Brwi potrafią zrobić z twarzą zaskakująco dużo. Gdy są wyraźniejsze, oczy wydają się bardziej podkreślone, a cała twarz nabiera charakteru nawet bez pełnego makijażu. Sama najbardziej lubię taki efekt, kiedy właściwie nie widać, że cokolwiek zrobiłam. Zamiast więc codziennie poprawiać każdy włosek kredką, można wypróbować stary domowy sposób z czarną herbatą. Trzeba tylko pamiętać, że nie jest to zamiennik profesjonalnej koloryzacji, a efekt będzie subtelny i krótkotrwały.

Czarna herbata może delikatnie przyciemnić brwi. Sekret tkwi w mocnym naparze i cierpliwości

Czarna herbata kojarzy mi się przede wszystkim ze śniadaniem i dużym kubkiem stojącym obok kanapek. Okazuje się jednak, że można znaleźć dla niej również kosmetyczne zastosowanie. Mocny napar bywa wykorzystywany jako domowy sposób na optyczne przyciemnienie włosów. Czarna herbata zawiera garbniki, a także związki odpowiadające za jej ciemną barwę. W przypadku ciemnych włosów płukanki herbaciane mogą dawać tymczasowy efekt pogłębienia koloru, choć nie należy oczekiwać rezultatu porównywalnego z farbowaniem. 

Zobacz także:

Na podobnej zasadzie można spróbować zastosować mocny napar na brwiach. W moim przypadku największą zaletą takiego rozwiązania jest właśnie jego delikatność. Nie chodzi o to, żeby jasne brwi nagle stały się niemal czarne. Napar może raczej lekko podkreślić naturalny kolor włosków i sprawić, że będą wyglądały na bardziej zaznaczone. Rezultat zależy przy tym od wyjściowego koloru brwi i może być bardzo dyskretny. Na bardzo jasnych włoskach efekt wcale nie musi być taki, jakiego oczekujemy.

Nie jest to również metoda trwała. Herbata nie działa jak henna ani profesjonalna farba do brwi. Kolor stopniowo znika podczas mycia twarzy, dlatego taki zabieg trzeba powtarzać, gdy zależy nam na podtrzymaniu efektu. To raczej ciekawy domowy trik niż sposób na długotrwałą koloryzację.

Warto też zachować ostrożność, bo pracujemy bardzo blisko oczu. Napar musi być całkowicie wystudzony i nie powinien dostać się do oka. Przed pierwszym użyciem dobrze zrobić próbę na niewielkim fragmencie skóry, zwłaszcza przy skórze wrażliwej. Podobną ostrożność zaleca się przy stosowaniu czarnej herbaty na skórę i włosy.

Dwie łyżeczki czarnej herbaty wystarczą do przygotowania naparu. Nakładam go patyczkiem bez pośpiechu

fot: Fitra/AdobeStock

Przygotowanie takiego domowego sposobu jest naprawdę proste. Najważniejsze, żeby napar był mocny i całkowicie wystudzony przed nałożeniem go w okolice oczu. Ja robię to w kilku krokach:

  1. Wsypuję do filiżanki 2 łyżeczki czarnej herbaty liściastej.
  2. Zalewam ją niewielką ilością gorącej wody. Płynu nie powinno być zbyt dużo, bo zależy nam na mocnym, skoncentrowanym naparze.
  3. Zostawiam herbatę do porządnego zaparzenia, a następnie dokładnie ją przecedzam.
  4. Czekam, aż napar całkowicie wystygnie. To szczególnie ważne, ponieważ będziemy nakładać go bardzo blisko oczu.
  5. Dokładnie oczyszczam brwi z kremu, podkładu, pudru oraz innych kosmetyków.
  6. Zanurzam czysty patyczek kosmetyczny w zimnym naparze i ostrożnie przecieram nim włoski, uważając, żeby płyn nie dostał się do oczu.
  7. Czekam, aż pierwsza warstwa wyschnie, po czym nakładam następną. Czynność można powtórzyć kilka razy, obserwując, czy brwi stają się nieco wyraźniejsze.
  8. Na koniec przeczesuję włoski czystą szczoteczką do brwi.

Przekonałam się, że nie ma sensu mocno nasączać brwi za jednym razem. Znacznie wygodniej nakładać napar cienkimi warstwami. Łatwiej wtedy kontrolować cały zabieg, a herbata nie spływa po skórze. Trzeba też pamiętać, że nie jest to henna ani farba do brwi. Rezultat może być bardzo delikatny, zależy od naturalnego koloru włosków i nie będzie trwały.

Przed pierwszą próbą warto sprawdzić napar na niewielkim fragmencie skóry. Gdy pojawi się pieczenie, swędzenie lub zaczerwienienie, trzeba go zmyć i zrezygnować z dalszego stosowania. Szczególnej ostrożności wymaga okolica oczu, dlatego napar nakładamy wyłącznie na brwi i pilnujemy, żeby nie dostał się do oka.

Poznaj też przepis na eko szampon: Czekam cały rok na 1 jesienny składnik i robię z niego eko szampon na siwe włosy. Srebrna dróżka na przedziałku ciemnieje bez farby

Wyraziste brwi wcale nie są nowym wynalazkiem. Kobiety podkreślały okolice oczu już tysiące lat temu

Moda na brwi zmienia się właściwie bez przerwy. Raz nosimy je bardzo cienkie, innym razem szerokie i mocno zaznaczone. Sama pamiętam jeszcze czasy, gdy regulowanie brwi oznaczało wyrywanie niemal wszystkiego poza cieniutką kreską. Dziś znacznie częściej dążymy do pełniejszego, naturalniejszego wyglądu.

Samo podkreślanie okolicy oczu jest jednak dużo starsze niż współczesne kredki, żele czy henna. Dobrym przykładem jest starożytny Egipt. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni używali tam kosmetyków do oczu. Jednym z najbardziej znanych był kohl, czyli ciemny kosmetyk w proszku, który nakładano specjalnym aplikatorem. Zachowane zabytki pokazują, że takie kosmetyki i przybory do ich stosowania były używane już tysiące lat temu. 

Co ciekawe, dbanie o wygląd oczu było częścią znacznie większego rytuału pielęgnacyjnego. W starożytnych egipskich zestawach znajdowano między innymi pojemniki na kohl, aplikatory, lusterka, pęsety oraz przybory do golenia. Wyraźna oprawa oka nie jest więc współczesnym pomysłem, choć sposoby osiągania tego efektu zmieniały się przez stulecia.

Dzisiaj mamy oczywiście znacznie większy wybór. Możemy używać kredek, cieni, żeli, henny czy profesjonalnych preparatów koloryzujących. Na tym tle zwykła czarna herbata wygląda wyjątkowo skromnie. I właśnie to jest w tym sposobie ciekawe. Dwie łyżeczki, odrobina wody i kilka minut wystarczą, żeby sprawdzić, czy tak subtelne podkreślenie brwi nam odpowiada. Bez obietnicy spektakularnej metamorfozy, za to z efektem, który może wyglądać bardzo naturalnie.