Gdy temperatura zaczyna spadać, samo założenie grubszej kurtki nie zawsze rozwiązuje problem. Szczególnie dobrze wiem to po dłuższych spacerach, kiedy chłód szybko daje o sobie znać. Zamiast dokładać kolejne ciężkie ubrania, wolę pomyśleć o tym, co mam najbliżej ciała. Dobrze dobrana pierwsza warstwa pozwala ubrać się cieplej, a jednocześnie nie zmienia całej zimowej garderoby. W tym sezonie właśnie na takie rozwiązanie postanowiłam postawić.
Termoaktywny komplet z Action znalazłam zupełnie przypadkiem. Za koszulkę i spodnie zapłaciłam naprawdę niewiele
Nie spodziewałam się, że podczas zwykłych zakupów w Action znajdę ubrania termoaktywne. Na półce wypatrzyłam osobno koszulkę oraz spodnie i od razu pomyślałam, że razem stworzą praktyczny komplet na zimę.
Zobacz także:
Najpierw zwróciłam uwagę na koszulkę termoaktywną z długim rękawem. Ma prosty, przylegający do ciała krój oraz klasyczny okrągły dekolt. Nie ma zbędnych ozdób ani dodatkowych elementów, więc dobrze nadaje się do noszenia jako pierwsza warstwa. Action opisuje ją jako ciepłą, komfortową i wyjątkowo miękką. Mam nadzieję, że przekonam się o tym w pierwsze bardziej mroźne dni. Dostępne są rozmiary od S do XL.
fot. action.com
Do koszulki dobrałam spodnie termoaktywne. Mają prosty, mocno dopasowany krój i długie, wąskie nogawki. W pasie znajduje się szeroka, elastyczna guma, która dobrze dopasowuje się do ciała i nie uciska mnie w brzuch. Miałam już okazję je przymierzyć i są naprawdę komfortowe w noszeniu. Nic mnie nie uwiera, a spodnie dobrze trzymają się na swoim miejscu. Są dostępne w rozmiarach od S do XL, a producent oznacza je jako termiczne.
fot. action.com
Najbardziej zaskoczyła mnie cena. Koszulka kosztowała 12,95 zł i dokładnie tyle samo zapłaciłam za spodnie. Cały termoaktywny komplet z Action wyszedł mnie więc 25,90 zł. Za dwie rzeczy, które mają służyć mi przez zimne miesiące, to naprawdę niewiele. Zwłaszcza że odzież termoaktywna potrafi kosztować znacznie więcej, szczególnie gdy kupujemy osobno górę i dół.
Czarny komplet termoaktywny na zimę schowam pod codziennymi ubraniami. Nie zamierzam nosić go solo
Obie części kompletu są czarne i akurat w przypadku ubrań, które mają stanowić bazę zimowego stroju, bardzo mi to odpowiada. Czerń jest neutralna, dlatego nie będę musiała zastanawiać się, czy termoaktywna warstwa będzie pasowała do rzeczy, które założę na nią.
Koszulki nie planuję nosić samodzielnie. Ma być pierwszą warstwą, na którą założę sweter, kardigan albo polar. Taki sposób najbardziej przyda mi się w naprawdę chłodne dni, gdy jedno grubsze ubranie okazuje się dla mnie niewystarczające. Koszulka ma prosty krój, więc łatwo będzie ukryć ją pod kolejnymi warstwami.
Podobnie zamierzam wykorzystać spodnie. Ich dopasowany krój sprawia, że mogę założyć na nie luźniejsze spodnie bez dokładania dużej objętości. Szczególnie dobrze widzę je pod jeansami wide leg, które często noszę. Sprawdzą mi się również pod spodniami flare. W obu przypadkach szersze nogawki zostawiają wystarczająco dużo miejsca na dodatkową warstwę.
Właśnie takiego zastosowania szukałam. Nie potrzebowałam kolejnego kompletu do chodzenia po domu ani stroju, który będzie grał główną rolę w stylizacji. Chciałam mieć prostą bazę, którą w zimny poranek założę jako pierwszą, a dopiero później dobiorę resztę ubrań. Czarny kolor tylko ułatwia mi zadanie.
Lidl też ma perełkę na jesień. Zobacz: Takiej koszuli szukałam od kilku sezonów. Niby elegancka, ale polarowa, więc grzeje. Tania, bo z Lidla
Ubrania termoaktywne mają konkretne zadanie podczas zimnych dni. Dlatego chciałam mieć taki komplet w swojej szafie
Na zakup takiego kompletu zdecydowałam się z prostego powodu. Jestem zmarzluchem i zimą często marznę nawet wtedy, gdy wydaje mi się, że ubrałam się naprawdę ciepło. Nie chciałam jednak ratować się kolejnymi grubymi warstwami, przez które później czuję się ciężko i mało swobodnie. Zależało mi na czymś lekkim, co pomoże mi lepiej zabezpieczyć się przed chłodem.
Właśnie do tego służy odzież termoaktywna. Została stworzona po to, aby nosić ją jako pierwszą warstwę. Jej ważnym zadaniem jest wspieranie komfortu cieplnego, ale na tym jej rola się nie kończy. Tego typu ubrania mogą również pomagać w odprowadzaniu wilgoci od skóry, co ma znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy dużo się ruszamy i zaczynamy się pocić. Zamiast pozostawać w mokrej od potu koszulce, odpowiednio dobrana odzież termoaktywna pomaga zachować większy komfort. Z tego powodu tak często sięgają po nią osoby uprawiające sport, chodzące po górach czy spędzające zimą sporo czasu na świeżym powietrzu.
Dla mnie najważniejszy jest jednak dodatkowy komfort podczas chłodnych dni. Taka cienka warstwa nie ma zastępować swetra czy kurtki, tylko uzupełniać zimowe ubranie. Właśnie dlatego chciałam mieć ją w szafie przed nadejściem pierwszych przymrozków. Liczę na to, że dzięki niej nie będę musiała od razu sięgać po najgrubsze ubrania, gdy temperatura zacznie mocno spadać.

Obserwuj nas na Google







