Zakup nowego AGD czy elektroniki to dziś często wydatek liczony w tysiącach złotych. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób wolałoby naprawić zepsute urządzenie, zamiast od razu wymieniać je na nowe. Problem w tym, że przez lata było to wyjątkowo trudne. Brak części zamiennych, wysokie ceny serwisów czy długie terminy sprawiały, że naprawa zwyczajnie przestawała mieć sens.

To właśnie z tym problemem mają rozprawić się nowe przepisy wdrażające unijne „Prawo do naprawy”. Polska ma obowiązek wprowadzić je do końca lipca. Dla konsumentów oznacza to szereg zmian, które mogą przynieść realne oszczędności i wydłużyć życie wielu urządzeń znajdujących się w naszych domach.

Zobacz także:

Koniec z wyrzucaniem sprawnego sprzętu. Nowe przepisy mają zmienić podejście producentów AGD i elektroniki

Przez ostatnie lata rynek elektroniki i AGD rozwijał się bardzo dynamicznie. Producenci regularnie prezentowali nowe urządzenia, a konsumenci przyzwyczaili się do ich częstej wymiany. Problem pojawiał się wtedy, gdy kilkuletni sprzęt ulegał awarii. Zamiast naprawy znacznie łatwiej było kupić nowy egzemplarz.

Nowe przepisy mają odwrócić ten trend. Ich głównym celem jest ograniczenie tzw. jednorazowości sprzętu oraz zmniejszenie liczby elektroodpadów. Urządzenia mają być projektowane w taki sposób, aby łatwiej było je rozebrać, wymienić uszkodzony element i przywrócić do pełnej sprawności.

To oznacza zmianę filozofii całego rynku. Zamiast promowania szybkiej wymiany urządzeń na nowe, większy nacisk ma zostać położony na ich trwałość oraz możliwość wieloletniego użytkowania. Eksperci podkreślają, że takie rozwiązania od lat funkcjonują w wielu krajach Europy i pozwalają konsumentom znacznie ograniczyć wydatki związane z zakupem nowego wyposażenia domu.

Lodówka, pralka, telefon czy odkurzacz. Właśnie te urządzenia mają najwięcej zyskać

Projekt wdrażający unijne przepisy obejmuje wiele urządzeń, z których korzystamy praktycznie każdego dnia. Chodzi między innymi o:

  • pralki,
  • zmywarki,
  • suszarki,
  • lodówki i inne urządzenia chłodnicze,
  • odkurzacze,
  • telefony komórkowe,
  • wyświetlacze elektroniczne,
  • serwery,
  • rowery oraz skutery elektryczne.

Najważniejszą zmianą będzie obowiązek zapewnienia przez producentów dostępu do części zamiennych, dokumentacji technicznej oraz narzędzi niezbędnych do wykonania napraw również po zakończeniu okresu gwarancji.

fot. gpmax/Adobe Stock

Projekt przygotowany przez UOKiK przewiduje także rozwiązania mające zapewnić bardziej rozsądne ceny usług serwisowych oraz określone terminy wykonywania napraw. Dodatkowo, jeśli urządzenie zostanie naprawione w ramach gwarancji, konsument ma zyskać dodatkowy rok ochrony. Dzięki temu właściciel kilkuletniej pralki czy lodówki nie będzie automatycznie zmuszony do zakupu nowego sprzętu tylko dlatego, że producent nie oferuje już części zamiennych.

W portfelach może zostać nawet kilka tysięcy złotych. Dlaczego nowe przepisy są tak ważne?

Choć nowe regulacje nie przewidują dopłat do zakupu sprzętu, dla wielu rodzin mogą oznaczać znacznie większą korzyść finansową. Zamiast wydawać kilka tysięcy złotych na nową lodówkę, pralkę czy telefon po każdej poważniejszej awarii, będzie można znacznie łatwiej zdecydować się na naprawę.

W praktyce oznacza to, że urządzenia będą mogły służyć znacznie dłużej. Jeśli przykładowo naprawa pralki za kilkaset złotych pozwoli korzystać z niej przez kolejne pięć lub sześć lat, właściciel uniknie zakupu nowego modelu kosztującego 2-4 tys. zł. Jeszcze większe oszczędności mogą dotyczyć lodówek typu side by side, nowoczesnych ekspresów do kawy czy zaawansowanych smartfonów, których ceny nierzadko przekraczają 5-7 tys. zł.

Ten artykuł również może cię zainteresować: Masz troje dzieci lub więcej? Może będziesz mieć prawo do wyższej emerytury

Nowe przepisy mają także zwiększyć konkurencję na rynku napraw, co w przyszłości może przełożyć się na bardziej przystępne ceny usług serwisowych. Korzystać mają na tym zarówno konsumenci, jak i niezależne punkty napraw.