Zimą mam jeden problem z ubieraniem. Chcę, żeby było mi ciepło, ale nie lubię czuć się jak cebulka owinięta kilkoma swetrami. Szczególnie podczas dłuższego spaceru szybko okazuje się, że grubo nie zawsze oznacza wygodnie. Znacznie lepiej sprawdza mi się rozsądne układanie warstw, zaczynając od tej, która znajduje się najbliżej skóry.

Bielizna termoaktywna działa najlepiej blisko ciała. Ta koszulka z Decathlonu jest cienka i bezszwowa

Mowa o damskiej koszulce termoaktywnej Wedze BL 500 Seamless z Decathlonu. Kosztuje 69,99 zł i została pomyślana przede wszystkim jako pierwsza warstwa na chłodne dni. Ma długie rękawy, okrągły dekolt i obcisły krój. Mnie spodobał się też jasny, delikatny kolor. Dzięki temu koszulka wygląda zwyczajnie i spokojnie, więc nie mam poczucia, że zakładam typowo sportowy strój.

Zobacz także:

Najważniejsze jest jednak to, czego na pierwszy rzut oka prawie nie widać. To konstrukcja Seamless, czyli z ograniczoną liczbą szwów. Przy ubraniu noszonym bezpośrednio przy ciele ma to spore znaczenie. Mniej szwów oznacza mniej miejsc, które mogą uwierać lub drażnić skórę podczas ruchu. Producent podaje również 5 proc. elastanu, dzięki czemu materiał może dopasowywać się do sylwetki i nie powinien ograniczać swobody.

fot: decathlon.pl

Koszulka wykonana jest przede wszystkim z poliamidu. Materiał ma gramaturę 175 g na m², więc pozostaje stosunkowo cienki. W moim przypadku właśnie takie rozwiązanie ma największy sens. Mogę założyć koszulkę pod bluzę, polar czy sweter, a później kurtkę i nadal swobodnie się ruszać. Nie robi się przy tym niepotrzebna gruba warstwa pod pachami i na rękawach.

Koszulka termoaktywna nie ogrzewa jak kaloryfer. Jej zadaniem jest pomóc utrzymać komfort podczas ruchu

Warto wyjaśnić jedną rzecz, bo nazwa „termoaktywna” może być trochę myląca. Takie ubranie samo z siebie nie produkuje ciepła. Jego zadaniem jest stworzenie wygodnej warstwy przy skórze oraz sprawniejsze radzenie sobie z wilgocią podczas aktywności. Model z Decathlonu ma odprowadzać wilgoć i szybko schnąć, a jednocześnie zapewniać ciepło podczas chłodniejszych dni.

Co ważne, koszulka termoaktywna wcale nie jest ubraniem zarezerwowanym dla narciarzy czy osób, które regularnie trenują. Ja widzę dla niej znacznie więcej zastosowań. Można założyć ją na dłuższy spacer w chłodny dzień, spokojną wycieczkę w góry, zimowe zwiedzanie albo po prostu wtedy, gdy wiemy, że spędzimy kilka godzin na dworze. Przyda się też osobom, które łatwo marzną i nie chcą za każdym razem wkładać pod kurtkę dwóch grubych swetrów. W takich sytuacjach cienka warstwa blisko ciała jest po prostu wygodna, zwłaszcza że nie ogranicza ruchów i nie zajmuje wiele miejsca pod ubraniem.

To szczególnie przydatne, kiedy spaceruję szybkim krokiem, jestem w górach albo spędzam kilka godzin na stoku. W grubym bawełnianym podkoszulku można się spocić, a wilgotna tkanina przy skórze szybko staje się nieprzyjemna. Właśnie dlatego bieliznę termoaktywną zakłada się jako pierwszą warstwę, możliwie blisko ciała.

Koszulkę można założyć pod taką kurteczkę: Niby pikówka, a nie wyglądam jak bezkształtna kulka. Czekoladowa kurtka z Sinsay podkreśla talię i grzeje jak trzeba, cena jak za bluzę

Dobra pielęgnacja bielizny termoaktywnej jest naprawdę prosta. Jednego błędu przy praniu lepiej jednak nie popełniać

Przy odzieży sportowej zawsze zaglądam na metkę, bo szkoda zniszczyć funkcjonalny materiał zbyt wysoką temperaturą. W przypadku tej koszulki sprawa jest dość prosta. Można ją prać w pralce w maksymalnej temperaturze 30 stopni, korzystając ze standardowego programu.
Nie należy jej prasować ani suszyć w suszarce bębnowej. Producent wyklucza również wybielanie i czyszczenie na sucho. Po praniu najlepiej więc pozwolić koszulce wyschnąć w zwykły sposób. Ponieważ materiał ma szybko schnąć, nie powinno to być szczególnie kłopotliwe.

Zwróciłabym też uwagę na odpowiednie dopasowanie rozmiaru. Bielizna termoaktywna powinna przylegać do sylwetki, bo właśnie wtedy może dobrze spełniać swoją funkcję, ale nie powinna powodować dyskomfortu. Decathlon zaleca w tym modelu wybór standardowego rozmiaru.

Za 69,99 zł dostajemy więc nie kolejną grubą zimową bluzkę, ale praktyczną bazę do ubierania się warstwowo. I chyba właśnie to najbardziej mnie do niej przekonuje. Pod swetrem niemal znika, nie dodaje niepotrzebnej objętości, a podczas ruchu pomaga zachować komfort. Dla osób, które zimą najchętniej zabrałyby na spacer koc, taka „druga skóra” może się okazać znacznie praktyczniejsza niż dokładanie następnego grubego swetra.