Myszy w ogrodzie potrafią narobić bałaganu, a kiedy zaczynają kręcić się przy kompostowniku, altanie czy wejściu do domu, trudno je ignorować. Wujek ze wsi podsunął mi banalnie prosty patent, do którego nie kupuje żadnych specjalistycznych preparatów. Wyciska zwykłą pastę do zębów, mieli do niej pieprz i miesza wszystko z niewielką ilością wody. Twierdzi, że intensywny zapach działa na gryzonie zniechęcająco. Sprawdziłam, na czym polega ten domowy sposób i jak go stosować, żeby nie zrobić więcej szkody niż pożytku.

Wujek nie kupuje odstraszaczy na myszy. Miesza to, co ma w łazience i kuchni

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o paście do zębów wymieszanej z pieprzem, pomysł zabrzmiał dość osobliwie. Wujek zapewniał jednak, że w jego ogrodzie liczy się przede wszystkim zapach. Myszy mają bardzo dobrze rozwinięty węch, dlatego intensywne aromaty mogą zniechęcać je do przebywania w konkretnych miejscach. W tym domowym patencie chodzi właśnie o stworzenie mocno pachnącej mieszanki. Najlepiej sprawdza się pasta o wyraźnym miętowym lub mentolowym aromacie oraz świeżo zmielony czarny pieprz. Nie potrzeba do tego wymyślnych produktów – jeśli oba składniki masz już w domu, przygotowanie mieszanki właściwie nic dodatkowo nie kosztuje. Wujek robi wszystko „na oko”. Wyciska porcję pasty do niewielkiego naczynia, dolewa trochę wody i dokładnie miesza. Następnie bierze młynek do pieprzu i mieli przyprawę bezpośrednio do środka. Powinna powstać dość gęsta papka, którą można rozłożyć punktowo. Jeśli mieszanka ma być rozpylana, trzeba dodać więcej wody, dobrze ją wymieszać i przelać do butelki ze spryskiwaczem. Warto przy tym pamiętać o jednej rzeczy: to domowy patent, a nie metoda o potwierdzonej naukowo skuteczności. Może zniechęcać gryzonie intensywnym zapachem, ale nie daje gwarancji, że myszy znikną.

Zobacz także:

fot. Adobe Stock | Hanna

Myszy mają niezwykle czuły węch. Mocna mięta i świeżo mielony pieprz mają je zniechęcić

Cały pomysł opiera się na wrażliwości gryzoni na zapachy. Myszy wykorzystują węch m.in. do poszukiwania jedzenia, rozpoznawania otoczenia oraz komunikacji. Mocne aromaty mogą więc zaburzać zapachowe „wskazówki”, którymi kierują się podczas swoich wędrówek. Miętowa pasta do zębów pachnie intensywnie, a świeżo zmielony pieprz dokłada do tego charakterystyczny, ostry aromat. Nie oznacza to jednak, że taka mieszanka tworzy niewidzialną barierę, której mysz na pewno nie przekroczy. Domowe odstraszacze zapachowe warto traktować przede wszystkim jako dodatkowy sposób zniechęcania gryzoni, szczególnie na niewielkiej przestrzeni.

Chcesz więcej domowych porad? To też może cię zainteresować: Wyrzucałam te resztki z kuchni, teraz wrzucam do zapuszczonego czajnika. Mam najlepszy odkamieniacz za darmoszkę

Znacznie ważniejsze jest usunięcie tego, co przyciąga myszy. Rozsypana karma dla zwierząt, niezabezpieczone worki z ziarnem, resztki jedzenia czy łatwo dostępny kompostownik mogą być dla nich znacznie silniejszą zachętą niż zapach pasty i pieprzu przeszkodą. Jeśli więc zauważę myszy przy altanie, najpierw sprawdzam, czy nie zostawiłam im przypadkiem łatwego dostępu do jedzenia. Dopiero później można eksperymentować z zapachami. Szczególną ostrożność zachowałabym też w miejscach dostępnych dla dzieci i zwierząt domowych. Pieprz może podrażniać oczy, nos i drogi oddechowe, dlatego mieszanki nie należy rozsypywać czy rozpylać tam, gdzie pies lub kot może ją powąchać z bardzo bliska albo zlizać.

Papkę kładzie przy trasach gryzoni, a rzadszą mieszanką spryskuje wybrane miejsca. Po deszczu trzeba zrobić to ponownie

Jeśli chcę wypróbować ten patent, zaczynam od obserwacji. Szukam niewielkich otworów w ziemi, odchodów, nadgryzionych roślin oraz miejsc, którymi gryzonie mogą regularnie się przemieszczać. Mieszanki nie ma sensu rozkładać po całym ogrodzie. Lepiej zastosować ją punktowo, na przykład w pobliżu miejsc, w których pojawiają się ślady myszy, przy ogrodzeniu czy w sąsiedztwie kompostownika. Gęstszą wersję można umieścić w niewielkich, niedostępnych dla zwierząt domowych pojemniczkach zamiast rozsmarowywać bezpośrednio na roślinach czy podłożu. Rozcieńczona wersja nadaje się natomiast do punktowego rozpylania na powierzchniach, których nie uszkodzi. Nie pryskałabym nią warzyw, owoców ani roślin przeznaczonych do jedzenia.

Trzeba również uważać na delikatne liście i powierzchnie, ponieważ składniki pasty do zębów nie są preparatem ogrodniczym. Jest jeszcze jedna wada domowych odstraszaczy zapachowych – ich działanie, o ile w ogóle okaże się zauważalne, jest krótkotrwałe. Deszcz zmyje mieszankę, a słońce, wiatr i wilgoć stopniowo osłabią aromat. Dlatego po opadach zabieg trzeba powtarzać, natomiast podczas suchej pogody można co kilka dni sprawdzać, czy zapach nadal jest wyczuwalny. Jeśli mimo tego myszy wciąż pojawiają się dokładnie w tym samym miejscu, dalsze dokładanie pieprzu raczej niewiele zmieni.