Każdego lata mam problem z szerszeniami, które regularnie krążą wokół tarasu i altany. Początkowo próbowałam je po prostu odstraszać, ale szybko okazało się, że to walka z wiatrakami. Dopiero prosty patent z pustej plastikowej butelki sprawił, że owadów zaczęło być wyraźnie mniej. Taka domowa pułapka kosztuje praktycznie zero, a przygotowanie jej zajmuje dosłownie kilka minut. Dziś nie wyrzucam już butelek po wodzie, bo wiem, że mogą jeszcze bardzo się przydać.
Szerszenie pojawiały się codziennie. W końcu znalazłam prosty sposób
Szerszenie szczególnie upodobały sobie mój ogród w czasie upałów. Najczęściej pojawiały się w pobliżu stołu, kosza na śmieci albo drzew owocowych. Z czasem zaczęłam obserwować, co właściwie je przyciąga i szybko zauważyłam, że ogromnym wabikiem są słodkie owoce, soki, syropy oraz resztki jedzenia pozostawione na zewnątrz. Szerszenie lubią także miejsca, w których łatwo znaleźć wodę, dlatego często krążą przy oczkach wodnych albo mokrej ziemi po podlewaniu.
Zobacz także:
fot: Владимир Лис/AdobeStock
Wiele osób wpada w panikę na widok dużego owada, ale prawda jest taka, że szerszenie zwykle nie atakują bez powodu. Najbardziej agresywne stają się wtedy, gdy ktoś zbliży się do ich gniazda albo zacznie gwałtownie machać rękami. Sama przekonałam się, że spokojne zachowanie naprawdę ma znaczenie. Mimo wszystko obecność szerszeni przy domu bywa niebezpieczna, zwłaszcza dla dzieci, alergików i osób, które po prostu boją się użądlenia.
Nie chciałam jednak stosować chemicznych środków ani wydawać pieniędzy na drogie odstraszacze. Szukałam prostego i taniego rozwiązania, które pozwoli ograniczyć liczbę owadów wokół działki. Wtedy trafiłam na pomysł z plastikową butelką i szybko okazało się, że to naprawdę działa.
Nie wyrzucam pustych butelek. Robię z nich pułapkę na szerszenie
Domowa pułapka działa bardzo prosto. Szerszenie wabione zapachem słodkiej przynęty wlatują do środka przez wąski otwór, ale później mają problem ze znalezieniem wyjścia. Dzięki temu zostają w butelce i przestają krążyć wokół tarasu czy altany. Największą zaletą tego sposobu jest to, że praktycznie nic nie kosztuje i można przygotować go z rzeczy, które większość osób ma w domu.
Do środka pułapki najlepiej wlać słodką mieszankę. U mnie świetnie sprawdza się woda z cukrem, sok owocowy albo bardzo dojrzałe kawałki owoców. Ważne, by zapach był intensywny i wyraźnie wyczuwalny. Szerszenie bardzo szybko wyczuwają takie aromaty i lecą do nich nawet z większej odległości.
Tak przygotowuję pułapkę krok po kroku:
- Biorę pustą plastikową butelkę po wodzie mineralnej.
- Przecinam ją mniej więcej w jednej trzeciej wysokości.
- Do dolnej części wlewam słodką przynętę.
- Górną część odwracam szyjką do dołu i wkładam jak lejek.
- Całość spinam taśmą albo zszywaczem.
- Gotową pułapkę ustawiam kilka metrów od miejsca, w którym siedzimy.
Najlepiej nie stawiać jej tuż przy stole albo wejściu do domu. Ja zawieszam ją przy ogrodzeniu albo w pobliżu drzew i właśnie wtedy działa najskuteczniej.
Pułapka działa lepiej niż myślałam. Szerszenie szybko zniknęły z działki
Pierwsze efekty zauważyłam już po dwóch dniach. Wcześniej szerszenie pojawiały się praktycznie bez przerwy, a po ustawieniu pułapki ich liczba wyraźnie się zmniejszyła. Teraz regularnie wymieniam przynętę, szczególnie podczas gorących dni, gdy zapach szybciej traci intensywność. Dzięki temu pułapka cały czas działa skutecznie.
A co na mrówki? Sprawdź: Rozsypałam przyprawę za 1,50 zł i pomogło. Mrówki wzięły nogi za pas i uciekły do sąsiadki
Zauważyłam też, że warto pilnować porządku wokół tarasu. Odkąd nie zostawiam resztek jedzenia i regularnie zamykam kosz na śmieci, owadów jest jeszcze mniej. Dobrze działa również szybkie zbieranie opadłych owoców spod drzew. To właśnie one bardzo często przyciągają szerszenie do ogrodu.
Taka domowa pułapka nie rozwiąże problemu, jeśli w pobliżu znajduje się duże gniazdo, ale w codziennym ograniczaniu liczby owadów sprawdza się naprawdę dobrze. Najbardziej podoba mi się to, że nie muszę używać chemii ani wydawać pieniędzy na gotowe produkty ze sklepu. Wystarczy odrobina sprytu, plastikowa butelka i kilka minut pracy. Dzięki temu wreszcie mogę spokojnie usiąść na tarasie bez ciągłego odganiania szerszeni.









