobry moment na dzielenie piwonii zielnych. Rośliny zakończyły już kwitnienie, a do zimy zostało jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby ich korzenie rozpoczęły regenerację i zadomowiły się w nowym miejscu. Nie dzielę jednak każdej piwonii, którą mam w ogrodzie. Wybieram przede wszystkim starszą, kilkuletnią, zdrową i mocno rozrośniętą kępę. Jeśli roślina dobrze rośnie, obficie kwitnie i nie wymaga przeniesienia, nie ma potrzeby niepotrzebnie jej ruszać.
Zobacz także:
Największą zaletą tego zabiegu jest dla mnie możliwość powiększenia rabaty praktycznie za darmo. Zamiast kupować kolejne sadzonki, mogę podzielić jedną dużą karpę na kilka części i każdą posadzić osobno. Trzeba jedynie uzbroić się w cierpliwość. Świeżo podzielone piwonie potrzebują czasu na ukorzenienie i rozbudowanie silnej kępy, dlatego w pierwszym sezonie ich kwitnienie może być jeszcze skromne.
Najpierw wykopuję całą karpę. Tak dzielę ją na nowe sadzonki
fot: Krzysztof/AdobeStock
Pracę zaczynam od skrócenia części nadziemnej, pozostawiając fragmenty pędów. Następnie ostrożnie wykopuję karpę, zaczynając w pewnej odległości od jej środka. Piwonie mają grube, mięsiste korzenie, dlatego nie wbijam szpadla tuż przy roślinie. Po wyjęciu karpy delikatnie usuwam nadmiar ziemi, aby dobrze widzieć zarówno system korzeniowy, jak i pąki odnawiające, nazywane oczkami.
Dopiero wtedy dzielę karpę ostrym i wcześniej zdezynfekowanym narzędziem. Staram się, aby każda nowa część miała zdrowe korzenie oraz około 3–5 dobrze wykształconych pąków. Fragmenty zgniłe, chore albo wyraźnie uszkodzone usuwam. Nowe sadzonki przenoszę na słoneczne i przewiewne stanowisko, na którym po deszczu nie stoi woda. Najlepiej przygotować dla nich żyzną, przepuszczalną i umiarkowanie wilgotną ziemię. W ten sposób z jednej dorodnej rośliny mogę z czasem stworzyć kilka osobnych kęp.
Trzymam się „zasady 3 cm”. Jeden błąd może odbić się na kwitnieniu
Przy sadzeniu nowych części najważniejsza jest dla mnie prosta „zasada 3 cm”. Piwonii zielnych nie umieszczam głęboko w ziemi. Pąki odnawiające powinny znaleźć się płytko, mniej więcej 3–5 cm pod powierzchnią podłoża. Trzy centymetry traktuję więc jako łatwy do zapamiętania punkt odniesienia, dzięki któremu nie zakopuję oczek zbyt głęboko.
Czytaj także: Ludzie wyrzucają na kompost i myślą, że to śmieci. Ja kładę pod hortensje i kwitną jak szalone, a chwasty nie rosną
To ważne, ponieważ zbyt głębokie sadzenie może później ograniczać kwitnienie. Roślina może wyglądać zdrowo, wypuszczać mnóstwo liści, a mimo to tworzyć niewiele kwiatów lub przez dłuższy czas nie kwitnąć. Dlatego podczas przesadzania bardziej pilnuję położenia oczek niż tego, aby korzenie znalazły się jak najgłębiej. Na koniec zasypuję je ziemią, delikatnie dociskam podłoże i porządnie podlewam. Na spektakularny efekt trzeba czasem poczekać kilka sezonów, ale cierpliwość się opłaca – jedna stara kępa może dać początek kilku nowym piwoniom.

Obserwuj nas na Google







