Nie przepadam za bardzo nowoczesnymi, perfekcyjnie przyciętymi ogrodami, w których wszystko wygląda niemal identycznie. Zdecydowanie bliżej mi do swobodnych aranżacji z klimatem, dlatego gdy wpadła mi w oko ta dekoracja, od razu pomyślałam, że będzie idealnie pasować do mojego ogródka. Po kilku wieczorach wiem jedno – czasem niewielki detal potrafi całkowicie zmienić odbiór przestrzeni.
Za 25 zł trudno o lepszy efekt. To dlatego od razu kupiłam pięć sztuk
Kiedy szukałam oświetlenia do ścieżki prowadzącej przez ogród, zależało mi na czymś, co nie będzie wyglądało zbyt technicznie. Klasyczne słupki LED zupełnie do mnie nie przemawiają, dlatego od razu zwróciłam uwagę na tę wiszącą latarenkę solarną z Action. Ma 79 cm wysokości, czarny kolor i formę niewielkiego lampionu zawieszonego na ozdobnym pałąku. Wystarczy wbić ją w ziemię i gotowe – bez kabli, bez podłączania do prądu i bez skomplikowanego montażu.
Zobacz także:
fot: action.com
Najbardziej zaskoczyła mnie cena. Za jedną sztukę zapłaciłam 24,99 zł, dlatego zamiast kupować jedną na próbę, od razu wzięłam pięć. Ustawiłam je wzdłuż ogrodowej ścieżki i szybko okazało się, że właśnie taki układ wygląda najlepiej. Lampiony tworzą spójną linię światła, a ponieważ są zawieszone, delikatnie poruszają się przy silniejszym podmuchu wiatru. To drobiazg, ale właśnie takie szczegóły sprawiają, że ogród wydaje się bardziej naturalny i przytulny.
Wisząca latarenka solarna skradła moje serce. Właśnie takich dodatków brakuje w ogrodach
Od dawna podoba mi się styl whimsy garden, czyli ogród, który wygląda trochę tak, jakby powstawał przez lata. Nie jest idealnie równy ani przesadnie uporządkowany. Zamiast geometrycznych rabat są kwitnące byliny, stare donice, ozdobne latarenki, zioła, polne kwiaty i dekoracje, które mają swój charakter. To miejsce, w którym liczy się atmosfera bardziej niż perfekcja.
Właśnie dlatego ta wisząca latarenka solarna tak dobrze wpisuje się w taki sposób urządzania ogrodu. Nie wygląda nowocześnie ani surowo, tylko przypomina niewielki lampion, który mógłby zawisnąć przy starym domku na wsi. Wieczorem daje ciepłe, białe światło, dzięki czemu nie dominuje przestrzeni, ale subtelnie ją podkreśla.
Jeśli ktoś chce uzyskać podobny efekt, warto ustawiać takie lampiony grupami zamiast pojedynczo. Świetnie wyglądają przy ścieżkach, rabatach z lawendą, różami czy hortensjami. Równie dobrze sprawdzą się obok drewnianej ławki albo przy wejściu na taras. Nawet niewielki ogródek dzięki kilku takim punktom światła staje się bardziej przyjemny po zmroku.
Z kolei na balkonie przyda się to: Wyhaczyłam w Sinsay najtańszy sposób na metamorfozę balkonu. Ażurek na podłodze wygląda zjawiskowo, a tylko 4 zł/szt
Wieczorem dzieje się cała magia. Ten prosty trik sprawia, że ogród wygląda zupełnie inaczej
Poza wyglądem przekonała mnie także wygoda. Lampion działa na energię słoneczną, więc w ciągu dnia ładuje się sam, a po zmroku automatycznie się włącza. Nie trzeba prowadzić instalacji elektrycznej ani pamiętać o codziennym uruchamianiu oświetlenia. To rozwiązanie szczególnie praktyczne wtedy, gdy chcemy jedynie delikatnie rozświetlić ogród i stworzyć przyjemny nastrój.
Choć źródło światła ma 5 lumenów, nie traktowałabym go jako lampy, która oświetli całą posesję. To raczej dekoracyjne światło akcentowe. W praktyce właśnie taki efekt sprawdza się najlepiej – subtelnie zaznacza ścieżkę, podkreśla rośliny i sprawia, że wieczorem ogród wygląda przytulniej. Dodatkowym plusem jest technologia LED, która dobrze współgra z zasilaniem solarnym i nie wymaga wymiany tradycyjnych żarówek.
Jeśli planujesz niewielką metamorfozę ogrodu przed sezonem, wcale nie musisz zaczynać od kosztownych zmian. Czasem wystarczy kilka dobrze dobranych dodatków i odpowiednio rozmieszczone światło. U mnie pięć takich latarenek wystarczyło, by zwykła ścieżka zyskała zupełnie nowy charakter. To prosty sposób na stworzenie miejsca, do którego po prostu chce się wyjść wieczorem z kubkiem herbaty i na chwilę zwolnić.

Obserwuj nas na Google






