Jesienią mam jeden podstawowy problem z okryciami wierzchnimi: rano marznę, po południu jest mi za ciepło, a klasyczny płaszcz nie zawsze pasuje do bardziej codziennych zestawów. Dlatego długa pikowana kamizelka z Lidla od razu przyciągnęła moją uwagę. Kosztuje tylko 39,99 zł, sięga wyraźnie poniżej bioder, ma kaptur i lekkie ocieplenie, a do tego materiał z hydrofobowym wykończeniem, które odpycha wilgoć. To właśnie taki fason najchętniej narzuciłabym na grubszy sweter, bluzę czy dzianinową sukienkę podczas pierwszych chłodnych dni. Co ciekawe, klientki też ją doceniły – model ma ocenę 4,8/5 na podstawie 51 opinii, a według informacji sklepu poleca go 100 proc. oceniających.

Długi fason otula tam, gdzie krótka kamizelka już nie daje rady. Na kapryśną jesień ma też kaptur i lekkie ocieplenie

Pierwsze, co spodobało mi się w tym modelu, to długość. Klasyczne pikowane kamizelki często kończą się w okolicy bioder i choć świetnie wyglądają, podczas chłodniejszego poranka szybko zaczynam żałować, że nie wybrałam jednak kurtki. ESMARA z Lidla poszła w zupełnie inną stronę. Kamizelka jest długa, dzięki czemu osłania większą część sylwetki, a jednocześnie pozostawia ręce całkowicie swobodne. To dla mnie jeden z najlepszych kompromisów na przełom lata i jesieni, kiedy na zimową kurtkę zdecydowanie za wcześnie, ale wyjście w samym swetrze przestaje być przyjemne.

Zobacz także:

W środku znajduje się lekkie wypełnienie, a pikowania pomagają utrzymać je równomiernie rozłożone. Do tego dochodzi wysoki kołnierz przechodzący w kaptur ze sznurkiem. I właśnie ten detal doceniłabym przy pierwszym mocniejszym jesiennym wietrze. Trzeba przy tym zaznaczyć, że Lidl opisuje kamizelkę jako lekką, wodoodporną warstwę, a zastosowane wykończenie BIONIC-FINISH ECO ma właściwości hydrofobowe i pomaga odpychać wilgoć. 

fot. lidl.pl

Za 39,99 zł dostałam więcej praktycznych detali, niż się spodziewałam. Dwukierunkowy suwak i boczne rozpięcia robią różnicę na co dzień

Długa kamizelka może wyglądać świetnie na zdjęciu, ale jeśli jest źle zaprojektowana, pierwsze schody zaczynają się przy wsiadaniu do samochodu albo siadaniu na ławce. W tym modelu pomyślano o dwóch rozwiązaniach, które bardzo lubię. Pierwszym jest dwukierunkowy zamek. Można rozpiąć kamizelkę od dołu, dzięki czemu podczas siedzenia materiał nie musi zbierać się na wysokości brzucha i bioder. Drugim są boczne rozcięcia zapinane na zatrzaski. Kiedy potrzebuję większej swobody kroku, mogę je rozpiąć i nie czuję się jak w długim, sztywnym pokrowcu. Są też wpuszczane kieszenie, czyli absolutna podstawa podczas jesiennych spacerów. Telefon, klucze czy po prostu zmarznięte dłonie wreszcie mają swoje miejsce.

Chcesz więcej modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Ani kurtka, ani sweter. To cacko z Lidla to ideał na pierwsze chłody. Pasuje do każdej stylówki, a tylko 4 dyszki

Na uwagę zasługuje również osłona podbródka przy zamku, bo to mały detal, o którym zazwyczaj przypominam sobie dopiero wtedy, gdy go brakuje. Materiał wierzchni wykonano w 100 proc. z poliestru pochodzącego z recyklingu, a model ma certyfikaty GRS oraz OEKO-TEX STANDARD 100. Do wyboru są dwa najbardziej uniwersalne kolory – beż i czerń – oraz rozmiary od XS (32/34) do L (44/46). 

Beżowa wygląda jak jesienny klasyk z droższej sieciówki. Założyłabym ją do jeansów, legginsów, a nawet dzianinowej sukienki

Za 39,99 zł mogłabym przymknąć oko na przeciętny wygląd, gdyby kamizelka była po prostu praktyczna. Tutaj jednak nie muszę. Beżowa wersja szczególnie trafia w mój gust, bo ma spokojny, piaskowy odcień i duże poziome pikowania. Czarne sznurki przy kapturze przełamują jasną kolorystykę i sprawiają, że całość wygląda trochę bardziej sportowo. Właśnie dlatego nie traktowałabym jej wyłącznie jako ubrania na spacer z psem czy szybkie zakupy. Widzę ją w bardzo prostym jesiennym zestawie: kremowy golf, granatowe jeansy z prostą nogawką, karmelowe botki i duża torba. Równie dobrze można pójść w bardziej sportową stronę i połączyć kamizelkę z legginsami, bluzą oraz sneakersami.

Ja wykorzystam ją też do dzianinowej sukienki midi i kozaków. Dzięki temu, że sama kamizelka jest długa, proporcje nie wyglądają przypadkowo. Czarna wersja będzie z kolei dobrym wyborem, jeśli zależy ci przede wszystkim na praktyczności i chcesz mieć okrycie, które bez zastanawiania założysz do większości rzeczy w szafie. Przy obu wariantach podoba mi się jeszcze jedna rzecz: brak rękawów pozwala wyeksponować to, co mamy pod spodem. Gruby sweter z warkoczowym splotem, bluza w kontrastowym kolorze czy pasiasty golf mogą stać się częścią całej stylizacji, zamiast znikać pod płaszczem.

Nie zastąpi płaszcza podczas listopadowych chłodów, ale wcześniej może nie schodzić z wieszaka. Ocena 4,8/5 tylko podkręca moje zainteresowanie

Nie będę udawać, że pikowana kamizelka za 39,99 zł rozwiąże problem jesiennej garderoby od września aż do pierwszych mrozów. Nie ma rękawów, więc przy niskiej temperaturze klasyczna kurtka czy wełniany płaszcz nadal będą miały przewagę. Ale na tę najbardziej kapryśną część jesieni taki model wydaje mi się wyjątkowo praktyczny. Mogę regulować ilość warstw znajdujących się pod spodem, a gdy zrobi się cieplej, nie ugotuję się tak szybko jak w pełnej pikowanej kurtce. Kiedy zacznie wiać, mam dłuższy krój i kaptur, a przy lekkiej wilgoci przydaje się hydrofobowe wykończenie materiału.

Do tego dochodzi cena, która jest chyba najmocniejszym argumentem. 39,99 zł za długą kamizelkę z kapturem, dwukierunkowym zamkiem, kieszeniami i bocznymi rozcięciami brzmi jak jeden z tych zakupów, które warto rozważyć jeszcze przed pierwszym prawdziwym ochłodzeniem.