Gdy tylko na dworze robi się odrobinę cieplej, to ciężkie, mocno otulające perfumy idą w odstawkę. Chętniej sięgamy po świeże, lekkie zapachy, które nie przytłaczają nas podczas upałów. Oczywiście największą popularnością cieszą się luksusowe kompozycje, które słyną głównie z niesamowitej trwałości. Jednak nie da się ukryć, że ich wysokie ceny pozostawiają wiele do życzenia i nie każdy może sobie pozwolić na taki zakup. Dlatego wiele kobiet stawia na tańsze odpowiedniki. Ja uwielbiam je testować i cały czas szukam jakichś nowych perełek. Ostatnio w oko wpadł mi zapach z Hebe.
Perfumy Armani Si to klasyk nad klasykami. Eleganckie i subtelne, ale mega drogie
Wśród najpopularniejszych perfum luksusowych marek zdecydowanie można wyróżnić Armani Si. To klasyk nad klasykami. Zapach ten ma, miało bądź chce mieć w swojej kolekcji większość kobiet. Jest to przepiękna, wiosenno-letnia kompozycja, wzbogacona odrobiną cięższych nut, które nadają jej wyrafinowanego charakteru.
Zobacz także:
Już po pierwszym psiknięciu wyczuwalne są nuty czarnej porzeczki, które nadają zapachowi soczystości i delikatnie owocowej słodyczy. Nie jest ona jednak przesadzona, a lekka i energetyzująca. Po chwili dołącza do niej kwiatowy bukiet składający się z róży i frezji, dzięki któremu perfumy stają się niezwykle kobiece i romantyczne. Bazę tworzą drewno, piżmo i paczula. To właśnie one odpowiadają za głębię i trwałość kompozycji.
Całość jest doskonale zbalansowana. Świeża i owocowa na początku, delikatnie kwiatowa w sercu oraz ciepła i otulająca na finiszu. To zapach, który nie przytłacza, ale zostawia po sobie elegancki ogon. Idealnie sprawdza się zarówno na co dzień, jak i na większe wyjścia.
Perfumy Armani Si dostałam w prezencie i od razu po psiknięciu wiedziałam skąd wynika ten zachwyt. Zapach jest wręcz obłędny. Jednak, gdy wypsikałam je do zera i zerknęłam na cenę w Douglas, to zdecydowanie ostudziła ona mój zapał do kolejnego zakupu. Za flakonik o pojemności 100 ml trzeba zapłacić aż 825 zł. Co prawda, teraz perfumy te są na wyprzedaży i kosztują 507 zł, ale uważam, że to nadal dość wysoka kwota. Na szczęście niedawno wpadł mi w ręce świetny zapach o podobnych nutach.
fot. douglas.pl
Perfumy z Hebe zastąpiły mi luksusowy zapach. Kosztują grosze, a urzekają
Tych perfum z Hebe nawet nie musiałam wąchać, aby od razu skojarzyć je z kultowym zapachem Armani Si. Wystarczyło, że zerknęłam na opakowanie stojące na sklepowej półce. Są to perfumy La Rive In Woman zamknięte w podłużnym flakoniku o jasnobeżowym wykończeniu. Może nie jest ono aż tak eleganckie i wyrafinowane, jak w przypadku luksusowego flakonika, ale na pierwszy rzut oka od razu widać inspirację.
Zszokuje cię również ta różnica cen: To żaden zamiennik. Action sprzedaje hit z Sephory 5x taniej. Już nie przepłacam
Gdy sięgnęłam po tester i psiknęłam tymi perfumami, to doznałam prawdziwego szoku. Pachniały one niemal identycznie. Oczywiście można dostrzec w kompozycji drobne różnice, jednak finalny zapach jest bardzo zbliżony. Perfumy La Rive In Woman na samym początku urzekają nas nutami czarnej porzeczki, a po chwili dołącza do nich róża i frezja, tak jak w przypadku Armani Si. Zmiany zaszły tu jednak w bazie. W perfumach z Hebe tak samo wyczujemy akordy drzewne i paczulę, ale zabrakło tu piżma. Zamiast niego postawiono na słodką wanilię i ambroksam.
fot. hebe.pl
Największe zaskoczenie kryło się jednak w cenie. Perfumy z Hebe kosztują tylko 27,99 zł za flakonik o pojemności 100 ml. W dodatku teraz znajdują się na wyprzedaży i można dorwać je za 24,99 zł. Niewiele myśląc, szybko wpakowałam je do koszyka i tak oto zdobyłam nowego letniego ulubieńca. Na drugi dzień od razu spryskałam się tymi perfumami, gdy szłam na spotkanie z siostrą. Najśmieszniejsze było to, że gdy tylko się z nią zobaczyłam, to od razu zapytała, czy w końcu kupiłam sobie ponownie perfumy Armani Si, a to były perfumy z Hebe.

Obserwuj nas na Google







