Hortensje uchodzą za jedne z najbardziej efektownych krzewów w ogrodzie, ale ich uprawa wcale nie zaczyna się od nawożenia. Znacznie ważniejsze jest to, gdzie i kiedy je posadzimy oraz jak zadbamy o nie podczas pierwszych tygodni. Sama długo szukałam sposobów na piękne kwitnienie, zanim zrozumiałam, że podstawy potrafią dać więcej niż kolejny preparat z centrum ogrodniczego. Pod koniec lata pojawia się ku temu bardzo dobra okazja.
Hortensje potrafią zamienić zwykłą rabatę w kolorową ścianę. Kluczem są duże kwiatostany i odpowiednio dobrane stanowisko
Hortensje od lat należą do moich ulubionych krzewów ozdobnych. Trudno przejść obok nich obojętnie, gdy latem obsypują się ogromnymi kwiatostanami. W zależności od gatunku i odmiany mogą być one kuliste, stożkowate albo bardziej płaskie, a ich barwy obejmują m.in. biel, róż, zieleń, błękit czy odcienie czerwieni. Co ciekawe, wiele kwiatostanów pozostaje dekoracyjnych także wtedy, gdy zaczynają powoli przekwitać.
Zobacz także:
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Najpopularniejsze w polskich ogrodach są m.in. hortensje bukietowe i ogrodowe. Pierwsze są cenione za efektowne, często stożkowate kwiatostany oraz dobrą odporność na chłód. Hortensje ogrodowe bywają bardziej wymagające, ale odwdzięczają się niezwykle efektownymi kwiatami. Niezależnie od gatunku potrzebują przede wszystkim odpowiednich warunków.
Koniec sierpnia i początek września to dobry czas na sadzenie hortensji. Ciepła ziemia pomaga im zadomowić się przed zimą
Koniec sierpnia zawsze zaznaczam sobie jako jeden z terminów, w których warto pomyśleć o nowych hortensjach. Krzewy sprzedawane w pojemnikach można wprawdzie sadzić przez sporą część sezonu, jednak przełom sierpnia i września ma kilka istotnych zalet. Ziemia po lecie jest jeszcze nagrzana, natomiast największe upały zazwyczaj zaczynają odpuszczać. Jednocześnie do pierwszych poważniejszych mrozów pozostaje czas, który młoda roślina może wykorzystać na ukorzenienie.
Nie trzymam się jednak daty za wszelką cenę. Jeśli końcówka sierpnia przynosi falę upałów, z sadzeniem czekam na chłodniejsze dni. Idealna jest pochmurna, spokojna pogoda bez palącego słońca. Dobrym momentem może być również dzień po deszczu, kiedy gleba jest naturalnie wilgotna.
Przed wyjęciem sadzonki z pojemnika porządnie ją podlewam. Przygotowuję dołek szerszy od bryły korzeniowej i dbam o odpowiednią strukturę podłoża. Hortensji nie umieszczam znacznie głębiej, niż rosła wcześniej w doniczce. Po zasypaniu korzeni delikatnie dociskam ziemię i ponownie obficie podlewam.
I właśnie tutaj kryje się ważna oszczędność. Świeżo posadzona hortensja nie potrzebuje na start garści przypadkowego nawozu. Dobre podłoże, wilgoć i kilka spokojnych tygodni na ukorzenienie są znacznie ważniejsze. Mocne nawożenie pod koniec sezonu, szczególnie preparatami bogatymi w azot, mogłoby dodatkowo pobudzać wzrost młodych pędów, czego przed zimą lepiej unikać.
Świeżo posadzone hortensje trzeba przygotować na pierwszą zimę. Najważniejsze są woda, ściółka i ochrona korzeni
Po posadzeniu nie zostawiam hortensji samej sobie. Przez pierwsze tygodnie szczególnie pilnuję wilgotności podłoża. Młody krzew nie ma jeszcze rozbudowanego systemu korzeniowego, dlatego znacznie gorzej radzi sobie z przesuszeniem niż roślina rosnąca w jednym miejscu od kilku lat. Jeśli wrzesień jest suchy, regularnie podlewam hortensję większą porcją wody zamiast codziennie zwilżać jedynie powierzchnię ziemi.
Drugim prostym sposobem jest ściółkowanie podłoża wokół krzewu. Wykorzystuję np. korę sosnową, która ogranicza szybkie parowanie wody i pomaga zabezpieczyć płytko położone korzenie przed gwałtownymi zmianami temperatury. Warstwy nie dosuwam jednak szczelnie do samych pędów. Przed zimą zwracam uwagę jeszcze na kilka rzeczy:
- nie wykonuję mocnego jesiennego cięcia, szczególnie w przypadku hortensji ogrodowych,
- nie stosuję nawozów z dużą ilością azotu,
- podczas suchej jesieni pilnuję podlewania aż do nadejścia mrozów,
- młode krzewy zabezpieczam staranniej niż dobrze ukorzenione, kilkuletnie egzemplarze,
- podstawę rośliny przed większymi mrozami można dodatkowo osłonić grubszą warstwą ściółki.
Więcej uwagi poświęcam zwłaszcza młodym hortensjom ogrodowym. Gdy nadejdą chłody, można osłonić je przewiewnym materiałem, np. agrowłókniną zimową. Nie robię tego jednak zbyt wcześnie. Roślina powinna naturalnie przejść w stan spoczynku.
To również może cię zainteresować: Trik z latarką to mój sprawdzony sposób na pomrowy. Nic nie kosztuje, a ja mam spokój w ogrodzie
Tak naprawdę jesienny sukces hortensji nie wymaga półki pełnej preparatów. Dobrze wybrany termin sadzenia, regularne podlewanie, ściółka i zabezpieczenie młodego krzewu przed zimą to podstawy, od których warto zacząć. Dopiero w kolejnym sezonie przychodzi czas na dalszą pielęgnację dopasowaną do konkretnego gatunku.

Obserwuj nas na Google







