Wyjazdy do sanatorium z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością. Trudno się dziwić takiemu trendowi, ponieważ są one dla seniorów realną szansą na zadbanie o zdrowie oraz odetchnięcie od codziennych spraw. Jednak mimo rosnącej popularności uzdrowisk, wiele osób wciąż nie ma pojęcia o przysługującej uldze, dzięki której można uzyskać naprawdę sporo pieniędzy. Sama dowiedziałam się o niej kilka lat temu i od razu dałam znać mojej mamie emerytce. Dzięki temu wyciąga ona nawet 600 zł po pobycie w sanatorium od państwa.
Dlaczego warto jechać do sanatorium? To nie tylko okazja do zadbania o zdrowie
Choć wyjazdy do sanatorium są niezwykle popularne wśród polskich seniorów, wiele osób wciąż waha się przed podjęciem decyzji o pierwszym turnusie. A szkoda, ponieważ jest to doskonała inwestycja nie tylko w zdrowie i dobre samopoczucie. Oferty sanatoryjne oferują bowiem o wiele więcej. Chodzi przede wszystkim o zmianę klimatu i naładowanie baterii w otoczeniu natury, zwiedzanie nowych miejsc za niewielkie pieniądze w przypadku turnusów realizowanych przez NFZ, a także możliwość zawarcia nowych znajomości.
Zobacz także:
Doskonale pamiętam, że moja mama emerytka długo nie chciała wybrać się na swój pierwszy turnus, a teraz nie wyobraża sobie roku bez takiej wycieczki. Ponadto, jakiś czas temu znalazłyśmy sposób, by mogła dostać zwrot nawet 600 zł za pobyt. Mam wrażenie, że wiele osób wciąż nie wie, że również ma taką możliwość.
Ulga rehabilitacyjna pozwala odzyskać mojej mamie emerytce nawet 600 zł za pobyt w sanatorium. Wystarczy spełnić te warunki
Choć moja mama przez długi czas jeździła do sanatorium, to dopiero niedawno odkryłyśmy sposób, jak odzyskać pieniądze za pobyt. Chodzi o tak zwaną ulgę rehabilitacyjną, czyli jedno z rozwiązań podatkowych, które mają pomóc osobom ponoszącym koszty związane z leczeniem i codziennym funkcjonowaniem. W praktyce oznacza to, że seniorzy mogą odliczyć koszty pobytu w sanatorium, w zakładzie lecznictwa uzdrowiskowego lub w zakładzie rehabilitacji leczniczej od podatku.
Aby jednak było to możliwe, należy spełnić 2 podstawowe warunki. Przede wszystkim:
- osoba musi posiadać orzeczenie o niepełnosprawności lub utrzymywać osobę z niepełnosprawnością,
- jeśli odlicza się wydatki na utrzymywaną osobę z niepełnosprawnością, np. współmałżonka, dzieci, rodziców, rodzeństwo itp., jej dochód roczny nie może przekraczać określonego limitu na dany rok (bez zasiłku pielęgnacyjnego oraz dodatku pielęgnacyjnego).
W przypadku mojej mamy, której roczna emerytura wynosi około 35 000 zł, a wydatki związane z pobytem w sanatorium około 5000/6000 zł, zwrot wynosi 600 zł. W przypadku, gdy senior wybierze prywatny turnus, kwota do odzyskania może być jeszcze większa.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Należy pamiętać, że wydatki poniesione w związku z pobytem osoby w sanatorium można odliczyć wyłącznie w przypadku, gdy zostały opłacone z własnej kieszeni. Jeśli część kosztów była sfinansowana przez NFZ lub inne instytucje, np. PFRON czy fundusze socjalne, można odliczyć wyłącznie różnicę.
Jakie dokumenty należy zgromadzić? Bez nich nie skorzystasz z ulgi rehabilitacyjnej za pobyt w sanatorium
Aby koszty poniesione z własnej kieszeni w związku z pobytem w sanatorium lub placówce uzdrowiskowej mogły zostać zwrócone przez Urząd Skarbowy prosto na konto, należy je odpowiednio udokumentować.
Właśnie dlatego tak istotne jest kolekcjonowanie wszystkich dowodów potwierdzających poniesione w związku z wyjazdem opłaty. Chodzi przede wszystkim o rachunki, faktury, dowody wpłat i wypłat, a także potwierdzenia przelewów bankowych. Na wszystkich tych dokumentach musi być dokładnie wskazane, kto jest płatnikiem, kiedy opłata została uiszczona, komu, w jakiej wysokości oraz za jakie usługi i dobra dokładnie.
Ten artykuł również może cię zainteresować: 500 zł dla emeryta, a później jeszcze podwyżka z automatu. Jest 1 warunek
Tylko w taki sposób można odzyskać pieniądze. Pamiętaj także, aby dokumenty te mieć w gotowości nie tylko w przypadku składania zeznania podatkowego, ale również w późniejszym czasie w razie kontroli z urzędu.

Obserwuj nas na Google







